Stoję na stanowisku, że umów należy dotrzymywać niezależnie od tego, jaka jest np. moralna ocena konkretnej sytuacji. Często jednak trafiają się umowy, których "dotrzymywanie" jest trudne do zdefiniowania z powodu mnóstwa kruczków i niezrozumiałych, czy też niejednoznacznych sformułowań zawartych na pierdylionie zadrukowanych drobnym maczkiem kartek. Mam następującą propozycję jako zasady, które mogłoby przyjąć w spornych sytuacjach sądownictwo:
1. W przypadku, gdy udaje się sądownie ustalić, że strona A umowy miała znacząco większy wpływ na jej ostateczną treść i formę, niż strona B umowy, każda niejednoznaczność jest interpretowana na korzyść strony B.
2. W przypadku, gdy pkt 1. nie doprowadzi do rozstrzygnięcia, ale strona A umowy jest znacząco silniejsza, niż strona B umowy (np. duża firma versus mała firma, firma versus osoba prywatna), każda niejednoznaczność jest interpretowana na korzyść strony B.
Strona silniejsza z reguły może bez problemu wymóc usunięcie niejednoznaczności, tym bardziej może to zrobić autor treści umowy - a jeśli nie potrafi, może kazać klientowi, aby sam napisał sobie np. umowę kredytową albo umowę z operatorem komórkowym. Nie chodzi mi o to, żeby umowa zawierała każdy detal, bo zapis typu "treść punktu 1. należy interpretować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem" nie jest niejednoznaczny dla sądu opierającego się na zdrowym rozsądku. Nie - chodziło mi o zapisy na wskroś precyzyjne, ale wzajemnie sprzeczne, albo tak pogmatwane, że trzeba przeanalizować położenie pięćdziesięciu przecinków wstecz, żeby zorientować się, co właściwie mówi paragraf.
Niestety - dla tych, którzy uważają, że konkretny przypadek powinien mieć pierwszeństwo przed ogółem - powyższe zasady, aby odniosły skutek, powinny być nienaruszalne. Jeśli pojawi się jakakolwiek, choćby teoretyczna możliwość ich złamania w "jedynym", "wyjątkowym" przypadku, w którym okaże się to "moralnie słuszne" - to w mig zasada będzie regularnie łamana na korzyść strony, która ma lepszych prawników do udowadniania, że dany przypadek jest "jedyny", "wyjątkowy" i "moralnie słuszny"...
Przypominało mi się zawsze nieśmiertelne hasło z ping ponga - "Ajajaj - A ja forsy z domu zapomniałem."
Hahaha.
Pozdrawiam.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą