Bloga prowadzę już od roku. Socjaliści rozmaici wypowiadają się tu regularnie, a do tego spadło dziś sporo mokrego śniegu. W tych warunkach bałwany już dawno przestały na mnie robić wrażenie - takie jak hipotetyczny X, który powiedziałby mi:
"* X - Pietshaqu, sądzę, że jeśli staniesz się biedakiem, będziesz zarabiał pensję minimalną i stracisz mieszkanie, zmienisz poglądy zostaniesz socjalistą.
* Pietshaq - Nieprawda!
* X - Udowodnij więc i oddaj mieszkanie i gotówkę, oraz zacznij pracować za pensję minimalną, a zobaczymy.
* Pietshaq - Odmawiam!
* X - Rozumiem. A więc gdybyś stał się bezdomnym biedakiem, pracującym za pensję minimalną, zmieniłbyś poglądy na socjalistyczne (twierdzisz, że jest inaczej? proszę o dowód).
* Pietshaq - ....."
Cały wywód X-a oparty jest na wewnętrznej sprzeczności. Kapitalizm to ustrój, w którym każdy decyduje, co zrobić ze swoim kapitałem. Jestem za tym ustrojem, z czego wynika, że jestem przeciwko sytuacjom, w których muszę ze swoim kapitałem zrobić coś, co narzuca mi ktoś z boku. Poddanie się takiemu przymusowi po to, żeby udowodnić, że jest się za kapitalizmem jest jak przemalowanie się na czarno, a następnie poderżnięcie sobie gardła, żeby udowodnić, że jest się rasistą. Tyle, że jeśli już ktoś przemalował się sam na czarno, to tym samym udowodnił, że rasistą nie jest. A ponadto: nie zależy mi na tym, żeby ktokolwiek był przekonany, że również w sytuacji opisanej w dialogu byłbym za kapitalizmem. Zależy mi tylko na tym, żeby w Polsce panował kapitalizm, nawet jeśli 99% najbiedniejszych będzie przeciw. Nie zależy mi - bo nie musi; z tego, czy byłbym za kapitalizmem w cytowanej sytuacji, czy nie, nie wynika nic wiążącego dla kogokolwiek trzeciego, więc nikt nie może ode mnie wymagać dowodu. Natomiast z tego, czy byłby kapitalizm, czy nie - owszem. Dlatego gdybym twierdził, że po moim zbiednieniu sytuacja, a nie moje poglądy byłaby taka czy inna, żądanie X-a byłoby nieco (nieco!) mniej absurdalne.
Ad rocznicum. Zacząłem bloga zadaniem kilku pytań. Ostatnio - i nie tylko ostatnio - trochę się działo, więc z okazji rocznicy parę innych pytań. Można je uznać za retoryczne.
Napisałem w piątek dwie notki prawie nie odnoszące się do gospodarki i od razu cisza jak makiem zasiał. Akurat w przypadku tych dwóch notek liczyłem na jakieś ciekawe komentarze (osobliwie w przypadku tej o ciężarnych i ZUS-ie na komentarze od tych, którzy zwykle się ze mną nie zgadzają). Podobnie, jak jakiś czas temu przy notce o komisji śledczej - a tam też głusza... Największy odzew jest tam, gdzie i tak mam co najmniej 50%-ową trafność, próbując ocenić mniej więcej treść komentarza na podstawie samej treści mojej notki oraz osoby Autora. Proszę Komentatorów o informację, dlaczego tak się dzieje.
Proszę już na mnie nie głosować w konkursie! Zostało raptem kilka godzin - dziś o 12.00 kończy się konkurs - a nie wiem, kiedy będę po raz kolejny mógł coś napisać; nie chcę, żeby Państwa SMS-y się zmarnowały nie idąc nawet na dzieci. Co więcej, nie mam już żadnych praktycznych szans na wysokie miejsce. Jeśli jednak ktoś dysponuje wolnym SMS-em, to proszę o poparcie dla blogu Waldemara Rajcy: http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/ - SMS C00050 pod numer 7144 za 1,22 zł z VAT.
Żona podesłała mi właśnie następujący link:
www.tvnwarszawa.pl/5095,program.html
Przeczytałem. Nie dziwi mnie to wszystko, chociaż przeraża. A teraz mój komentarz.