ale staram się jej nie dawać za bardzo.
wczoraj wieczorem łażąc po mieście trafiłem na miejsce, przy ul. Kopernika zresztą, gdzie na chodniku było od cholery liści opadłych z rosnących tam drzew. i łażac tamtą okolicą, szurając butami i wsłuchując się w szelest liści byłem szczęśliwy jak dziecko.
niewiele trza do szczęścia, jak wiadać:)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą