Wam chłopom tylko jedno w głowie!
2008-09-14 18:20:15 · 2 komentarze
Pracujac w angielskim recyclingu, czyli w sortowni śmieci, zaobserwowalem interesujace zjawisko...
Codziennie na tasmie mozna bylo znalezc kilka wibratorow, sztucznych czlonkow i tym pod.
akcesoriow dla kobiet. Az sie zdziwilem, ze to takie u nich popularne. Natomiast przez
cale 7 miesiecy pojawily sie jedynie 2 sztuczne pochwy. I KTO MA WIEKSZEGO SWIRA
NA PUNKCIE SEKSU? KOBIETY CZY MEZCZYZNI? Pytanie jest oczywiscie retoryczne,
poniewaz liczby i proporcje miedzy nimi mowia same za siebie. Tylko, ze kobity potrafily
nam wmowic, ze to niby tylko nam tak bardzo zalezy...Cwane bestie;-)
Takze, gdy uslyszycie z kobiecych ust slowa "Wam, chlopy, to tylko jedno w glowie! "
- nie wierzcie, nie ufajcie! Prawdopodobnie jestescie przedmiotem jakiejs strasznej manipulacji
Dowód na istnienie/nieistnienie Boga
2008-09-13 20:45:24 · 2 komentarze
Pomimo wielowiekowych wysiłków filozofów i teologów, kapłanów i obrazoburców, wierzących i ateistów, naukowców i zwykłych ludzi...nie udało się do tej pory znaleźć jakiegoś przekonywującego dowodu na istnienie bądź nieistnienie Boga.
Dlaczego nikomu nie udało się rozstrzygnąć tak istotnej kwestii? Myślę że sam Pan Bóg by na to nie pozwolił. Gdyby znaleźć pewny dowód na Jego istnienie, ludzie po prostu skalkulowaliby sobie, że opłaca się z Nim trzymać!
I co by sie zaczęło?! Straszliwe, ohydne, przerażające WAZELINIARSTWO!
Pan Bóg by tego nie wytrzymał!
OLIGARCHIA
2008-09-09 12:24:40 · 3 komentarze
Ach, jak to kusiło! Komunistyczni aparatczycy byli nadzorcami ogromnego majątku państwowego, którym zarządzali w imieniu ludu pracującego miast i wsi…czyli nikogo konkretnego… Byli prawie jego właścicielami. Ale „prawie” robi różnicę. Wielu posiadaczy PRL przekonało się w 1956 roku, że w jednej chwili można stracić wszystko. Podobnie było w latach 1968, 1970, 1980. To były bolesne doświadczenia. Z wielkorządców majątku narodowego część towarzyszy stała się nikim.
Nawet jeśli niektórym udało się przeżyć całe życie przy korycie, to w obliczu śmierci zdawali sobie sprawę, że nie mogą przekazać swoim dzieciom tego całego majątku, który prawie należał do nich. Główną siłą, która stworzyła komunizm, była ludzka chciwość, pragnienie zabrania majątku bogatym. Ten sam grzech główny obalił komunizm (przynajmniej w bloku sowieckim). Nadzorcy, faktyczni posiadacze „narodowego majątku”, zapragnęli stać się jego właścicielami, choć było to totalnie sprzeczne z głoszoną przez nich ideologią, w imieniu której wymordowali miliony ludzi.
Czy zaczęło się od jakiegoś spisku? Myślę, że nie. Jeśli zaczęło się od spiskowania, to powstało równolegle wiele „spisków”, które z biegiem czasu ogarnęły wszystkie partie komunistyczne krajów bloku sowieckiego, GRU i KGB z ich przybudówkami. Pewnie początkowo tylko niektórzy towarzysze szeptali sobie takie rzeczy pół żartem pół serio, gdzieś w czasie wspólnego chlania, polowania itp. Po jakimś czasie zaczęli rozmawiać o tym na poważnie a później tworzyć polityczne plany.
„Ukochana” klasa robotnicza
Było zapewne wielu ideowych komunistów, którzy z odrazą podchodzili do takich pomysłów. Ale i im nie obca była chciwość. Poza tym przez lata widzieli niewydolność tego systemu. Jak długo można sobie wmawiać, że chora idea jest słuszna? I jeszcze protesty społeczne. Zbrojne reakcyjne podziemie udało im się wytępić…ale kiedy im się to udało, zaczęła występować przeciwko nim ich „ukochana” klasa robotnicza. To właśnie ona zadała im najstraszliwsze ciosy. Do tego doszło to, że blok sowiecki nie mógł ekonomicznie wytrzymać wyścigu zbrojeń. To wszystko sprawiło, że pewne naturalne ludzkie pragnienia ukształtowały się w pewien spisek lub serię spisków w partii komunistycznej i w bezpiece.
Trudno określić czy taki spisek powstał w KPZR czy w PZPR a może w GRU lub „polskiej” WSW. Może powstał po prostu w kilku różnych miejscach równolegle. Spisek ten szybko przestał być spiskiem a stał się programem wszystkich kompartii.
Wielki skok na kasę
Dlaczego królikiem doświadczalnym zrobiono Polskę? Może tam właśnie powstały takie plany a więc polscy towarzysze byli już dobrze przygotowani do takiej akcji? Być może Polskę wybrano dlatego, że już dawno była otwarta na świat, na wpływy zachodnie, było tu najwięcej „prywaciarzy” itp. Może towarzysze radzieccy tak wierzyli w zdolności generała Kiszczaka. Prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia tych zmian w Polsce były strajki w maju i sierpniu 1988, które przestraszyły wahających się jeszcze sowieckich przywódców.
W każdym razie to właśnie w naszym kraju wypróbowano tę „transformację”, którą planowano już dawno i którą w końcu przeprowadzono we wszystkich krajach bloku sowieckiego. 31 sierpnia 1988 Czesław Kiszczak zaproponował rozmowy „Okrągłego Stołu”. Nieoficjalne rozmowy między komunistycznymi władzami a przywódcami „podziemnej” opozycji toczyły się już od kilku lat. Teraz rozpoczęły się rozmowy oficjalne, pokazujące światu gotowość bloku sowieckiego do idących bardzo daleko zmian ustrojowych. Kiedy politycy „komuny” i „opozycji” przygotowywali się do rozmów w Magdalence i przy Okrągłym Stole, komunistyczna nomenklatura, czyli działacze i bezpieczniacy zajmujący się gospodarką, przygotowywali się do Wielkiego Skoku na Kasę. Niektórzy twierdzą, że przy Okrągłym Stole czerwoni zrezygnowali z władzy w zamian za przejęcie własności. Nie jest to do końca prawda. Postkomunistyczna oligarchia nie tylko przejęła państwowy majątek, ale właśnie dzięki temu znacznie też umocniła i utrwaliła swoją władzę polityczną. Solidarnościowcy dostali za to polityczne „zabawki” i różne takie okruchy z pańskiego stołu.
SĄDY NIBY KOLOROWE...
2008-09-05 19:06:45 · 1 komentarz
W tym tygodniu załatwiałem parę spraw w sądach. Wizualnie sądy bardzo się zmieniają - i to na lepsze! Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ wybudowany został nie tak dawno na gdańskim osiedlu Morena. Mieści się w dwóch nowoczesnych budynkach, ładnych, miłych, kolorowych. Patrzy się nań z przyjemnością i na pierwszy rzut oka nie czuje się niczego z dawnej komunistycznej czy postkomunistycznej biurokracji.
Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe oraz Sąd Okręgowy mieści się w centrum Gdańska, tam gdzie zawsze mieściły się gdańskie sądy. Jest to stary poniemiecki gmach, który zawsze "straszył" ponurą prusko-biurokratyczną atmosferą. Ostatnio jego wnętrza zostały przemalowane na kolorowo i to w tak ciekawy sposób, że zupełnie przestały porażać na wejściu tym straszliwym prusackim "klimatem".
Wizualnie nowe sądy wyglądają nowocześnie, europejsko i kolorowo. Stare sądowe gmachy, dzięki architektom wnętrz, zaczynają się do nich upodabniać. Z pozoru wygląda więc na to, że sądownictwo nabiera zupełnie innego, lepszego charakteru niz za komunistycznych czasów.
Jednak to tylko pozory...Gdy zaczniemy załatwiać jakąkolwiek, nawet najprostszą sprawę, zaczyna przytłaczać nas straszliwa biurokracja i skrajnie bizantyński formalizm. Proste sprawy potrafią przedłużać się w nieskończoność, bez istotnego powodu. Gdy zapytamy dlaczego to wszystko tak długo trwa...dlaczego wymaga się od nas tylu różnych papierów itp...zostaniemy zbesztani...a jeśli nalegamy, możemy być ukarani za obrazę sądu...
Ostatnio pomagałem koledze w załatwianiu sprawy, w której trzeba było oprzeć się na aktach starej sprawy z lat sześćdziesiątych. Przeglądając archiwalne akta, ze zdziwieniem stwierdziłem, że za komuny było dużo mniej formalizmu niż obecnie...no przynajmniej w sądach cywilnych. Wszystko załatwiane było szybko, konkretnie i logicznie...bez zbędnego formalizmu. Pewnie jeszcze przedwojenna szkoła! No, do wydziałów karnych to komuniści pewnie dawali swoich, ale w cywilnych musieli się oprzeć na starych sędziach.
Szkoda, że w tych sympatycznych już z wyglądu sądowych gmachach panuje biurokratyczno-bizantyńska atmosfera, jeszcze gorsza niż za komunistycznych czasów.
HIENY Z WYSYPISKA
2008-09-04 15:32:55 · 7 komentarzy
Zapewne pamiętacie wybuch wieżowca w Gdańsku i to jak władze miasta w świetle jupiterów okazywały swoją pomoc dla poszkodowanych. Tak zawsze dzieje się, gdy wydarzy się jakaś większa tragedia, dotycząca sporej liczby osób. Jest to doskonała okazja dla władz, aby "zarobić trochę punktów".
Natomiast, gdy jakaś tragedia dotyczy jednej lub kilku osób, to władze mają to gdzieś i jeszcze kłody pod nogi rzucają.
Ostatnio doświadczyłem tego sam, remontując mieszkanie Babci po pożarze. Władze miejskie nie ruszyły mi z pomocą jak mieszkańcom wieżowca - bo i o to nie prosiłem. Pretensji o to też nie mam. Natomiast szlag mnie mało nie trafił, kiedy otrzymałem rachunek za utylizacje smieci wyrzuconych ze spalonego mieszkania.
Jako przyzowity obywatel, szanujący środowisko naturalne, wywózkę śmieci powierzyłem firmie "Konbrud" z Gdańska, która podstawiła kontener i zobowiązała się wywieźć śmieci na wysypisko śmieci w Gdańsku-Szadółkach. Śmieci było sporo - aż cztery kontenery spalonego wyposażenia i zbitego tynku. Za to wszystko zapłaciłem...2500zł!!!
Zażądałem więc szczegółowego rozliczenia.Okazało sie, że firma "Konbrud" wzięła za wywiezienie śmieci jedynie 400zł -po 100zł za każdy kontener, zgodnie z umową. 2100zł zapłaciłem za utylizację odpadów, które uznano za "pobudowlane"... Ręce opadają! A więc to władze miejskie okazują się prawdziwymi wyzyskiwaczami. Nie tylko nie pomagają ludziom w nieszczęściach (chyba że jest to jakieś nieszczęście "zbiorowe"), ale żerują jak hieny na ludzkiej tragedii.
Oczywiście, że za wywóz tych śmieci powiniennem zapłacić. Ale nie tak wygórowaną sumę!
W takim przypadku gmina powinna zaproponować wręcz ulgową cenę, a nie na siłę kwalifikować takie odpady jako "pobudowlane" czyli jedne z najdroższych. Chociaż tak w ogóle, to nawet w całkiem normalnych sytuacjach taka cena jest chyba zbyt wygórowana i uciążliwa dla ludzi remontujących mieszkania.
Kiedyś, widząc wysypane gdzieś pod lasem, na dziko, śmieci, myślałem sobie "co za bydlę to zrobiło!?" Teraz zachowań takich też nie usprawiedliwiam, ale trochę zaczynam rozumieć takich ludzi. Trochę czuję się frajerem. Ale nie będę oczywiście wywoził nigdy śmieci do lasu (ani korzystał z "lewej" firmy, która to robi). Nie namawiam też do tego innych. Namawiam natomiast do piętnowania władz miejskich, które zachowują się jak hieny.
Klaudiusz Wesołek
PLECACZEK -rzecz o motłochu
2008-09-03 00:58:18 · 5 komentarzy
Czytelnicy po trzydziestce zapewne pamiętaja toporne kwadratowe tornisterki, jakie nosiło sie w szkole podstawowej. Dziś już takich nie widać. Dzisiaj dzieci chodzą do szkoły ze zwykłymi plecakami. Ale nie myślcie sobie, że w latach siedemdziesiątych był zakaz noszenia plecaków a nakaz noszenia topornych, takich jakby wojskowych tornistrów. Formalnie nic takiego nie istniało.
Nie myślcie też, że nie było turystycznych plecaków w sklepach. Jak najbardziej były - ale w sklepach dla harcerzy i turystów. Natomiast tornistry do szkoły "należało" kupować w sklepach z artykułami szkolnymi. I choć formalnego nakazu nie było, istniał on w głowach peerelowskiego motłochu. I biada temu, kto się wyłamał!
Oczywiście wyłamać musiałem się ja. W lecie rodzice kupili mi plecaczek na leśne wyprawy. Pod koniec wakacji stwierdziłem, że przecież ten plecaczek doskonale nadaje się do szkoły. Zamiast kupić nowy typowy "tornisterek', postanowiłem pójść do szkoły z moim turystycznym plecaczkiem.
Motłoch mi tego nie wybaczył! Motłoch uczniowski od razu zaczął ujadać "ooooo...plecak, plecak! Co jebnięty, ze z plecakiem przyszedł?" jakby zobaczyli UFO albo jeszcze coś dziwniejszego.
Motłoch nauczycielski też był nie lepszy (no zdarzali się jakowiś myślący, ale w swojej masie to też był motłoch)Formalnie nic nie mogli zrobić, bo nie było to zakazane, ale musieli rzucać kąśliwe uwagi, w stylu "co to? Turysta przyszedł do szkoły? Wakacje się już skończyły!". Pewnie kogoś innego to wszystko by wykończyłem. Ja to przeżyłem w miarę na luzie. Nie dlatego, abym był jakims szczególnym twardzielem. Także nie dlatego, abym juz wtedy świadomie bronił swych praw, swojej wolności.
Po prostu miałem swój własny świat. Miałem w dupie reakcje otoczenia, choc dokuczli mi dośc długo. Czasem z tego wszystkiego musiałem kogoś uderzyc w zęby lub kopnąć w dupę. I ztego powodu miałem obniżone sprawowanie, mimo bardzo dobrych ocen...
No, w końcu mój plecaczek został zaakceptowany, chociaż motłoch poświęcił naprawde wiele energii, aby zniechęcić mnie do tak nonkonformistycznego zachowania.
Później plecaczki pojawiały sie coraz częściej, a toporne tornisterki zniknęły ze szkół. Ci, którzy mi wtedy dokuczli z powodu plecaczka, dzisiaj kupuja plecaczki swoim dzieciom...ale zapewne większość z nich pozostała takim samym motłochem jak była. Głosuja na PIS, PO, komunę, wcześniej na UW, AWS i inne "standardy", tak jak wcześniej wybierali tornisterki. Nic, co spoza układu - nie ma szans!
Klaudiusz Wesołek
3 SPOSOBY NA WYKONCZENIE WEDROWNYCH CYGANOW
2008-08-30 23:12:35 · 2 komentarze
3 SPOSOBY NA WYKONCZENIE WEDROWNYCH CYGANOW - riposta na obrzydliwy artykul w wielkanocnym wydaniu 'The Sun' Najnowsza historia zna trzy metody wykonczenia wedrownych Cyganow -
nazistowska, komunistyczna i eurosocjalistyczna. Hitler i niemieccy narodowi socjalisci wprowadzili pierwsza i najprostsza. Skladala sie z dwoch etapow: -najpierw zamknieto Cyganow w obozach koncentracyjnych -nastepnie zabijano trujacymi gazami - prawdopodobnie najlepszy byl cyklon B Metoda nazistowska w latwy i prosty sposob pozwalala totalitarnemu panstwu pozbyc sie wedrownych Cyganow - ludzi kochajacych wolnosc i trudnych do kontrolowania. Miala jednak pewna wade - mordercy staneli po pewnym czasie przed miedzynarodowymi trybunalami
|
| | | | Zapisane |
|