Dziś przypomniała mi się historyjka z życia wzięta. Zawdzięczam to odcinkowi FurTV p.t. "Dupa ciemności" oraz koledze, który miał w statusie GG:
"Twój kot kupowałby Whiskas? Niech mi to da na piśmie!"
"Gdyby twój kot był psem, kupowałby Chocapic..."
(wtórowałem jemu ja)
Kiedyś prowadziłem rozmowę z koleżanką kociarą. Zdeklarowaną pożeraczką trawy. Rozmowa była krótka, bo ja nie byłem jej w stanie prowadzić dalej ze śmiechu, a koleżanka rzuciła focha.
Ja - Ale dlaczego ty właściwie nie jesz mięsa?
Koleżanka - Bo to nie zdrowe. Powoduje problemy trawienne. Ludzie nie są przystosowani do jedzenia mięsa. Popatrz ile mamy zębów trzonowych... (i inne takie bzdury, no i oczywiście naczelna bzdura) No i te wszystkie biedne zwierzęta, które chowają w nieludzkich warunkach, a później zabijają, żebyś miał kotlety...
J - Masz rację - te wszystkie obory i ściśnięte w nich w bezruchu biedne zwierzęta. Kiedyś to przynajmniej jaskiniowiec musiał pójść na polowanie i zatłuc maczugą jakiegoś bizona. To było bardziej humanitarne...
K - Ale!!...
J - (nie przerywając) A czemu swojego kota karmisz mięsem?
K - Bo to drapieżnik jest! On musi jeść mięso. Jest do tego przystosowany. Ma pazury do łapania ofiar. Ostre zęby od rozrywania mięsa. To leży w jego naturze!
J - Hmm... Człowiek też ma kły. Jakoś prędzej sobie wyobrażam, że samodzielnie upoluje na kolacje krowę, w przeciwieństwie do całego stada mruczków, które nawet jakby bardzo chciało to takiej krowy w tydzień nie zagryzie. A swoją kicię karmisz Whiskasem z wołowiną. Po za tym - myślisz, ze ta krowa dobrowolnie weszła do tej puszki, w przeciwieństwie do mojej krowy w postaci kotleta?
K - FOCH
J - Łzy w oczach i ból brzucha ze śmiechu.
Kobiety jednak mają czasem coś z logiką... Rozmowa miała miejsce kilka lat temu. Obecnie koleżanka nadal karmi kota wołowiną z puszki, ale sama po 2 czy 3 latach jedzenia trawy, wróciła do normalnych posiłków mięsnych. I kolorków trochę nabrała ;) A dlaczego skojarzyłem to z FurTV? Podobno powrót do jedzenia mięsa miał podobny przebieg :C
P.S. Zastanawialiście się kiedyś, czemu nie ma karmy dla kotów o smaku myszy, albo wróbli? Ja osobiście przypuszczam, że to może dlatego, że żaden z "projektantów" takiej karmy nie miał odwagi spróbować mysiego mięsa ;) A jeśli jest to karma o smaku ryby, to czemu jest to np. tuńczyk? Widzieliście kiedyś pełnomorskiego kota łowiącego tuńczyki?
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą