< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Kolejny pomysł dla dobra obywateli

28 marzec 2009 ·
Nie wiem już, w którym konkretnie z naszych światłych umysłów zrodziła się idea, aby papierosy powróciły pod ladę. Zakazane byłoby eksponowanie ich, a co więcej: sprzedawca nie miałby prawa informować klienta o tym, jakie marki ma w ofercie. "Na osłodę" musiałby umieścić w widocznym miejscu ostrzeżenie o szkodliwości palenia. Dobre i to - przynajmniej wiadomo byłoby, gdzie w ogóle jakichkolwiek papierosów szukać.

Ja zwolennikiem palenia nie jestem i w świecie pozbawionym papierosów (podobnie, jak w świecie pozbawionym np. psów) czułbym się znacznie lepiej, niż w obecnym. Ale pomysł budzi mój sprzeciw i przerażenie. Sądzę, że nie wejdzie w życie - nawet jak na demokrację jest zbyt głupi (co nie oznacza, że za 10 lat będzie można być tego tak samo pewnym). Sądzę też, że gdyby wszedł, byłby martwy, bo ludzie nauczyliby się go obchodzić. Już słyszę te dialogi:

- Jakie macie papierosy?

- Nie mogę odpowiedzieć. A słyszał pan, że u nas zapudłowali tego poszukiwanego L.M.?

Natomiast zastanawiam się, jaki będzie następny krok. Dla dobra obywateli, żeby sobie i innym nie szkodzili, powinien to zapewne być zakaz informowania, kto kandyduje w wyborach, ale obawiam się, że akurat do tego nie dojdzie. Więc co? Prohibicja? Zakaz sprzedaży surowego mięsa? Cenzura rozmów telefonicznych?

Właśnie: strasznie mnie dziwi, że przy okazji pomysłu nie podniósł się raban ze strony obrońców wolności słowa. Ingerowanie w treść rozmowy sprzedawcy z kupującym trąci przecież totalitaryzmem, że hej! Ja zresztą bym się tu przyłączył. Przypominam, że dla mnie wolność słowa jest bardzo dużą wartością. Mniejszą, niż wolność czynu, więc zgodziłbym się na cenzurę, gdyby służyła ona właśnie sprawie wolności czynu (czyli, np. w demokracji na zakaz agitowania za zwiększeniem socjalu lub obowiązkiem zapinania pasów, wyłączając agitacje prowadzone celowo w sposób kompletnie nieprzekonujący). Tutaj jednak ograniczenie wolności słowa służy sprawie organiczenia wolności czynu. Bardziej, co prawda, możliwości - ale wolności także. Klient traci prawo do wzrokowego porównania cen wszystkich marek w wybranym sklepie. Więc nawet mając wolność słowa w kompletnej pogardzie tutaj bym krzyczał z uwagi na wolność czynu - a nie mam.

Ciekawe, czy Orwell przewidywał, że pisze podręcznik?

P.S. Dzisiaj bawię na nieoficjalnym zlocie łódzkim. Zloty nie są co prawda po to, żeby się kłócić o politykę, ale jako liberał uważam, że każdy ma prawo do działań, które nie szkodzą innym wyjąwszy tych, którzy się na to godzą. Jeśli więc ktoś będzie chciał mnie przy tej okazji wciągnąć w dyskusję, nie stawiam sprzeciwu - zastrzegam jedynie, że mogę w dowolnym momencie zmienić zdanie. Nawet ja się czasem męczę.

 

1 komentarz
nathell
Nathell - Superbojownik   |  7 miesięcy i 23 dni temu  |  
I Zajdel! Ten kawałek z LM-ami to bardzo ładny przykład paradyzyjskiego koalangu. Jak to leciało...?

-- Milczące, chłodne drzemią struny harfy, kiedyż nadejdzie wreszcie ich budziciel?
-- Przybył już wczoraj, lecz niestety, martwy. Czeka na serce, co wróci mu życie.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi