Bo to ze mnie taka gapa :>
wieszałam pranie na balkonie i nie zauważyłam ,że kocisko wylazło razem ze mną.Skończyłam i zamknęłam balkon.
Poszłam coś tam robić innego.
Chłop mnie woła - no chodź tu szybko , chodź !
Kurde myślę sobie ,że coś nie tak z obiadem , który przed chwila mu podałam.Może za słone albo za gorące albo uj wie co jeszcze.
Idę i pytam czego się tak drze do mnie.
i dowiaduję się ,że :
Chłop spokojnie jadł sobie obiad i nagle przez uchylone okno jakaś łapka mu macha.
Tak Elliot wlazł na parapet od zewnętrznej strony i próbował przypomnieć o swojej obecności.
Parapet mamy dość wąski , ja nawet nie wiem jak on dupę tam zmieścił.
No ale zaczął się prężyć stając na dwóch łapkach i dobijać do okna.
Na dworze strasznie wiało i dziwię się ,że nie popłyną z wiatrem.
Stracha mi narobił wielkiego.
Otworzyliśmy mu powoli okno żeby sie nie przestraszył i mógł spokojnie wejść do środka.
yeah ! uratowany :D:D:D
na dziękuję walną długą gadkę w swoim języku i poszedł do miski.
a ja mało co zawału nie dostałam przez niego.
Elliot alpinista :C:C
Po mojego Klarka żona musiała się kiedyś przespacerować pod blok (koci lot z IIIp. zaliczony). Iryt też kiedyś przewietrzył sobie futro. Od tego czasu zawsze kontroluję balkon przed zamknięciem drzwi :C
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą