Firma w której pracuję jest mocno zmaskulinizowana (to takie trudne słowo ;) ). Bardzo często zostawaliśmy do późnych godzin wieczornych w dużej grupie, a i co bardziej zżyci klienci wpadali (uwierzycie, że to outsourcingowa firma IT? :D ). Także zdarzało się, że do pobliskiego sklepu wybierałem się na zakupy od razu po kontener piwa :)
Któregoś jednak wieczoru wracałem do domu i chciałem kupić piwo dla siebie. Wyciągnąłem jedną buteleczkę. Postawiłem ją na ladzie. Znajomy sprzedawca, ze zdziwieniem na twarzy, zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. Po chwili pojawił się uśmiech i padło pytanie:
- Co? Dziś nie w formie?
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą