Przemyślenia o kryzysie
2009-03-16 10:18:57 · 2 komentarze
Nie chciało mi się o tym pisać, ale nie zdzierżyłem, gdy Kolega podesłał mi opinię pewnego człowieka (niestety, nie podał nazwiska, za to zapewniał, że jest to człowiek z tytułami ekonomicznymi), jakoby w wyniku kryzysu ludzkość w ciągu ostatniego roku straciła 40% bogactwa. Jest to wierutna bzdura. Bogactwo traci się wtedy, kiedy spłonie chałupa, albo kiedy lawina czy Tornado zmiecie z powierzchni Ziemi pół miasta. Na to, żeby ludzkość straciła 40% bogactwa, potrzebne by były ze trzy meteoryty tunguskie. Obecny kryzys jest czysto finansowy i polega jedynie na zwiększonej dynamice wahań wzajemnych kursów walut, a także kursu pieniądza w stosunku do dóbr realnych, takich jak np. domy. Wzajemna wartość dolara, euro, metra kwadratowego mieszkania na Florydzie i kilograma łososia we Frankfurcie istotnie szaleje, na czym niektórzy sporo tracą, ale inni tyleż samo zyskują, a ani mieszkania, ani łososie od tego nie niszczeją. Ludzkość nie traci więc bogactwa - tylko niektórzy ludzie tracą pieniądze.
1%
2009-03-12 08:41:43 · Skomentuj
Obiecałem Państwu wyrazić poparcie dla którejś OPP zbierającej po jednym procencie od podatników, którzy wyrażą taką wolę. Na wstępie pragnę zaznaczyć z całą mocą, że otrzymałem prośby o poparcie którychś OPP, natomiast nikt mnie nie prosił o poparcie konkretnej OPP.
Sprostowanie
2009-03-09 21:05:24 · Skomentuj
Czuję się w obowiązku sprostować ostatni akapit swojego wczorajszego wpisu, gdyż Żona uświadomiła mi, iż można go odebrać tak, że łaskawie dobrze życzę tym kobietom, które zgodzą się w zamian za to na potraktowanie ich jak kogoś gorszego od mężczyzn. Przeczytałem jeszcze raz. Można, a nie taka interpretacja była moją intencją.
Dygresyjnie wokół 8 marca
2009-03-08 13:10:00 · Skomentuj
Właśnie zawiozłem moją Żonę na manifę. To, że wzięła ona w niej udział, cieszy mnie z tego samego powodu, dla którego ja się na niej nie pojawiłem. Otóż jest to jedyna okazja w roku, kiedy feministki inicjują wzrokowy (a więc najsilniej oddziałujący) przekaz, że kobiety i mężczyźni się różnią. Co zresztą jest orgomną zaletą dzisiejszego święta. Niemniej o ile każda kobieta na tej manifie tę różnicę uwypukla, o tyle każdy mężczyzna znacznie bardziej ją zaciera. Dlatego nie mam dobrego zdania o mężczyznach, którzy tam chodzą, nawet jeśli maszerują pod słusznymi sztandarami (niech pomaszerują pod nimi 9 marca... Co, poniedziałek? To 15...), za to jestem jak najlepszego zdania o tamtejszych kobietach.
Spróbuję pomóc
2009-03-06 22:05:47 · 1 komentarz
Komentator mzakras, który niedawno pojawił się na blogu, zadał na HP pytanie - podobno dla niego ważne. Bojownikom ze stażem blisko mojego wiadomo, że HP to ostatnie miejsce, na którym można spodziewać się poważnej odpowiedzi na pytania, jeśli nie jest się członkiem Redakcji JoeMonstera. Co innego jednak na moim blogu, tym bardziej, że część Czytelników może znać odpowiedź (wiem, że są tu tacy, którzy się tym interesują). A przy okazji ja chętnie ją poznam, choć dla mnie nie jest ona aż tak istotna.
Pytanie brzmi: który w kolejce do tronu brytyjskiego, według panujących ówcześnie zasad byłby Artur, książę Connaught i Strathearn, syn Wiktorii Hanowerskiej? W miarę możliwości proszę o odpowiedź możliwie pełną i z możliwie podanymi źródłami.
Dwie zagwozdki
2009-03-05 13:05:10 · Skomentuj
Mam dwie zagwozdki. Pierwsza to mały pikuś: chodzi o to, że z dnia na dzień wydaje mi się, że warszawscy kierowcy są coraz uprzejmiejsi. Zastanawiam się, czy to znak czasów, przypadek, czy błąd pomiaru.
Znacznie poważniejsza jest druga zagwozdka, bo dostałem dzisiaj dwa maile z prośbą o to, żebym się wypowiedział, komu popieram oddanie 1% podatku. Będę miał pewien problem, trochę się nie spodziewałem, że blog jest przez kogoś postrzegany jako aż tak opiniotwórczy. Ale podumam i obiecuję odpowiedź w ciągu tygodnia od teraz.
Opodatkowanie zysków walutowych
2009-03-03 10:06:45 · Skomentuj
Niemiłościwie nam panujący wymyślili bat na spekulantów: chcą opodatkowywać zyski z kupna-sprzedaży walut w kantorze. Jest to moim zdaniem absurd wyjątkowo ciężkiego kalibru: uspójnienie tego przepisu z innymi wydaje mi się technicznie niemożliwe, przez co przepis będzie wyłącznie omijany przez grube ryby. Opodatkuje się co najwyżej rzeszę szarych obywateli spędzających długie majówki gdzieś w Ostrawie, jeśli przypadkiem korona podskoczy. Boję się natomiast, że z czasem umożliwi to dowolnie wysokie nadużycia władzy.
Jeszcze do poprzedniej notki
2009-02-26 10:59:00 · Skomentuj
Dopiero teraz przeczytałem w dzisiejszym "Metrze", że niektóre kobiety, które uważam za feministki, popierają obowiązkowe badania (np. Manuela Gretkowska). W niczym nie zmienia to faktu, że wśród głosów rozsądku (za takie uznaję głosy przeciwko obowiązkowi), które słyszałem od osób znanych, wszystkie pochodziły od feministek. Co, jak sądzę, potrwa tylko tak długo, jak długo do tematu nie dorwie się jakiś znacznie bardziej niż ja znany liberał, ale jest warte odnotowania.
Aha - i oczywiście działaniom, które mają na siłę zabezpieczać człowieka przed jego własną śmiercią spowodowaną jego własną niefrasobliwością, jestem przeciwny w ogólności i z powodów pryncypialnych, natomiast konkretny temat można potraktować konkretnie.
Czasem muszę poprzeć feministki
2009-02-26 10:29:40 · 5 komentarzy
Dostałem bardzo ważną uwagę od Komentatora mzakras (czy słusznie mi się wydaje, że nick należy czytać od prawej do lewej?). Co prawda nie wydaje mi się, żeby moje poglądy były na dłuższą metę do obrony w sposób "neutralny", ale głos kogoś, kto kiedyś czerpał przyjemność z czytania mojego bloga, a ostatnio tę przyjemność traci, jest dla mnie ważnym sygnałem ostrzegawczym. Spróbuję pisać w bardziej wyważony sposób.
Dwie opcje
2009-02-24 11:34:18 · 2 komentarze
Są dwie opcje: albo umowy na opcje zostaną unieważnione, albo nie zostaną. Nie chciało mi się na początku w ogóle o tym pisać, bo sądzę, że każdy dobrze wie, jakie mam zdanie na ten temat. Po namyśle doszedłem jednak do wniosku, że można próbować podsunąć parę analogii, które są do wykorzystania w dyskusjach na ten temat na przykład na forach. Oto sytuacje, do opisu których można powtórzyć większość argumentów przytaczanych za unieważnieniem opcji, naturalnie w celu pokazania, jak bzdurny jest to postulat.