Komentarz
Lorda
Kaftana uświadomił mi, że faktycznie nie napisałem tego - ale "Upiór w Operze" bynajmniej nie zachwycił mnie aż tak swoją fabułą. Motyw trójkąta miłosnego jest stary jak świat, a indywidualny powiew świeżości w tym utworze wnosił za mało, aby mnie porwać. Natomiast z szeroko otwartymi uszami wsłuchiwałem się w muzykę.
Częścią dalszą prezentu od Żony było zresztą DVD z realizacją "Upiora w Operze" wg samego Webbera (już obejrzane) oraz płyta ze ścieżką dźwiękową z realizacji w Teatrze "Roma" (przesłuchane 6 razy i zgrane na odtwarzacz MP3).
Plus mniej upiorny prezent, tym razem kupiony do spółki z przyjacielem: voucher na lekcje snookera.
To tyle, jeśli chodzi o mój komentarz do niedawnego dowcipu z Kawałków Mięsnych:
"-Nie wiem co kupić mężowi na urodziny, ma już wszystko co potrzebuję ...."
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą