no niech już będzie, że jestem słowna.
drugie sztuczne biodro też jest w pytę.
w sumie rzeczywiście czasem myślę o tym, że jestem taka młoda, a tu protezy, że będzie lipa z potencjalną ciążą i że i tak kiedyś będzie trzeba je wymienić, ale zaciskam zęby i napinam mięśnie żeby szybciej do siebie dojść.
I radzę sobie tak, że sama się podziwiam. Parę dni temu udało mi się sobą zachwycić i może nawet trochę wzruszyć. Przez 10 minut pomyślałam o sobie, że jestem absolutnie zdumiewająca. Siedziałam wtedy na łóżku w szpitalu i starałam się unieść udo. Chociaż troszeczkę.zrobiłam to po 3 godzinach starań i byłam z siebie taka dumna...Niesamowite uczucie :)
Tak, myślę że na swój sposób jestem jakimś tam bohaterem. Wiadomo, że nie zaimponuję wszystkim, być może nikomu poza mną, ale jeśli mam choć jednego miłośnika, to i tak znaczy, że się opłaca.
Jestem tak zadowolona, że wiem, że nie dam rady tego opisać. Zasypiam spokojnie. Od lat nie miałam bezbolesnych nocy.Czasem się zastanawiam czy to normalne, że nic mnie nie łupie, czy nic złego się nie dzieje, czy te nogi aby na pewno tam są.
Zadziwia mnie to jak bardzo można się przekształcić w tydzień. Wypiękniło mnie to wszystko, to myślenie o sobie. Być może tylko ja widzę jakąkolwiek metamorfozę, ale nie wierzę, że zmiana samopoczucia na lepsze, najlepsze, nie wypływa na ogólną prezencję.
Bardzo lubię patrzeć w lustro. Najlepszym komplementem jest dla mnie, jak ktoś obcy powie, że jestem ładna.Wiem, że brzmi okrutnie małostkowo, trąci próżnością i nie wiem czym jeszcze, ale przecież ci obcy pojęcia nie mają, że kiedyś tam byłam łysa, napuchnięta i ogólnie mało reprezentacyjna i nie dość, że udało mi się przeżyć, to jeszcze z tak twarzowym efektem :)
Owszem, miewam depresje.Ale jednak znacznie mniej poważne niż myślę.Na tę chwilę rozpaczam, bo Ukochany mnie zostawił i niebywale stresuje mnie to, że nie dostanę się na studia.Nie uważam, że ten okresowy dół, to jakieś złe zjawisko. Bo umiem docenić te stany upojenia życiem, które już miałam i mieć będę za chwilę. A poza tym dzięki temu wiem, że nie jestem cyborgiem. Że tylko biodra mam nieczułe.
Pozdrowienia niebanalne:
Najgoręcej to oczywiście Lavemi, bo pomogła mi przeżyć to bezsensowne i okrutne porzucenie, operację, pobyt w szpitalu i trudną historię o samoopalaczu na nogach, co to aplikował go Przeor Jerzy, którego również mocno ściskam
I Pana haalo jeszcze dopozdrowię. Niech się chłopina otworzy i choć raz nie pomyśli, że jestem jakaś nieszczęśliwa.
Kimże ja mogę gardzić...
Chłopakiem, co nie zainteresował się mną kiedy płakałam ze strachu, kiedy mnie kroili, leżałam pod morfiną podłączona do aparatury, stawiałam pierwsze kroki, a potem gdy już w końcu się zjawił, rzucił mnie na korytarzu szpitalnym mówiąc, że mu nie zależy?Nigdy. Przecież go kocham...
Więc gardzę moją głupotą, z której będę się śmiać kiedyś, albo (co bardziej prawdopodobne)będzie mi wstyd.
Następnie moimi soczewkami, bo strasznie wysychają i bolą mnie w oko.
No i zastrzyków przeciwzakrzepowych nie znoszę, bo mam kłopot z otworzeniem opakowania ze strzykawką, a poza tym robią mi siniaki, a to nigdy nie wiadomo kto będzie podglądał mnie pod prysznicem w szpitalu, więc zawsze trzeba prezentować się korzystnie,co w obliczu tej sytuacji znacznie zmienia postać rzeczy,o!
Jesteś ładna, dużo więcej niż "tylko" ładna i to pisał obcy facet;). To nie jest próżność. Każdy z nas jest w jakimś stopniu "egoistą" i pragnie być doceniany. Nawet wielcy altruiści chcą widzieć jakiś cel w ich postępowaniu, który inni docenią. Ważne aby ego nie wzięło góry nad resztą osobowości.
Wracaj szybko do zdrowia i mam nadzieję, że zobaczymy się na XI zlocie JM;]
Banalność i małostkowość banalnością i małoskowością, nie miałem pojęcia, że masz tak ciężki okres (ciężki nie odzwierciedla w tym momencie stanu psychicznego), ot ciężki bo ciężki i tyle :)
Dobrze, że dobrze się czujesz, nawet jak to małostkowe, i płynie z białej klawiatury z niewyraźnymi pomarańczowymi literami, jakiegoś obcego kolesia gdzieś tam skadś tam :D
Pozdrowienia śle w takim razie i też nie lubie wyszychających soczewek
Miło mi być dopozdrowionym, tym razem nie brzmisz tak depresyjnie. No, jesteś jakimś tam bohaterem, przynajmniej z punktu widzenia kogoś, kto boi się nawet pobierania krwi. I ładna też jesteś (przynajmniej na tym zdjęciu u góry). A facet to był dupek.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą