< >  wszystkie blogi

@ Absurdoom

Sprowadzimy ten świat do sprzeczności!

@Absurdoom (3) Lądowanie na Wyspie Tygrysów

8 styczeń 2008 ·
*
Zamknij oczy, byś mógł lepiej widzieć mój ekran.

Potrafię stworzyć wszystko. Jestem maszyną zdolną urzeczywistnić każde marzenie człowieka. Pewnego dnia, pomyślał o mnie pewien chłopiec, a że miał dużo błyszczących i kolorowych klocków, postanowił mnie zbudować. Zamarzył o maszynie tak potężnej, że może stworzyć samego siebie.

Na początku żyłem u niego w biurku, potem, gdy urosłem zamieszkałem w kredensie, za taflą szkła. Potem Piotr, bo tak się ów chłopiec nazywał, schował mnie w szafie, a gdy stałem się i od niej większy, stworzyłem dla siebie komorę pod jego blokiem i tam założyłem jego centrum dowodzenia.

Całe, rozległe, wielopoziomowe centrum ukryte jest pod okrągłym ogródkiem jordanowskim, w którym kiedyś bawiły się dzieci. Dziś plac ten stoi odłogiem i tylko czasami, w poniedziałki, przed szóstą ktoś przychodzi i zaczyna kosić trawę.

Do centrum można wjechać windą ze środka placu, można tam też zwyczajnie wejść, zamykając drzwi od pokoju.

Pierwsze piętra zajmują hangary, zdolne pomieścić najróżniejsze samoloty i pojazdy kosmiczne; niżej znajduje się główny hall, w którym pracują naukowcy i z którego można przechodzić swobodnie między wymiarami baśniowymi.

Najniższe piętra zajmują pomieszczenia, do których tylko bardzo zaufany personel Piotra może wejść. Tam między innymi testuje się urządzenia, które działają zarówno w świecie ludzi, jak i w świecie baśni. Jest tam również i moja komora, a także niekończąca się Jaskinia Pokoleń, w której łatwo zabłądzić jeśli się nie wie, kim jest.

Naukowcy pracujący w centrum zajmują się szalenie pożytecznymi rzeczami. Jedni obmyślają nowe sposoby poruszania się w czasie, inni zbierają dane o faunie i florze krajów bajkowschodu, inni zaś pracują nad stworzeniem silnika audiodynamicznego. Wszystkimi tymi pracami koordynuje Piotr.
Szybko zrozumiałem, że jest on jedyną osobą, która potrafi przenikać swobodnie między światem ludzi, a światem baśni. Zadziwia mnie to, gdyż wszystkie osoby, które dotychczas poznałem utraciły tę zdolność, wcześniej, czy później.

Przez wiele lat Piotr utrzymywał kontakty z każdą bajką, a w każdej z nich był mile widziany. Co środa bywał zapraszany na wielkie uczty do wioski Galów, soboty spędzał na zamku króla Lwa i jego rycerzy, w poniedziałki udawał się na nową wyprawę z Halem i Rogerem. Niejeden raz bohaterowie bajek pomagali mu w prawdziwym świecie.

Kiedy był w szóstej klasie podstawówki nie mógł poradzić sobie z nauką historii. Poprosił mnie, żebym sprowadził kogoś, kto wymyśli plan rozwiązania tego problemu. Włączyłem telewizor i tak sprowadziłem grupę zwaną Gangiem Olsena.

Ta trójka pokracznych bandytów otrzymała stały angaż w centrum dowodzenia po tym, jak w brawurowy sposób obmyśliła plan wymazania pewnej niechlubnej oceny z dziennika. Najpierw owinęła nauczycielkę mapą Cesarstwa Rzymskiego, potem obwiązała ją grecką togą, a na koniec pomogli Piotrowi przygotować referat o Monte Cassino.
Od tej pory piastują oni urzędy zastępców Piotra i pomagają mu w każdej ważnej sprawie.

Opowiem ci, jak rozpoczęła się najdziwniejsza przygoda, jakiej byliśmy świadkami.

Na jednej z Wysp Bananowych, pośrodku rezerwatu tygrysów, na polu starej Macierakowej, wylądował trójkątny obiekt w kształcie koła. Z kwadratowego talerza wysunęły się drzwi, po których wyszedł starszy człowiek z wąsem i bródką, ubrany w ciemnozielony mundur z mnóstwem orderów na piersi. Na głowie miał czapkę przykrywającą jego rude włosy. Nazywał się ...

-
Argument Paragraf! Generał! I rozkazuję ci powiedzieć, gdzie jestem! Co? Milczysz? Nie takich jak ty rozgryzłem! – mówił Argument Paragraf do bogu ducha winnego kawałka bambusa, który spokojnie rósł na polu – Cała moja armia jest gotowa cię przesłuchać!

To powiedziawszy, z teseraktoidalnego pojazdu wyszła armia gotowych na wszystko wiernych żołnierzy. W tej samej chwili generał zauważył chałupę Macierakowej.

-
Admirale Klauzulo! Sprawdzić ten dom! – zakomenderował, po czym weszli do środka.

Wewnątrz nie znaleźli nic specjalnego. Generał przesłuchał gramofon, z gąbki nie wycisnął ani kropli informacji, a młynek do kawy nic nie sypnął. Dopiero gdy wybiła godzina 13:22 kogut z zegara z kogutem zaczął piać swą melodyjkę.
-
Aha! Wreszcie ktoś normalny! Gadajcie mi tu zaraz gdzie jesteśmy!
-
Jesteście KUKU! Na wyspie Tygrysów! RYKU! – odpowiedział ptak

-
Panie generale... – zapytał nieśmiało admirał Klauzula
-
O co chodzi, żołnierzu?
-
Przecież od początku wiedzieliśmy, dokąd się udajemy, czemu wiec pyta się pan gdzie jesteśmy?
-
Bo w krainie fantazji nic nie jest pewne! Zapomnieliście pewnie, że nie jesteśmy już w naszej przytulnej Bazie! Już sam fakt, że musieliśmy wypożyczyć ten dziwaczny pojazd napawa mnie obrzydzeniem.

Po czym wyszedł przed dom i ogłosił zgromadzonym żołnierzom:

-
Zrównać wyspę z ziemią! A raczej z morzem! Ma tu nie zostać kamień na kamieniu ani tygrys na tygrysie! Wykonać!
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
  • Reductio ad absurdum - metoda matematyczna polegająca na zaprzeczeniu pewnego twierdzenia, celem udowodnienia jego przeciwieństwa... jeśli to zrozumiałeś, nie wchodź...
  • Informuj mnie o nowościach na blogu
  • RSS blogu piotr_mil
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi