< >  wszystkie blogi

@ Absurdoom

Sprowadzimy ten świat do sprzeczności!

@Absurdoom (1) Historia Wizualizatora

4 styczeń 2008 ·
Daleko stąd, w niedostępnej krainie Fantazji, w Muzeum Nieistniejących Maszyn na osławionej Wyspie Wynalazców, stary komputer obudził się do życia. Monumentalna machina wielkości pięcioipółdrzwiowej szafy (z lustrem), zaczęła powoli poruszać taśmą nawiniętą na dwie wielkie szpule na przedniej obudowie. Jednocześnie z podajnika wbudowanej weń drukarki zaczęły wypływać, kartka po kartce kolejne strony zapisane pismem tak brzydkim, że mało kto potrafił je odczytać. Choć były takie osoby.

Przez olbrzymie protonowe rury podłączone do bocznego panelu komputera tłoczona była nieustannie woda morska, zasilając maszynę parową drukującą tekst. Warto bowiem nadmienić, że drukarka, będąca jedynie niewielkim komponentem ogromnego komputera drukowała na parze, co było tyleż innowacyjne co niemożliwe.
Na podłodze zbierały się kolejne karty opowieści, opowieści Wizualizatora. Tak bowiem zostało przetłumaczone imię owego komputera - "The Imaginator" - i tabliczka z takim imieniem wkręcona była na obudowie. Klawiatura sama wystukiwała kolejne polecenia, tłoki tłoczyły olej rzepakowy do przewodów, turbiny napędzały kolejne podzespoły. W Wizualizatorze nie było, jeśli nie liczyć kilku lamp neutrinowych, ani jednej części elektronicznej. Wszystko zasilane było energią mechaniczną, potencjalną bądź kinetyczną, w zależności od tego, która była pod ręką.

Do Wizualizatora zbliżył się stróż muzeum, zaniepokojony nieznanymi mu odgłosami, jakie komputer wydawał. Owszem, zdarzało się bowiem, że Wizualizator zaczynał ni z tego, ni z owego grać walca z Serenady na orkiestrę smyczkową op.48 Czajkowskiego, czasem grał sam ze sobą w "Piotrusia" w wersji extended, tzn. z dwoma jokerami, ale jeszcze nigdy niczego nie drukował. Dozorca nie zawiadomił swego przełożonego, tym bardziej, że w tej chwili właśnie był on na którymś z księżyców Jowisza. Usiadł na krzesełku i zaczął się zastanawiać:

- Skąd ty się, u diabła wziąłeś?

Wizualizator pojawił się bowiem w muzeum nagle i niespodziewanie.
Po prostu pewnego dnia otwarto muzeum, a on już tam był. Z czasem przyzwyczajono się do faktu, że nie jest to zwykła maszyna elektronowa, lecz dzieło wyższej generacji, nieznanej Mechanikom z Wyspy Wynalazców.
Z danych jakie znaleziono na dysku krzemowym wynikało jedynie, że Wizualizator należał kiedyś do człowieka, który był jego najlepszym przyjacielem.

- Jakie licho cię do nas przysł...

Stróż nie dokończył, bo zauważył, że komputer skończył drukować. Podszedł więc do maszyny, wziął plik kartek i - ku swemu zdumieniu - poznał odpowiedź na swoje pytanie.
 
nowsza notka »
« starsza notka

3 komentarze
vissenna
Vissenna - Bojowniczka   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Wizuliz...
Wiluz...
Wizualizator :D
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
piotr_mil - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
yeah, I'm a little bit Dick :D
neovigo
Neovigo - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
zalatuje mi lekko Dickiem :) fajne :>

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
  • Reductio ad absurdum - metoda matematyczna polegająca na zaprzeczeniu pewnego twierdzenia, celem udowodnienia jego przeciwieństwa... jeśli to zrozumiałeś, nie wchodź...
  • Informuj mnie o nowościach na blogu
  • RSS blogu piotr_mil
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi