<< >> wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Sprostowanie

2009-03-09 21:05:24 · Skomentuj
Czuję się w obowiązku sprostować ostatni akapit swojego wczorajszego wpisu, gdyż Żona uświadomiła mi, iż można go odebrać tak, że łaskawie dobrze życzę tym kobietom, które zgodzą się w zamian za to na potraktowanie ich jak kogoś gorszego od mężczyzn. Przeczytałem jeszcze raz. Można, a nie taka interpretacja była moją intencją.

Dygresyjnie wokół 8 marca

2009-03-08 13:10:00 · Skomentuj
Właśnie zawiozłem moją Żonę na manifę. To, że wzięła ona w niej udział, cieszy mnie z tego samego powodu, dla którego ja się na niej nie pojawiłem. Otóż jest to jedyna okazja w roku, kiedy feministki inicjują wzrokowy (a więc najsilniej oddziałujący) przekaz, że kobiety i mężczyźni się różnią. Co zresztą jest orgomną zaletą dzisiejszego święta. Niemniej o ile każda kobieta na tej manifie tę różnicę uwypukla, o tyle każdy mężczyzna znacznie bardziej ją zaciera. Dlatego nie mam dobrego zdania o mężczyznach, którzy tam chodzą, nawet jeśli maszerują pod słusznymi sztandarami (niech pomaszerują pod nimi 9 marca... Co, poniedziałek? To 15...), za to jestem jak najlepszego zdania o tamtejszych kobietach.

Spróbuję pomóc

2009-03-06 22:05:47 · 1 komentarz

Komentator mzakras, który niedawno pojawił się na blogu, zadał na HP pytanie - podobno dla niego ważne. Bojownikom ze stażem blisko mojego wiadomo, że HP to ostatnie miejsce, na którym można spodziewać się poważnej odpowiedzi na pytania, jeśli nie jest się członkiem Redakcji JoeMonstera. Co innego jednak na moim blogu, tym bardziej, że część Czytelników może znać odpowiedź (wiem, że są tu tacy, którzy się tym interesują). A przy okazji ja chętnie ją poznam, choć dla mnie nie jest ona aż tak istotna.

Pytanie brzmi: który w kolejce do tronu brytyjskiego, według panujących ówcześnie zasad byłby Artur, książę Connaught i Strathearn, syn Wiktorii Hanowerskiej? W miarę możliwości proszę o odpowiedź możliwie pełną i z możliwie podanymi źródłami.

Dwie zagwozdki

2009-03-05 13:05:10 · Skomentuj

Mam dwie zagwozdki. Pierwsza to mały pikuś: chodzi o to, że z dnia na dzień wydaje mi się, że warszawscy kierowcy są coraz uprzejmiejsi. Zastanawiam się, czy to znak czasów, przypadek, czy błąd pomiaru.

Znacznie poważniejsza jest druga zagwozdka, bo dostałem dzisiaj dwa maile z prośbą o to, żebym się wypowiedział, komu popieram oddanie 1% podatku. Będę miał pewien problem, trochę się nie spodziewałem, że blog jest przez kogoś postrzegany jako aż tak opiniotwórczy. Ale podumam i obiecuję odpowiedź w ciągu tygodnia od teraz.

Opodatkowanie zysków walutowych

2009-03-03 10:06:45 · Skomentuj
Niemiłościwie nam panujący wymyślili bat na spekulantów: chcą opodatkowywać zyski z kupna-sprzedaży walut w kantorze. Jest to moim zdaniem absurd wyjątkowo ciężkiego kalibru: uspójnienie tego przepisu z innymi wydaje mi się technicznie niemożliwe, przez co przepis będzie wyłącznie omijany przez grube ryby. Opodatkuje się co najwyżej rzeszę szarych obywateli spędzających długie majówki gdzieś w Ostrawie, jeśli przypadkiem korona podskoczy. Boję się natomiast, że z czasem umożliwi to dowolnie wysokie nadużycia władzy.

Jeszcze do poprzedniej notki

2009-02-26 10:59:00 · Skomentuj

Dopiero teraz przeczytałem w dzisiejszym "Metrze", że niektóre kobiety, które uważam za feministki, popierają obowiązkowe badania (np. Manuela Gretkowska). W niczym nie zmienia to faktu, że wśród głosów rozsądku (za takie uznaję głosy przeciwko obowiązkowi), które słyszałem od osób znanych, wszystkie pochodziły od feministek. Co, jak sądzę, potrwa tylko tak długo, jak długo do tematu nie dorwie się jakiś znacznie bardziej niż ja znany liberał, ale jest warte odnotowania.

Aha - i oczywiście działaniom, które mają na siłę zabezpieczać człowieka przed jego własną śmiercią spowodowaną jego własną niefrasobliwością, jestem przeciwny w ogólności i z powodów pryncypialnych, natomiast konkretny temat można potraktować konkretnie.

Czasem muszę poprzeć feministki

2009-02-26 10:29:40 · 5 komentarzy
Dostałem bardzo ważną uwagę od Komentatora mzakras (czy słusznie mi się wydaje, że nick należy czytać od prawej do lewej?). Co prawda nie wydaje mi się, żeby moje poglądy były na dłuższą metę do obrony w sposób "neutralny", ale głos kogoś, kto kiedyś czerpał przyjemność z czytania mojego bloga, a ostatnio tę przyjemność traci, jest dla mnie ważnym sygnałem ostrzegawczym. Spróbuję pisać w bardziej wyważony sposób.

Dwie opcje

2009-02-24 11:34:18 · 2 komentarze
Są dwie opcje: albo umowy na opcje zostaną unieważnione, albo nie zostaną. Nie chciało mi się na początku w ogóle o tym pisać, bo sądzę, że każdy dobrze wie, jakie mam zdanie na ten temat. Po namyśle doszedłem jednak do wniosku, że można próbować podsunąć parę analogii, które są do wykorzystania w dyskusjach na ten temat na przykład na forach. Oto sytuacje, do opisu których można powtórzyć większość argumentów przytaczanych za unieważnieniem opcji, naturalnie w celu pokazania, jak bzdurny jest to postulat.

Dotrzymywanie umów i kruczki prawne

2009-02-19 19:20:31 · 1 komentarz

Stoję na stanowisku, że umów należy dotrzymywać niezależnie od tego, jaka jest np. moralna ocena konkretnej sytuacji. Często jednak trafiają się umowy, których "dotrzymywanie" jest trudne do zdefiniowania z powodu mnóstwa kruczków i niezrozumiałych, czy też niejednoznacznych sformułowań zawartych na pierdylionie zadrukowanych drobnym maczkiem kartek. Mam następującą propozycję jako zasady, które mogłoby przyjąć w spornych sytuacjach sądownictwo:

1. W przypadku, gdy udaje się sądownie ustalić, że strona A umowy miała znacząco większy wpływ na jej ostateczną treść i formę, niż strona B umowy, każda niejednoznaczność jest interpretowana na korzyść strony B.

2. W przypadku, gdy pkt 1. nie doprowadzi do rozstrzygnięcia, ale strona A umowy jest znacząco silniejsza, niż strona B umowy (np. duża firma versus mała firma, firma versus osoba prywatna), każda niejednoznaczność jest interpretowana na korzyść strony B.

Strona silniejsza z reguły może bez problemu wymóc usunięcie niejednoznaczności, tym bardziej może to zrobić autor treści umowy - a jeśli nie potrafi, może kazać klientowi, aby sam napisał sobie np. umowę kredytową albo umowę z operatorem komórkowym. Nie chodzi mi o to, żeby umowa zawierała każdy detal, bo zapis typu "treść punktu 1. należy interpretować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem" nie jest niejednoznaczny dla sądu opierającego się na zdrowym rozsądku. Nie - chodziło mi o zapisy na wskroś precyzyjne, ale wzajemnie sprzeczne, albo tak pogmatwane, że trzeba przeanalizować położenie pięćdziesięciu przecinków wstecz, żeby zorientować się, co właściwie mówi paragraf.

Niestety - dla tych, którzy uważają, że konkretny przypadek powinien mieć pierwszeństwo przed ogółem - powyższe zasady, aby odniosły skutek, powinny być nienaruszalne. Jeśli pojawi się jakakolwiek, choćby teoretyczna możliwość ich złamania w "jedynym", "wyjątkowym" przypadku, w którym okaże się to "moralnie słuszne" - to w mig zasada będzie regularnie łamana na korzyść strony, która ma lepszych prawników do udowadniania, że dany przypadek jest "jedyny", "wyjątkowy" i "moralnie słuszny"...

Cud Tuska

2009-02-19 18:23:16 · 1 komentarz
Nasz genialny premier właśnie wyskoczył z salomonową propozycją, nie pierwszą zresztą. Zaproponował, żeby państwo - za pośrednictwem kolejnego tworu finansowanego z podatków, którego nazwy nie pamiętam - spłacało przez rok kredyty za młodych ludzi, którzy stracili pracę.
Autor
  • RSS - blog pietshaq
  • Najnowsze posty
    Najpopularniejsze posty
    Linki
    Statsy bloga

    Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi