< >  wszystkie blogi

@ Absurdoom

Sprowadzimy ten świat do sprzeczności!

Z cyklu: Absurd.txt: Mordercze lektury

2 listopad 2007 ·
(uwaga: długi, ale mądry post z pytaniem retorycznym)

Nie wiem, jak Szanowni Internauci, ale w trzeciej klasie liceum doszedłem do wniosku, że niemal wszystkie lektury, które musiałem przeczytać, kończą się źle, mówią o śmierci i skłaniają mnie coraz bardziej do tego, żeby kupić sobie pistolet i palnąć sobie w łeb.

Zacznijmy od takiej Antygony i Króla Edypa...
Klasyczna tragedia grecka,. czyli najpierw wszyscy cudzołożą, we wszystkich możliwych kombinacjach: matka z ojcem, brat z siostrą, córka z synem, który jest jej wujkiem, itp. itd, a potem się za to zabijają.

O średniowieczu i facecie, który gadał ze śmiercią nie wspomnę, bo to już zadanie dla europosła Klicha ("dlaczego? Bo on jest psychiatrą...!"). Możemy potańczyć, ale tylko ze śmiercią.

Co nieco lepiej jest w renesansie, ale tam z kolei jest dżuma, albo jaka inna cholera i w końcu wychodzi na to, że trzeba zjeść tego sokoła, bo inaczej mały umrze.
Kochanowskiemu umiera Urszulka, więc lipa (czarnoleska), a w Anglii pióro bierze do ręki Szekspir. Ten to dopiero pisał. Nie dość, że mu się teatr spalił, miał parę seks-afer, to jeszcze te jego tragedie. Podsumowując, wychodzi na to, że:
- kochać nie warto, bo na pewno coś nam się pomyli i wylądujemy w grobie, (co z tego, że wspólnym??)
- mścić się nie warto,
- zastanawiać się nad sensem życia też nie warto, bo i tak wyjdzie, że "Nie być".

Potem był barok i, dla odmiany, ludzie zaczęli myśleć o śmierci. Przemijanie, vanitas, lustra, czaszki i takie tam duperele. Znów pojawiają się choroby psychiczne (Do trupa...). Ostatnią deską ratunku są jeszcze komedie Moliera, ale tych jak na lekarstwo.

W oświeceniu jest w miarę OK, pewnie dlatego, że nauka poszła do przodu, wymyślono ateizm, "religię w wersji lite", czyli deizm i ludzie zaczęli myśleć nad czymś rozsądnym. Ale nie na długo, bo potem paru natchnionych z Niemiec się zbuntowało, zaczęli się burzyć i napierać, i powstał romantyzm.

Tam to dopiero się porobiło! Najpierw Werter uznał, że miłość zawsze jest nieszczęśliwa i strzelił sobie w łeb, a za nim pół młodego pokolenia. Potem Polskę podzielili na zabory i nikomu do śmiechu nie było. W "Panu Tadeuszu", co prawda, młodzi mają się k'sobie, i nawet pomaga nam Napoleon! Z tym, że trochę mu to nie wychodzi, bo w Rosji jest za zimno i musi uciekać.

[Edit] O! Zapomniałem: nie chodźcie na maliny nad Gopłem!
Bo Balladyna już czeka.. (Dzięki za przypomnienie Rudamaupo)

Jeżeli jest się młodym, zdolnym i buntowniczym, to idziemy do więzienia na święta; niezależnie co zrobiliśmy, to w Haloween przyjdziemy na świat pożebrać, albo przynajmniej postraszymy dziewczynę, która nas zdradziła i przez którą się zabiliśmy - to morał "Dziadów".

Jeśli próbujemy działać sami, to nic nie wyjdzie - uczy nas Kordian. Jeśli razem - to tym bardziej - "Nie boska komedia" -, bo i tak na końcu przyjdzie Dżizas i nas pozabija.

Można co prawda wyjechać na emigrację, ale tam zachorujemy na gruźlicę, a w dodatku nasz fortepian sięgnie bruku. W międzyczasie przegrywamy wszystkie możliwe powstania, a w okolicach stycznia postanawiamy zacząć pracować.

Tyle, że to nam też nie wychodzi, bo nie jesteśmy zgrani, a jeśli już jesteśmy, to pieniądze i prywata zawsze zwyciężaja. Jeśli mamy sklep, to nie zakochujmy się w młodych, próżnych laskach z dobrego domu, bo są albo zadłużone, albo kochają tylko dla pieniędzy i przy najbliższej okazji nas wydymają. Pozostaje nam wziąć i wysadzić się w powietrze - Jebudu!
albo rzucić pod pociąg. A! Nie zapomnimy, że chodząc po Warszawie idziemy tylko Powiślem, bo tam brud smród i głód.

Możemy też umrzeć, zacieśniając codziennie kamizelkę, lub oddać życie pracując jako nauczycielka, ewentualnie dać się stratować przez tłum (jeśli jesteśmy Żydami). Co z tego,. że Gloria, skoro Victis?

Jeżeli chcemy się rozerwać, to proponuję wybrać się do Rosji, tam można zaciągnąć pożyczkę i jej nie spłacić; za to można zdzielić lichwiarkę siekierką po plecach, a w tym miesiącu także jej siostrę gratis! Teraz w pakiecie, zbrodnia i kara. za tę samą celę!... yyy.. cenę.

Kiedy już zrozumiemy, że ani romantyczne powstania, ani pozytywistyczna praca nie prowadzą do nikąd, możemy zacząć palić absynt, pisać opium i pić wiersze (w dowolnej konfiguracji). Kolega Schopenhauer (ten to się dopiero nachlał) mówił, że nie ma po co żyć, można tylko oddać się Nirwanie, albo pokontemplować sztukę. Nietsche mówił, że nawet Bóg umarł, a Verlain, że wszystko wypite i zjedzone!

Możemy wpaść na Wesele, ale tam zabiorą na kosy, i zrobią nas w trąbę (albo inny róg). Możemy też pójść do Chłopów, ale uprzedzam - Boryna też umiera.

Ale możemy też powrócić do Warszawy ze studiów medycznych w Paryżu i okaże się, że od czasów Wokulskiego nic się nie zmieniła! Brud smród i płacz. Możemy wyjechać do sanatorium, ale tam nie jest lepiej. W końcu okazuje się, że musimy wybierać:
a) miłość
b)praca
(chociaż większość ludzi potrafi genialnie łączyć te dwie rzeczy, nasz Judym nie).

Kiedy już Europa nam się znudzi, płyniemy do Kongo, żeby zobaczyć, że tam też potrafimy zabijać i umierać z wyrzutów sumienia. Palimy wioski i ograbiamy słonie z kości.

Jeżeli myślicie, że autorzy naszych lektur umilą nam dalszą epokę, to nie! Bo teraz będąwojny: pierwsza, druga, trzecia, co który wymyśli. Są jeszcze rewolucje, a jak Baryka przyjeżdża do Polski, to nie ma w nich szklanych domów, a Warszawa jest brudna, smródna i głódna i....

=====
Jak na razie czytam pierwsze rozdziały "Granicy" i chyba nowości nie będzie.

Dlaczego, jeśli książka jest smutna i mówi o jakiś egzystencjalnych bzdetach, to od razu musi się stać lekturą? Nie ma jakiś komedii? Jakiejś lekkiej powiastki?

Obronną ręką wychodzi tylko "Potop" (HURRA!) i "Quo Vadis". (Choć tam trup też ściele się gęsto, ale przynajmniej Linda, znaczy Petroniusz ma gadane i mówi Neronowi:" I co ty, miedzianobroda maupo wiesz o zabijaniu...")

I jak tu nie być przygnębionym, jeśli w każdej lekturze ktoś musi umrzeć, bo albo fatum nad nim czuwa, albo planów nie może zrealizować, albo znowu w życiu mu nie wyszło...

???
 

3 komentarze
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Rudamaupa - Paparazzo   |  2 lata i 4 miesiące temu  |  
balladyna też żle się kończy
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
piotr_mil - Superbojownik   |  2 lata i 4 miesiące temu  |  
no niby tak, ale tam śmierć Petroniusza ma podtekst humorystyczny (Zabijaj, ale nie śpiewaj...); U Sienkiewicza jest raczej jasne, że Neron był zły, więc musi zginąć. A u innych - trochę to niejasne. Mówię tu też o ogólnym wyrazie dzieła - jasne, że śmierć Podbipięty czy Małego Rycerza śmieszna nie jest, ale przynajmniej są inni, którzy kultywują ich działania - u wielkie brawa dla Henia, bo jego książki czasami naprawdę podnoszą na sercu.
neovigo
Neovigo - Superbojownik   |  2 lata i 4 miesiące temu  |  
W Quo Vadis Petroniusz podcina sobie żyły, a Neron popełnia prawie-samobójstwo przez przecięcie arterii szyjnej. To chyba też nie jest za różowe... :D

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
  • Reductio ad absurdum - metoda matematyczna polegająca na zaprzeczeniu pewnego twierdzenia, celem udowodnienia jego przeciwieństwa... jeśli to zrozumiałeś, nie wchodź...
  • Informuj mnie o nowościach na blogu
  • RSS blogu piotr_mil
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi