Krótka satyra o współczesnej edukacji.
Przewroty w głowie albo, jak kto woli, konwulsje
Jam maturzysta w glorii jest i chwale
Z klucza 100% w dzień sądu dostałem
Jam jest najlepszy z was maturzysta
Z kumplami polała się więc czysta
By uczcić sukces w ostatnie wakacje
Końca nie miały nasze libacje
Gdy północ wybiła usiedliśmy w kole
Z miętą kojącą w salonie przy stole
Świece płoną, talerze rozstawione
Poprosiłem kumpla na chwilę na stronę
I pytam: ,,Może wywołamy ducha?”
Choć wiedzieliśmy, że czeka nas skucha
Wzywamy upiora poety z matury
Jego esencji pociągamy sznury
Pokazuję mu wiersz jego i czytam przykładowy
Model, który mi ongiś wpadł do głowy
Poeta nachmurzył się i wylał łzy rzewne
Rzekł, że ,,Całe G***” jest badziewie
I przeklął świat nasz dziwnymi słowy
Że bez serc i ducha, nie pojęliśmy przemowy
Zmora znika, przyzywamy, zaklinamy
Zostały jeno łzy czyste rzęsiste
Kumpel niepomny etykiety przez stół fiknął
Duch zaś ze świata na zawsze już zniknął
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą