Zapędziłem się trochę w odpowiedziach. Zbyt "po łebkach" napisałem o traktowaniu przeze mnie dyskusji. Temat wymaga doprecyzowania, na podstawie wyłącznie tego, co teraz napisałem, można wyciągnąć fałszywe wnioski. Ale na dopracowanie przyjdzie czas, teraz do przyszłej niedzieli gram w Mistrzostwach Warszawy w szachach i blogował będę raczej mało.
Aha, poradziłem sobie już z problemem w JS. Dziękuję za wszystkie podpowiedzi, jakie dostałem różnymi kanałami.
Prosiłbym o pomoc w tej kwestii, a ponieważ nie wierzę w poprawne wyświetlenie kodu JS w komentarzach do bloga, proszę na Cześka lub na mail: omnibus@omnibus.edu.pl
Z góry dziękuję.
Na naszym podwórku dzieje się mnóstwo rzeczy, w większości niewartych szerszego komentarza. Ściganie Janusza Korwina-Mikke za propagowanie faszyzmu z powodu "hajlującego" gestu pokazanego z pogardą w wybitnie antyfaszystowskim kontekście, alimentacyjne kłótnie wewnątrz PiS (właśnie, miałem któregoś dnia napisać o alimentach w ogóle), czy też kłócenie się przez posłów o 300 złotych na łebka za nieobecność - przecież to zasługuje najwyżej na uśmiech politowania. Trochę szerzej można byłoby wypowiedzieć się o emeryturach SB-ków, ale pozostawię to na razie Panu Jerzemu Urbanowi, bo szalenie spodobało mi się jego podejście, że on osobiście wyrówna generałowi Jaruzelskiemu zabraną mu przez państwo emeryturę w uznaniu jego zasług dla kraju jeszcze z czasów oficerskich (których zapewne wystarczyłoby na kilkudziesięciu posłów dzisiejszego sejmu) - o ile naturalnie generał wyświadczy mu ten zaszczyt i zechce to przyjąć. Napiszę tylko, że obniżanie tych emerytur uważam za niedopuszczalne. Pomijając detale w tej głównej tezie zgadzam się z moją Żoną, Januszem Korwinem-Mikke oraz Jerzym Urbanem jednocześnie - co daje dużo do myślenia, nieprawdaż?
Tymczasem prawda jest prozaiczna: ja naprawdę nie znoszę psów jako gatunku (i możecie nazywać mnie speszystą, czy jakkolwiek kto chce nazwać ten rodzaj uprzedzenia) i jeśli mnie coś trafia, gdy czytam taką wiadomość, to nie z powodu tego, co człowiek robił psom - tylko dlatego, że w Polsce wolno jeść kurczaki, świnie, krowy, kozy, a psów nie, w związku z czym czytając taki news zawsze wiem, że nie jest to informacja o miejscu, w którym mógłbym sobie takie żarcie kupić, tylko o takim, w którym już bezpowrotnie nie będę mógł.
A rozróżnienie konsumpcyjne psów i świń uważam za absurdalne. Dla jasności: za równie absurdalny uważam zakaz jedzenia kotów, choć osobiście koty uwielbiam i sam nigdy żadnego bym nie zjadł. Psów natomiast nie znoszę, za to konsumpcyjnie chętnie bym jakiegoś spróbował. Z czystej ciekawości organoleptycznej, która powoduje, że próbowałem już kurczaków, gęsi, kaczek, ryb, krów, świń, i innych zwierząt - z różnym skutkiem zresztą.
Ewa Kopacz wpadła ostatnio na pomysł przymusowego badania mammograficznego kobiet. Pod groźbą 30.000 złotych grzywny. Mam nadzieję, że tyle, ile proponują "w dowód wdzięczności" producenci mammografów i lekarze, którzy mieliby to robić, nie są w stanie wyasygnować gastrolodzy. Bardzo nie lubię gastroskopii i nie chciałbym musieć się badać za jej pomocą raz do roku. "Dla mojego dobra".
Jerzy Kropiwnicki głośno mówi, że dyskusja i głosowanie na temat święta Trzech Króli jako wolnego od pracy, to wybór między Piłsudskim a Gomułką. Jestem pełen poparcia dla tego Pana. Podpowiem mu jeszcze, że za poprzedniej kadencji miała miejsce dyskusja na temat dozwolenia lub nie aborcji, czyli wybór między Stalinem a Hitlerem. Nawiasem: po czyjej wówczas stanął Pan Kropiwnicki stronie?
"Gazeta Wyborcza" podniosła larum, że przejazd 100 kilometrów autostradą będzie kosztował aż 23 złote. Dziwne, że larum jest dużo mniejsze, gdy przejazd takiego samego dystansu dowolnie dziurawą drogą kosztuje 30-35 złotych w postaci akcyzy. Autostradami zapewne nieco mniej, bo tam jeździ się ekonomiczniej. Może by tak zacząć cięcia kosztów od największych i najpowszechniejszych? W końcu jeden na ile przejechanych w Polsce kilometrów jest po autostradzie?
Michel Platini ma nadzieję, że powtórki sytuacji w sposób mogący ułatwiać sędziemu piłkarskiemu decyzje nigdy nie wejdzie w życie. Zdaniem Platiniego pomyłki sędziowskie są częścią siły futbolu i dzięki nim maluczcy mogą czasem pokonywać gigantów. Proponuję zwolennnikom Pana Platiniego pójść za ciosem i protestować przeciwko wykorzystywaniu w sądzie nagrań z kamer przemysłowych w hipermarketach. Tylko dzięki temu biedni będą mieli szanse czasem uszczknąć nadspodziewanie sporo gigantowi. Że nieuczciwie? Nieważne, sędzia nie widział...
Na pocieszenie wiadomość z Australii: tamtejszy chirurg podczas operacji dwuletniego dziecka wpadł na nowatorski pomysł, żeby zapobiec nadmiernemu ciśnieniu, jakie w jej ciele mogłaby wywołać wątroba dorosłego człowieka, którą trzeba było jej pilnie przeszczepić. Pomysł brzmiał: wszczepić w odpowiednie miejsce piłeczkę ping-pongową - i został natychmiast wcielony (dosłownie...) w życie. Tą kontrowersyjną decyzją, niekonsultowaną z żadnym federalnym ani państwowym urzędem do spraw lecznictwa, nieprzetestowaną, nieprzedyskutowaną, bezprecedensową i dość ryzykowną, prawdopodobnie uratował dziewczynce życie. Oby jak najwięcej takich lekarzy - choćby na dalekich antypodach, bo w Europie mieliby już dawno setki procesów karnych.