strasznie dziwny jest dzisiejszy dzień. wieczorem przeprowadzam się, będę mieszkał w mieszkaniu studenckim z 6 osób, których nawet jeszcze nie znam, a ich imion nie spamiętałem. po ponad 4 latach mieszkania w jednym miejscu czuję się conajmniej nieswojo, chyba ludzie przywiązują się też do miejsc, a nie tylko do stworzeń organicznych. mam świadomość, że nie mam tu już czego szukać i nic mnie nie trzyma, ale mimo wszystko jakoś tak źle mi dzisiaj.
wiedząc o tym, wczoraj zdrowo się upodliłem alkoholowo i dziś czuję się nieco poturbowany. a fakt, że usilnie próbuje mnie dopaść jakaś grypa wcale nie poprawia ogólnego oglądu świata;)
mieszkanie z bracią studencką może mieć pozytywne strony, pozwoli być może troszkę ucieć od rutyny i błędnego koła praca-dom-sranie-spanie na rzecz jakiś spontanicznych imprezek;) nooo, chyba, że się okaże, że moi współlokatorzy to jakieś straszne placki.
a z takich przyziemnych spraw, mam do napisania 2 moduły szkoleniowe, które będę musiał przeprowadzić za 2 tygodnie. ochoty ich pisać nie mam póki co wcale. ktoś może chcialby mnie wyręczyć? albo chociaż jakiś motywator zasugerować?
na szczescie myslenie nie idzie mi najlepiej.jeszcze calkiem na te starosc nie oszalales :)
pozdrawiam Cie srogo
"leniuch patentowany".. to wdzięczne określenie w tej sytuacji..zresztą odbieram je bardzo osobiście jako urodzona w niedzielę:D
Obawiam się, że nie ma takich czynników motywujących, które sprawią, że zbudzisz w sobie lwa w tej sytuacji..
hmm..może coś z tych obrazków??..świadomość, podświadomość etc.
link podrzucam na priv;)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą