< >  wszystkie blogi

raicha's absurdlog

Potwornie absurdalny blog

ni w pierś ni w dziewięć

24 luty 2009 ·
- Z ust mi to wyjąłeś - powiedziała Karolina i uśmiechnęła się ze strachem w oczach.

- Do ust to ja Ci zaraz coś mogę włożyć. Pamiętaj - powiesz słowo i zrobię to - zdenerwował się. - Dosyć już się nakręciłaś wokół wszystkich znanych Ci facetów.

- Nagle zrobiłeś się zazdrosny? - nie wierzyła.

Zapaliła papierosa. Podniosła się powoli.

Karolina nie była zjawiskowo piękna. Lubiła farbować włosy na czekoladowy brąz. Faceci lecieli na to. Mieli już dość zwykłych kurew-blondynek z napompowanymi piersiami.

Dantejskie sceny piekielnego seksu, które cztery ściany sypialni oglądały przed chwilą, już za nimi. Nasycenie, jakie odczywała Karolina pulsowało jeszcze w najbardziej wrażliwych częśćiach jej ciała. Siniak na biodrze robił się powoli coraz bardziej opuchnięty.

Za chwilę musi wracać. Mąż nic nie wie o jej nocnym wyjściu. Nie chciałaby, żeby się dowiedział.

Spojrzała na Czarka. Wyglądał teraz przez okno. Był zupełnie nagi. Nie cierpiała tego. Zaraz po skończonym seksie musiała się ubrać. Jeśli tego nie zrobiła, była bliska paranoi. Takie małe dziwactwo.

Zgasiła niedopałek w popielniczce. Nie wiedziała co powiedzieć. Rubaszne żarty Cezarego po orgazmie wprawiały ją w zakłopotanie. Tylko w łóżku potrafiłą obudzić w sobie jakąkolwiek namiętność. Tylko w łóżku z Cezarym. Z mężem nie robili tego prawie wcale. A innych mogła nazwać wyłącznie epizodami.

Ale... kiedyś spotkała Cypriana. Parę lat temu, w barze: typowa sytuacja, mąż w delegacji, a ona - bardzo samotna młoda mężatka. Wypili razem morze tequili i kochali się na podłodze w jej salonie. Całą noc. I cały następny dzień. Cyprian był bardzo gałtowny, wkładał mnóstwo energii w to, żeby uderzenia były jak najmocniejsze. Kolana i łokcie Karoliny po tym maratonie wyglądały strasznie. Całe pościerane, goiły się bardzo długo. Nie żałowała. Przecież nie pierwszy raz zdradziła. Bardziej bolała ją przerżnięta porządnie cipka niż głowa od wyrzutów sumienia.

- Dobranoc - rzuciła Cezaremu przez ramię.

Nie słyszał, już zasnął.
Wyszła i postanowiła, że już nigdy tu nie wróci. Wiedziała jednak, że tak łatwo nie wywinie się ztego związku.
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi