Zarys sytuacji:
Studia. Grupa. Różni znajomi, koledzy i koleżanki. Jak dotąd nie nawiązałem z nikim nici Przyjaźni.
Mimo to martwi mnie zaistniała sytuacji.
Mam koleżankę, miła, sympatyczna. Całkiem przyjemnie spędzało się czas pomiędzy zajęciami w jej towarzystwie. Zdarzyła się nawet jedna impreza.
Od przeszło dwóch tygodni traktowany jestem przez Nią jak powietrze.
Czy zasłużenie, nie wiem. Niemniej tracę przez to kolejną koleżankę, istną opiekunkę Panny obrażonej.
Może jedynie oszukuje się, ale staram się nie przejmować tym faktem, tym że pomimo mojego fizycznego istnienia nie ma mnie. Staram się to zrozumieć. Wiem, że nie każdy musi mnie lubić i nie każdy mnie lubi.
Nie uważam iż zrobiłem coś złego, coś godnego takiej kary, a decyzją jednej osoby tracę drugą z najbliższego otoczenia.
Strasznie niesprawiedliwa sytuacja :(
http://pl.youtube.com/watch?v=gpteigo3YVg