< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Coś przerażającego!

8 czerwiec 2009 ·
Znalazłem wczoraj w Internecie dyskusję wyborczą nie tyle na temat "na kogo głosować" (i słusznie, bo była cisza), ile zachęcającą, żeby w ogóle głosować. Z nudów przerzuciłem, spotykając mniej lub bardziej wyświechtane argumenty obu stron. Oczywiście były frazesy o demokracji jako ustroju nieidealnym, ale że lepszego nie wymyślono (o republice albo plutokracji nie słyszeli?!). Jednak jedno zdanie autentycznie mnie zmroziło:

"państwo daje mi prawa, a ja za to wypełniam obywatelskie obowiązki - idę głosować"


W momencie, gdy - najwyraźniej na serio - tak myślący i piszący ludzie mają prawo głosu, mamy to co mamy i powinniśmy dziękować za łagodny wymiar kary.

Na początek pomniejszy zarzut. Tak postawiona sprawa powoduje, że gdy obie strony implikacji się zaneguje, a kierunek implikacji odwróci, otrzymamy uzasadnienie odbierania praw ludziom za to tylko, że nie poszli głosować.

Teraz zarzut główny: stwierdzenie, że państwo daje prawa. Autor owego wpisu najwyraźniej widzi w człowieku niewolnika, któremu nie wolno niczego, dopóki państwo mu na to nie pozwoli. Niestety, w tym kierunku idzie proces stanowienia prawa w Unii Europejskiej. W odróżnieniu np. od USA, gdzie przyjmuje się, iż człowiekowi wolno wszystko z wyjątkiem tego, czego zakaże ustawodawca. Oczywiście w obu przypadkach wolność można zarówno rozbuchać, jak i ograniczyć do dowolnie małych rozmiarów, jednak w USA ograniczenie wolności jest trudniejsze.

Stwierdzenie, że państwo daje prawa, jest samo w sobie wierutną bzdurą. Wynikałoby z niego, że dopóki nie ukonstytuowały się państwa, człowiekowi nic nie było wolno. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: w świecie bez państw człowiekowi wolno wszystko - w tym również zabić sąsiada. Problem polega tylko na tym, że sąsiadowi również wolno zabijać i człowiek ma wprawdzie mnóstwo praw, ale musi sam zadbać o sprawną egzekutywę. Jest to sytuacja niepożądana, a rozwiązaniem jest właśnie ukonstytuowanie się jakiejś społeczności - może być nią państwo - jednak należy pamiętać, że państwo powstaje po to, żeby niektóre prawa ludziom zabrać! Większość państw zabiera swoim obywatelom np. prawo okradania i zabijania współobywateli, dzięki czemu rozwiązuje dylemat więźnia i wszyscy na tym korzystają - ale jest to zabieranie praw w porównaniu ze stanem natury.

Niektórzy twierdzą, że to tworzy nowe prawa dla obywateli: prawo do nietracenia życia i majątku. Można tak na to spojrzeć, jednak są to mimo wszystko prawa słabsze, bo ograniczają się do sytuacji, w której sprawcą jest inny człowiek. Od zakazu zabijania ludzie nie przestaną umierać ze starości.

I wszystko jest w porządku, dopóki państwo zabiera prawa tylko w zakresie rozwiązywania dylematów więźnia. Znacznie gorzej jest wtedy, gdy zabiera lub ogranicza się prawa w imię sprawiedliwości społecznej. Po pierwsze dlatego, że ograniczenia w bardzo zróżnicowany sposób dotyczą różnych obywateli (co jest akceptowalne na Wolnym Rynku, a nie podług urzędniczego widzimisię), a po drugie: owe różnice w porównaniu ze stanem naturalnym tworzą korzyści dla jednych obywateli, generując przy tym straty dla innych - niestety, tworzy się je tak, że to w drugiej grupie są średnio pożyteczniejsi obywatele, niż w pierwszej. Premiuje się więc tych, którzy państwu są mniej potrzebni, niż ci, którym się utrudnia (chyba, że ktoś poda powód, dla którego państwu potrzebni są np. ludzie bardzo biedni - a następnie napisze, po cholerę państwo w takim razie z tą wielką biedą walczy, skoro ci ludzie są państwu tak potrzebni; jedyne, co mi przychodzi jako odpowiedź na obydwa pytania, to że opisana sytuacja jest optymalna z punktu widzenia ludzi dysponujących państwową kasą, którzy przy tej okazji mogą się maksymalnie nakraść). Ale niezależnie od tego, czy realizuje się tylko te słuszne, czy również te szkodliwe postulaty, państwo nie daje praw, tylko je zabiera.
 

2 komentarze
dziobas
Dziobas - Odrażający Drab   |  5 miesięcy i 5 dni temu  |  
Jednakowoż nie zgodzę się z Mistrzynią Gry. Autor cytatu dokładnie chciał powiedzieć, to co powiedział. Jest jednak ogromna różnica między chronieniem a dawaniem i nie można sprowadzać tej wypowiedzi do frojdowskiej pomyłki ;)
Jest to po prostu przerażający dowód, jak dalece mentalność niewolnika wżarła sie w ludzie mózgi. Ten sam autor, gdyby trzeba było, pobiegłby sam na siebie donieść i z lubością poddał się karze, iż zarobił za dużo niż Państwo pozwala. I tak co roku zresztą robi, składając donos na siebie zwany dla niepoznaki pitem :>
I co ciekawe, żadnych wyrzutów sumienia mieć nie będzie, jeżeli orżnie współplemieńca. A orgazmu dozna, jeżeli doniesie na niego do Urzędu Państwowego...
No.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Mistrzyni_Gry - Bojownik   |  5 miesięcy i 6 dni temu  |  
Cytat faktycznie jest niefortunny, ale moim zdaniem zanim zacznie się spuszczać grzmoty na jego autora, należy zastanowić się nad jego intencjami. I dać mu szansę poprawy, zanim się go wraz z jego poglądami spuści z wodą w toalecie.
Moim zdaniem, autor miał na myśli:

"państwo CHRONI moje prawa, a ja za to wypełniam obywatelskie obowiązki - idę głosować"

co już jest zdaniem całkiem rozsądnym. Oczywiście, niektóre prawa państwo nam zabiera, ale inaczej by w ogóle nie mogło funkcjonować.
Często zabiera zbyt dużo, zwłaszcza zdaniem libertarian, ale o tym już się powiedziało wiele, więc i dodawać nic nie będę.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi