I wcale nie było 1-go tak źle. Spodziewałem się gorszej pogody i swojego samopoczucia, jednak było po prostu normalnie. Zapaliłem znicze... I jak wracałem to tak sobie myślałem ile osób kiedyś będzie przychodziło na mój grób i czy ktoś będzie w ogóle o mnie pamiętał.
Listopad jest chyba najsmutniejszym miesiącem w roku. Dla mnie jednak każdy jest smutny. Ja wiem że kiedyś będzie wszystko dobrze i że się poukłada. Bo nie oszukujmy się - nie może przeciez wiecznie być źle. Ale póki co muszę przeczekać. Minie jeszcze jakiś czas zanim zacznę żyć a nie tylko istnieć ale ten czas nastanie i będę chodził uśmiechnięty bo będzie ta świadomość że komuś na mnie zależy i że mi zależy na kimś:)
Niedziela upłynęła pod znakiem oczekiwania na GP Brazylii. Nie udało sie obronić 3 miejsca, ale to przeciez tylko sport. Nie ma się co obrażać (jak to niektórzy robią).
A dziś ?? Pół dnia przesiedziałem nad prezentacjami do szkoły, którymi jestem zasypany. Efektem tego był ostry ból głowy, który na szczęście juz mija. Pozostaje mi dzis tylko kąpiel, obejrzenie "Szkła Kontaktowego" i pójście spać.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą