Wakacje. Więcej wolnego czasu, więc i więcej czytam forum. Przypadek :malyg1 przypomniał mi podobne moje doświadczenie.
W bankach różnie wypadki się zdarzają. Tylko kto tych ludzi zatrudnia na stanowiskach, gdzie trzeba liczyć pieniądze? Ja bym się bał…
Niedawno chciałem założyć nowe konto. Poszedłem do banku i zaczynam rozmowę z "panienką z okienka":
Ja - Dzień dobry - chciałem założyć konto.
Panienka - To będzie potrzebny dowód tożsamości.
J – Dowód osobisty mam.
P – Będzie potrzebny inny dowód tożsamości…
Zgłupiałem i akurat nie miałem. Więc podziękowałem i odszedłem. Zdziwiony zajrzałem jednak przed wyjściem do regulaminu i widzę, że jak wół widnieje tam, że dowód wystarczy. Staję więc po raz kolejny w kolejce.
J - Dzień dobry ponownie - chciałem założyć konto.
P - To będzie potrzebny dowód tożsamości.
J – Dowód mam.
P – Będzie potrzebny inny dowód tożsamości…
J – Ale w regulaminie jest napisane, że dowód osobisty wystarczy.
P – Aha. Faktycznie…
Tydzień później dostaję pismo z banku:
"Niestety Pański dowód został skopiowany tylko z jednej strony. Prosimy udać się do naszej placówki i zrobić kopię drugiej strony dowodu osobistego, a procedura zakładania konta zostanie zakończona."
W załączniku był drugi liścik do panienki z okienka.
"Prosimy o zrobienie kopii drugiej strony dowodu klienta, a następnie wysłanie jej do centrali na adres XXX"
Udałem się więc do banku i stoję w kolejce ponownie. Tym razem wita mnie inna panienka z okienka.
J – Dzień dobry. Dostałem takie oto pisemko od Was z banku.
P – [czyta, myśli i odzywa się] – Czy wypełnił Pan już formularz założenia konta w naszym banku?
J – [konsternacja] – Oczywiście, zgodnie z tym pismem, proszą o dosłanie kopii dowodu.
P – I Pan chce, żeby zrobiła kopię tego dowodu?
J – [co raz większa konsternacja] – Tak. Tak jest napisane w tym piśmie.
P – [poszła, zrobiła i wróciła]
J – [konsternacja minęła – zaczynam się gotować] – Proszę Pani – widzę, że zrobiła Pani kopię pierwszej strony dowodu. Czy zrobiła Pani kopię drugiej?
P – Nie.
J – Przecież Panią o to proszą…
P – Aha. Faktycznie. - [poszła, wróciła i zrobiła w między czasie na drugiej kartce A4 drugą stronę – „ratujmy lasy, tak?” :C ] – Czy Pan chce, żebyśmy tą kopię my wysłali?
J – [zaniemówiłem, gotuję się, zgrzytam zębami, aż pląby wypadają, liczę do 10…] – Tak. Proszę. Tak jest w tym piśmie napisane...
P – Czy coś jeszcze?
J – Nie, dziękuje, to już wszystko. Na szczęście…
Ja się poważnie pytam – kto tych ludzi zatrudnia?!?!?! Jeden przypadek – mógł się zdarzyć. Ale dwa razy to samo? Co to było? Jedna to córka prezesa, a druga siostra kierowniczki? Litości ludzie!!
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą