Czytelnicy po trzydziestce zapewne pamiętaja toporne kwadratowe tornisterki, jakie nosiło sie w szkole podstawowej. Dziś już takich nie widać. Dzisiaj dzieci chodzą do szkoły ze zwykłymi plecakami. Ale nie myślcie sobie, że w latach siedemdziesiątych był zakaz noszenia plecaków a nakaz noszenia topornych, takich jakby wojskowych tornistrów. Formalnie nic takiego nie istniało.
Nie myślcie też, że nie było turystycznych plecaków w sklepach. Jak najbardziej były - ale w sklepach dla harcerzy i turystów. Natomiast tornistry do szkoły "należało" kupować w sklepach z artykułami szkolnymi. I choć formalnego nakazu nie było, istniał on w głowach peerelowskiego motłochu. I biada temu, kto się wyłamał!
Oczywiście wyłamać musiałem się ja. W lecie rodzice kupili mi plecaczek na leśne wyprawy. Pod koniec wakacji stwierdziłem, że przecież ten plecaczek doskonale nadaje się do szkoły. Zamiast kupić nowy typowy "tornisterek', postanowiłem pójść do szkoły z moim turystycznym plecaczkiem.
Motłoch mi tego nie wybaczył! Motłoch uczniowski od razu zaczął ujadać "ooooo...plecak, plecak! Co jebnięty, ze z plecakiem przyszedł?" jakby zobaczyli UFO albo jeszcze coś dziwniejszego.
Motłoch nauczycielski też był nie lepszy (no zdarzali się jakowiś myślący, ale w swojej masie to też był motłoch)Formalnie nic nie mogli zrobić, bo nie było to zakazane, ale musieli rzucać kąśliwe uwagi, w stylu "co to? Turysta przyszedł do szkoły? Wakacje się już skończyły!". Pewnie kogoś innego to wszystko by wykończyłem. Ja to przeżyłem w miarę na luzie. Nie dlatego, abym był jakims szczególnym twardzielem. Także nie dlatego, abym juz wtedy świadomie bronił swych praw, swojej wolności.
Po prostu miałem swój własny świat. Miałem w dupie reakcje otoczenia, choc dokuczli mi dośc długo. Czasem z tego wszystkiego musiałem kogoś uderzyc w zęby lub kopnąć w dupę. I ztego powodu miałem obniżone sprawowanie, mimo bardzo dobrych ocen...
No, w końcu mój plecaczek został zaakceptowany, chociaż motłoch poświęcił naprawde wiele energii, aby zniechęcić mnie do tak nonkonformistycznego zachowania.
Później plecaczki pojawiały sie coraz częściej, a toporne tornisterki zniknęły ze szkół. Ci, którzy mi wtedy dokuczli z powodu plecaczka, dzisiaj kupuja plecaczki swoim dzieciom...ale zapewne większość z nich pozostała takim samym motłochem jak była. Głosuja na PIS, PO, komunę, wcześniej na UW, AWS i inne "standardy", tak jak wcześniej wybierali tornisterki. Nic, co spoza układu - nie ma szans!
Klaudiusz Wesołek
Masz rację, to trochę śmieszne. Jednak coś w tym jest. Przy każdych wyborach trąbią, że głos na UPR to głos zmarnowany, bo "i tak wiadomo, że partia nie przekroczy progu"; że Korwin-Mikke to oszołom, a moje poglądy -- jak ów plecaczek -- to kuriozum, bo "nikt tak nie uważa". Czy to nie jest jakaś analogia?
:LordKaftan
Myślę, że w demokracji telewizyjnej motłoch jest nieunikniony, niezależnie od rozkładu głosów.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą