Środa kojarzy mi się z bredzeniem - osobliwie od czasu nagłośnienia sprawy parytetów. Jej dzisiaj nie poruszę, ale pobredzę sobie na parę pomniejszych tematów.
Dzisiejsza "Wyborcza" donosi o petycji na rzecz przyznania pokojowej nagrody Nobla Michaelowi Jacksonowi. Jak pisze dziennikarz, niestety tylko pewna wąska grupa ludzi może sugerować kandydatury, i sugeruje, że może poparłby Jacksona Wałęsa albo Dalajlama? Sądzę, że jeśli ktoś pisze do dziennika mieniącego się poważnym, to nie powinien w ten sposób rozbudzać nadziei fanów Jacksona bez podania tłustym drukiem informacji, że sprawa i tak jest nie do wygrania, bo nagrody Nobla nie przyznaje się pośmiertnie.
Wczoraj przeczytałem na onecie (przy okazji artykułu o straceniu w Japonii trzech skazanych na karę śmierci) artykuł, którego autor, powołując się na dane statystyczne, wywodzi, że w USA odsetek skazanych na KŚ Afroamerykanów (38%) jest nieproporcjonalnie duży w stosunku do ich udziału w społeczeństwie (13%). Snuje hipotezę, że przyczyną jest rasizm sędziów. Może jest, a może nie jest. Drugą hipotezą, która powinna przyjść do głowy, jest to, że np. Afroamerykanie statystycznie częściej popełniają ciężkie zbrodnie, niż biali. Rzetelny dziennikarz, jeśli nie powołuje się na liczby, a tylko "snuje hipotezy", powinien snuć obie.
W komentarzach pod poniższym przeciwnicy KŚ krzyczą, że nie rozwiązała ona ani nie rozwiąże problemu morderstw. Mają rację. Więzienia, grzywny ani mandaty nie rozwiązały ani nie rozwiążą problemu pozostałych przestępstw i wykroczeń. To może w ogóle przestać karać? Nie żebym był zwolennikiem KŚ, ale powyższe nie jest żadnym argumentem.
Dzisiejszy papierowy "Dziennik" podaje z kolei, że co weekend policjanci zatrzymują 2 tys. nietrzeźwych kierowców, a eksperci szacują, że drugie tyle unika kontroli. Wynikałoby z tego, że w same tylko weekendy na polskich drogach mamy 200 tys. pijanych kierowców rocznie. Zestawiamy to z ok. 6-7 tysiącami ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, pamiętając, że nie każda ginie od innego pijanego kierowcy, a niektóre - proszę sobie wyobrazić - giną również tam, gdzie wszyscy kierujący są trzeźwi. I to tyle, jeśli chodzi o biadolących, że "każdy nietrzeźwy kierowca powoduje śmierć", a słyszałem to stwierdzenie wypowiedziane z powagą w telewizji przez wysokiego stopniem policjanta drogówki.
Na zakończenie dwie rzeczy bez komentarza, pierwszą dostałem mailem, drugą podesłał kolega, jako znalezioną na forum jednego z dzienników:
1. "Podatki są słuszne, bo gdyby nie podatki, taki bandzior jak Al Capone pozostałby na wolności".
2. "Z prywatyzacji powinny być wykluczone wszystkie firmy, w których państwo ma udziały".
Czy chodzi o to, że choć Afroamerykanie stanowią 13% ludnośi Stanów Zjednoczonych, to jednocześnie stanowią też 38% osób skazanych na śmierć w tym kraju? Jeśli o to chodzi, to przyznam, że trochę mi zajęło zrozumienie tego zdania :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą