Powiadają, że pojawienie się każdego wzoru matematycznego w książce zmniejsza grono jej czytelników o połowę. Nie dziwię się, szczególnie po tym, co dziś przeżyłem na lekcji matematyki....
Gwoli wprowadzenia: piszem f tym rocku matóre, w tym rozszerzoną z matmy (a co!). Dziś Pani Nauczycielka (o której jeszcze będziecie mieli okazję usłyszeć ;D) podzieliła nas w pary podstwowych i rozszerzonych i rozdała arkusze z zeszłego roku. Rozwiązywałem zadania wraz z Michałem, kolegą, który jest rozszerzony... ale w barach (zauważmy podwójną, jakże inteligentną, acz niezamierzoną dwoistość znaczeń tego słowa).
Tak się składa, że robiłem te zadania w zeszłym roku i poszło mi rewelacyjnie. Otwieram więc arkusz i zaczynam rozwiązywać zadania, z niczym niezmąconą miną (a'la John Nash). Zadanie z logarytmów, równanie, banał. Aż tu Michał mówi:
-
Tego nie będzie.
- Czego nie będzie?
- Na nowej maturze, logarytmów, funkcji logarytmicznej nie będzie.
Przeszedłem na następną stronę. Lekko wstrząśnięty i zmieszany. Zadanie z kombinatoryki:"rzucamy n razy dwiema kostkami..."
-
Tego też nie będzie.
-
CZEGO?
- No tego tam, schematu Jakmutambyło...
- Bernoulliego...
- No, no właśnie. To znaczy będzie, że rzucali kostką, ale nie
n, ale np. 3 albo 4 razy...
Słup soli. Stalagmit, stalaktyt, stalagnat. Następna strona.
-
O, dzielenia wielomianów też nie będzie...
- To co, kurna, zostanie, dzielenie ułamków?
Nie, to będzie dla rozszerzonych. Bo jest warunek iks różne od zera. A dla podstawowych nie będzie niczego, bo iks jest równy zero.
Naturalną więc koleją rzeczy byłam w szkole zafascynowana językiem polskim. Dużo czytałam, zresztą dalej czytam. I dlatego wiedziałam o tych geniuszach :) A konkretniej - z Sapkowskiego :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą