O tym, co Był i o tym, co Jest.
Z rzeczy zaległych, acz dla mnie ważnych: zmarł mój ukochany Mistrz i Nauczyciel, cudowny polonista z liceum. Wypadki chodzą po ludziach, w tym przypadku trafiło na Niego. Dochodzę jednak do wniosku, że są rzeczy po prostu potrzebne, także te traumatyczne. Dzięki Jego śmierci doświadczyłem bowiem tak transcendentalnego doznania, że wiem na sto procent, iż przypadków nie ma. I wiem także, że Ci, Którzy Przeszli Na Drugą Stronę nie są nigdzie daleko.
Dziękuję Ci, Profesorze.
Z rzeczy zaległych, ale weselszych- Młody wrócił z wakacji. Postanowiliśmy z żoną dać urlop swoim finansom i sierpień Aleksy spędził poza żłobkiem. Ucieszyli się Dziadkowie (jedni i drudzy), ucieszył się Alek (z jednych i drugich), wreszcie ucieszyliśmy się my- chociaż oszczędności, jakie poczyniliśmy z tego tytułu poszły na remont w mieszkaniu. Dobrze chociaż, że kładzenie paneli to kawka z mleczkiem i bułeczką maślaną, bo jakby jeszcze doliczyć robociznę... Z Teściem zapindalaliśmy przez tydzień, ale efekty wymierne są: ściany w nowych kolorkach, podłoga pokryta, kurze starte. Straty własne- dwa kieliszki, którym osobiście upierdzieliłem nóżki przy przenoszeniu. Z teściem strat w szkle nie tworzyliśmy, aczkolwiek puste butelki wpływały na nas przygnębiająco...
A propos Alka- czwórki mu idą i ślini się potężnie. Ale przynajmniej usypia bez użycia wózka (co ma swoje wady, na przykład odpadło mi nocne "robienie bica") i śpi coraz dłużej. Poza tym umie pokazać, jak robi krowa, jak latają ptaszki i ogólnie w kwestii komunikacyjnej goni swoją matkę. Zwłaszcza wieczorami. Gęba mu się nie zamyka.
Oraz wszystko jest "koń". Pokazuję mu psa- "koń". Kota- "koń". Wczoraj jedziemy obok stadniny i mówię mu: Alek, popatrz, tam jest koń! Co usłyszałem? "Yhy".
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą