Na takim założeniu chciałbym oprzeć prawo: usunąć z niego każdy przepis, który wprowadzono po to tylko, żeby człowiek nie zaszkodził sam sobie. W usunięciu takich przepisów przeszkadza zaś bardzo demokracja. Mistrzyni_Gry nie trawi mojego toku rozumowania, ale podaje przykłady, na których można to bardzo łatwo wyłożyć.
Platforma Obywatelska wystąpiła ostatnio z projektem ograniczenia finansowania partii politycznych z budżetu. W zamian za to partie mogłyby być finansowane przez osoby fizyczne (do kwoty 15-krotnego średniego wynagrodzenia) oraz jednym procentem podatku - na podobnych zasadach, co organizacje pożytku publicznego. Nie dziwi mnie, że projekt ma małe szanse przejścia, a to z tej prostej przyczyny, że - pomijając ograniczenie górne darowanej kwoty - bardzo mi się on podoba.
Dyskusja, czy lepszy jest podatek progresywny, czy liniowy, mało mnie interesuje, ponieważ oba są dochodowe, a ja jestem im przeciwny. Niemniej w takiej dyskusji często strony powołują się na "sprawiedliwość społeczną" i patrzą, jak podatki te wpływają na los biednych. Ciekawe, że od razu za "niesprawiedliwy społecznie" uważa się podatek degresywny, choć przecież tu także kwota płaconego podatku rośnie wraz z dochodem, więc bogaci płacą więcej. Jednakże jest to też podatek dochodowy. A trzeba sobie jasno powiedzieć: podatek dochodowy godzi w interes najbiedniejszych!
Przepraszam za takie nagromadzenie w temacie. Chciałem ten temat poruszyć nieco później, ale dopadł mnie KoX, który napisał:
W Dużym Lotku kumulacja: 35 milionów złotych do wygrania. Przekroczona została "masa krytyczna", która wynosi ok. 28 milionów złotych - tyle kosztuje obstawienie wszystkich możliwych szóstek. Doszło do absurdalnej sytuacji, w której wartość oczekiwana zawarcia zakładu jest pozornie wyższa, niż wartość oczekiwana jego niezawarcia, co może spowodować efekt śnieżnej kuli. Przestrzegam przed pozwoleniem tej kuli na porwanie siebie. Grający, którzy będą tak liczyli, wikłają siebie nawzajem w dylemat więźnia, a państwo nie ma podstaw, by ten dylemat rozwikływać, bo nie jest to dylemat pełny - zostaje jeszcze jedna strona, którą jest spółka "Totalizator Sportowy", i która zawsze na zakładach zyska - tym więcej, im więcej ich zostanie zawartych. A ponadto duża liczba zakładów zwiększa szansę, że gdy kumulacja "pęknie", to się podzieli między więcej osób. Osobiście twierdzę, że z rekordowej kumulacji nie padnie rekordowo wysoka wygrana. Nie oznacza to, że nie zagram - być może zawrę parę zakładów. Ale bez przesady, co i Państwu polecam. Oczywiście zabraniać stawiania całego majątku nikomu nie zamierzam. W końcu chcącemu nie dzieje się krzywda.