< >  wszystkie blogi

W sumie co do tej śmierci

6 luty 2009 ·
to fajnie by było żyć w latach 60-tych :D


ale na razie mi się nie spieszy :C
Już wytrzymam te nowoczesne komputery , super mega wypas komórki , metro i szklane windy. Cholera telefonu nowego mojego chłopa to ja nawet włączyć nie potrafię :O nie wspominając jak z pewną bojowniczką się wygłupiłam i jego stare LG w poszukiwaniu klawiatury ( jak się okazało dotykowej ) chciałyśmy rozsuwać na wszelkie sposoby.

Z drugiej strony fajnie by było iść na koncert Beatlesów :C:C
Znając moje szczęście dla mnie by biletu zabrakło :D
Albo bym dostałą ten bilet i 3 metry od kasy jakiś wkurzony hipis by mi go buchnął.
Ale mniejsza o to :D I tak nic z tego. Pamiętam jak Pan wykładowca na filozofii powiedział,że jak kobieta prowadzi złe życie to odrodzi się jako zwierzę , jak wtedy będzie zła to będzie roślinką a następnie po jakichś błędach będzie kamieniem. Zainteresowało mnie to bo jak kurde można prowadzić złe życie i grzeszyć jako roślina ? Co źle rosnąć albo będąc słonecznikiem stanąć w gardle jakiegoś kolesia w kinie ?
Lubiłam chodzić na te wykłady bo takich pierdół to nikt mi wcześniej nie wciskał. no ale cóż ministerstwo oświaty uważa,że to potrzebne :)

omg znów mam jakieś jazdy :rotfl



 

1 komentarz
zaganiacz
zaganiacz - Superbojownik   |  rok i miesiąc temu  |  
wpadłem kiedyś z ciekawości na jakies spotkanie z buddystami. i gdy była rozmowa na temat reinkarnacji, gość opowiadał podobne rzeczy, az doszedł do tego, że gdy będe wyjątkowo podły, to mogę się odrodzić jako karaluch.
chcąc ratować atmosferę dodał, że nic nie jest na zawsze i że w następnym wcieleniu może być już inaczej, jak soie na to zapracujemy. no to się zapytałem jak ma żyć karaluch, żeby dostąpić tegoz wyróżnienia i stać się np. orłem;)
-"żyć najlepiej, jak może żyć karaluch"
riposta z sali:
-"w akademiku?"

heh, chyba to na kawały mięsne wrzucę też;p

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi