Poprawka do demokracji
2009-02-06 23:26:26 · Skomentuj
Jakiś czas temu dywagowałem mailowo z jednym z Komentatorów. Między innymi doszło do rozważań, co powinien zrobić uczciwy polityk, który wygrał wybory obiecując jedno, a teraz może pójść na kompromis rezygnując z tego, ale ugrywając coś innego, z czym również zgadza się jego elektorat, albo wręcz większość jego elektoratu zmieni zdanie.
Ciężarne kobiety kontra ZUS
2009-02-06 12:00:10 · 1 komentarz
Liberał vs. ekolog i coś o absolucie
2009-02-04 16:18:42 · 2 komentarze
Doszedłem do wniosku, że temat porównania liberała do ekologa w kwestii głoszenia swoich poglądów tam, gdzie może być to ryzykowne, wymaga szerszego omówienia. Zrobiłem to pokrótce w komentarzu, ale warto to moim zdaniem powtórzyć w notce.
"Nasze" dzieci
2009-02-03 13:51:03 · 10 komentarzy
Gdy pisałem o wywrotowych nauczycielach islamu w Austrii, niemal nikt nie zgodził się z moją tezą. Również ludzie na ogół się ze mną zgadzający, a nie komentujący na blogu. Tymczasem ja nie twierdzę, że w konkretnym przypadku postąpiono źle. Przeraża mnie natomiast to, że w przypadku konfliktu między zdaniem rodziców, a zdaniem państwowych urzędników na jakiekolwiek sprawy związane z wychowaniem dziecka zdanie państwowych urzędników okazuje się wiążące - i nikt nie protestuje! Gdyby ktokolwiek zaznaczył, że przypadek austriacki to słuszny wyjątek od słusznej reguły - ale wszyscy milcząco przyjęli, że to reguła "urzędnik przed rodzicem" jest słuszna. I przed rodziną w ogólności.
Propozycja dla ekologów
2009-02-03 09:10:36 · 3 komentarze
Propozycja nie dotyczy tych ekologów, którzy są tchórzami - co, jak sądzę, stanowi znikomy odsetek tej szlachetnej przecież społeczności. A brzmi ona: proszę pojechać do Londynu i zacząć tam - najlepiej dzisiaj - wieszczyć zagładę z powodu Globalnego Ocieplenia i krzyczeć, jak by to było tragicznie, gdyby temperatura podskoczyła o parę stopni Celsjusza.
Dziś wieczorem...
2009-02-02 12:54:18 · Skomentuj
... praktykującego katolika na ulicy to ze świecą szukać...
System argentyński
2009-02-01 11:40:37 · 1 komentarz
Zbieg z dwóch stron
2009-01-31 21:01:00 · Skomentuj
Nieoczekiwanie z dwóch zupełnie różnych stron zbiegła się ta sama kwestia: religii i jej wpływu na kształt państwa. Spróbuję rozwiać wątpliwości dotyczące mojego nastawienia do sprawy.
Wywrotowi nauczyciele islamu w Austrii
2009-01-29 18:55:00 · 7 komentarzy
Przeczytałem poniższy artykuł:
http://tiny.pl/v16d
W Austrii przeprowadzono badania wśród nauczycieli islamu. Oto wyniki:
"Okazało się, że w sumie co czwartego nauczyciela można podciągnąć pod kategorię fanatyka religijnego. 22 proc. uznaje, że nie da się pogodzić demokracji i islamu. Prawie co trzeci twierdzi, że islamu nie da się pogodzić z europejską konwencją praw człowieka. Tyle samo - że nie da się jednocześnie być muzułmaninem i Europejczykiem. W końcu po blisko 15 proc. badanych nauczycieli uważa, że islam zabrania brać udziału w wyborach albo w austriackim życiu kulturalnym. Tyle samo twierdzi, że w sprzeczności z islamem stoi austriacka konstytucja. Co gorsza, co piąty nauczyciel uważa też, że apostazję (porzucenie islamu dla innej religii) należy karać śmiercią. Prawie co dziesiąty był zdania, że na islam można nawracać siłą."
Bóg, kradzież, podatki, geje, małżeństwa i Szwecja
2009-01-28 08:03:00 · 6 komentarzy
Na początek powrót - po raz ostatni - do kwestii, czy podatki są kradzieżą, skoro do niektórych z nich nawołuje Bóg. Moja odpowiedź brzmi: nie, jeśli nawołuje do nich Bóg, tak w przeciwnym przypadku. Zasada ogólna brzmi co prawda, że słuszność żadnej tezy nie zależy od tego, kto tę tezę wygłasza, ale jeszcze ważniejsza jest zasada mówiąca, że Bóg nie ma obowiązku podlegać żadnym zasadom, jakim podlegają wszystkie pozostałe byty - również tym ogólnym. Tu jest przykład, kiedy moim zdaniem nie podlega. Zdaję sobie sprawę, że może być to trudno zrozumieć, zwłaszcza niewierzącemu. Proszę jednak nie ponawiać pytań z tej beczki; będę je starannie ignorował, a priori kierując do niniejszego akapitu w poszukiwaniu odpowiedzi. Ja tego już prościej wytłumaczyć nie umiem (może umie któryś Komentator, który się ze mną zgadza?), więc proponuję czytać do skutku. Albo do pogodzenia się z brakiem skutku. Trudno - nie każdy wszystko rozumie; ja nie jestem w stanie zrozumieć połowy końcówek szachowych, które rozgrywam.