Superbojownik Ukryty
Jestem; chamem gburem i prostakiem :)
To tak, po krotce napisane by nie straszyc ludzi swa zyciowa mentalnoscia.
Wszystko zaczelo sie od poczecia. Nie wiem jak to sie stalo, rodzice nigdy mi o tym nie opowiadali, lecz kazdy chyba wie jak to jest ;P
Moje zycie nie jest ciekawe dlatego je opisze z najmniejszymi szczegolami, ktore jeszcze pamietam.
Najwczesniejsze co pamietam ze swego zycia to to jak popierniczalem z jakas zabawka na sznurku. Nie wiem czy mialem na sobie pampersa (kurna w tamtych czasach chyba nie bylo pampersa a pielucha no nie?) czy inne dziwolowo ale pamietem domek babci i opierdzielanie sie :)
Nastepne co pamietam to jak moj (nie) kochany braciszek scinal pokrzywy jakims kijem czy hak wie czym i dostalem ladna nagrode za przygladanie sie jego zajeciu. Pokrzywy o wiele wieksze ode mnie samego... Bol, panika, przerazenie i bieg do ukochanej mamusi i naskarzenie na braciszka co zrobil... Dostalem wapno i sie ucieszylem :D
Nastepna rzecza ktora pamietam to juz gimnazjum... Oj to byly czasy swietnosci trunkow wyskokowych. Wraz z dwoma kumplami (imion nie podam z prostego wzgledu -ochrona danych osobowych) zazwyczaj tymi samymi (mogli sie mieszac), chodzilismy na "piwo". Piwo w znaczeniu wiele piw. Nasza maksyma to byla "im wiecej tym lepiej". Najzwyczajniej w swiecie chodzilo sie do "zabki" albo "zoltka" po przyszla zawartosc plecakow (czyt. piwo). Pilismy go od groma, prawde powiedziawszy to watpie teraz czy moglbym tyle wypic. Ale gowniarze z nas byli wiec korzystalismy. Imprezy zazwyczaj wygladaly podobnie... Hem mozna powiedziec, ze tak samo ;)
Kurna wiedzialem, ze o czyms zapomnialem.... Wpierniczyc prosze sobie ten tekst troche wyzej jak chodzilem do podstawowki, teraz mi sie nie chce tego szukac w tym balaganie.
Mialem zwierzatka za mlodu. Byly to chomiki. Pierwszego pozbylem sie u babci (to chyba bylo na nastepne wakacje jak brat mi przyjebal tymi pokrzywami) jak dostalem konika na biegunach... Tak tak :D To bylo COS! Chomik moj ulubieniec, wiec czemu nie moze ze mna pojechac na dziki zachod w strone slonca? Wsadzilem go na siedzeniu zaraz za soba i heja! Zabawa trwala do puty chomik nie spadl na ziemie (zdarzylo sie to na betonie) i nie zaryl nochalem o podloze. Nos rozwalony, chomik przetrwal nastepne 4h i zdechl ;''''''''(
Nastepny chomik. Dostalem go pozniej, jakis rok mina po poprzedniku. Na lato zabralem chomika do piaskownicy gdzie wraz ze wspaniala ekipa kumpli od bitek itepe, wykonalismy niezle tunele, mosty etc. Chomik mial pewnie przedni ubaw gdy zapierniczal tunelami a tu wszystko runelo... No i wykopuj tu spod ziemi biedne zwierzatko :( Dalem jednak rade i odratowalem biedactwo. Szybko pobieglem do domu i wyczyscilem go. Bylo milo do puty nie zdechl na nastepny dzien...
No... i daj mi tu zwierzatko heee?
A tak wracajac do szkolnych popijaw. To pamietam jak chodzilismy na "dwojke". Byla to skzola nr 2 w KLB. W zimie z dwoma wczesniej wspomnianymi kumplami obalilismy swe pierwsze tanie wino ;D No tak. Wszystkiego trza sprubowac. Po dwoch butelkach na trzy lebki byla taka jazda, ze polowy nie pamietam. Nie pamietam jak trafilem na drugi koniec miasta gdzie sie wszyscy razem wyglebalismy -byl to efekt domina. Jeden padl na drugiego, drugi na trzeciego i... Ja strzelilem allaha a kumpel wbil sie geba w snieg. Nie wspominalem, ze byla to zima... No to juz wiecie ;D Pamietam, tez jak z tymi obydwoma kumplami jeszcze wyzej wspomnianymi poszlismy na browara pod koniec grudnia... To byl inteligentny pomysl. Ja trzesac sie podgrzewalem piwo zapalniczka (piwo puszkowe marki Tyskie). A kumple nie trzepali sie i pili rowno. Gwarantuje przeziebienie gdyz wszyscy trzej nastepnego dnia lezelismy w lozku z goraczka...
Hem co by tam jeszcze wykminic z tego lba starego...
Teraz opisze jak sie bawilismy saletra potasowa oraz cukrem pudrem.
Pewnego razu jeden z kumpli wyzej wspominianych zaproponowal wyprobowanie saletry z cukrem. A, ze wczesniej sie nia bawilem z bratem to wiedzialem o co kaman. Na poczatku kupywalismy w miesnym duze ilosci paczek saletry pod pretekstem "mama potrzebuje" a pani mi raz odpowiedziala, ze taka ilosc jaka zakupilem to rzeznia nie zuzywa w rok... Hem, no coz... Pozniej sie dowiedzialem, ze w ogrodniczym mozna kupic kilogramowe paczki.... Ha! to byla jazda.
W domu w mlynku do mielenia kawy mielilem saletre a cukier puder juz mialem. Pozniej wszystko mieszamy i... Podziwiamy piekne obloki dymu oraz ciekawe plomienie. Bylo nam malo wiec dowiedzialem sie gdzie mozna kupic siarke (sprzedawana jako nawoz). Nom, to zapewne byl najwiekszy blad chincoli, ze wymyslili proch czarny i sie podzielili tym z innymi ludziami. Dorwalem taze siarke, zmieszalem w odpowiednich proporcjach z saletra oraz weglem drzewnym. Bylo o tyle ciekawie jak wysadzilem w powietrze drzewo. Heh pozniej byl toj toj (przepraszam spragnionych wyproznienia sie ale nie moglem sie powstrzymac).
Takze pamietam jak z kumplem mieszalismy saletre z cukrem zaraz przed szkola :D To byly cuda niewidy. Garsc tego, garsc tego i tak pare razy. Co wyszlo? Wyszly silnie nadpalone drzwi frontowe od szkoly ;P
Pozniej zrobilismy cos bardziej hardcore''''''''owego. Wyobrazcie sobie ponad cztery kilogramy saletry z cukrem, z weglem i srebrzanka (srebrzanka byla/jest uzywana do farb, jest to zmielonie aluminium) wysypane przed szkola na pniu. Podpaleniem tego zajal sie kumpel ktory stracil brwi xD Dyrektor szkoly az wybiegl zobaczyc co sie dzieje gdyz cala szkola, ulica, nastepna szkola i nastepna ulica byly w gestym czarnym dymie.
Dobra przeskakujemy teraz do szkoly sredniej gdyz wymienianie nastepnych rzeczy jakie sie zdarzyly podczas gimnazjum nie ma sensu z prostego powodu... Jest ich zbyt wiele a mi sie nie chce za duzo pisac.
Dobre bylo to jak skladalem papiery do dwoch szkol. Jedna to byl mechanik a drugi ekonomik. Mala rozbieznosc, prawda? Wiec pewnego razu wchodze do ekonomika by sprawdzic liste przyjetych ucznow. Oczywiscie nie bylo mnie nawet na liscie rezerwowych ;D Ale co tu sie lamac jak jest jeszcze jedna szkola do ktorej sie wybralem z usmiechem na twarzy. "Tam sie uda" -myslalem. Zle myslalem gdyz jak przyszedlem i zobaczylem liste przyjetych to znalazlem sie na trzecim miejscu, ale byla to lista rezerwowych xD Tym razem juz bez obludek bylem wprost zalamany. Poszedlem do matki, ktora akuratnie sobie robila herbatke a w miedzy czasie zajadala ciasto. Powiedzialem jej jaka jest sytuacja i dala mi pomysl by zabrac papiery i isc do szkoly poza obrebem miasta. Hem, tego sie wlasnie obawialem, bo jakos nie widzialem siebie dojezdzajacego do szkoly. Fakt, jestem wygodnicki. Polazlem wpierw do mechanika by zabrac papiery. Zaraz przy sekretarce stal akuratnie dyrektor, ktory na moj widok przywital sie kulturalnie i powiedzial czego potrzebuje, a ja, ze chcialbym juz zabrac papiery gdyz sie nie dostalem. Zmierzyl mnie pilnym wzrokiem i powiedzial mi czy chcialbym tutaj chodzic. Oczywiscie zgodzilem sie z jego zdaniem. Wtedy stal sie cud. Powiedzial bym popindalal do szkoly gdzie zanioslem oryginalne papiery i przyniosl je bym zostal przyjety.
I tak znalazlem sie w Technikum Mechanicznym gdzie spedzilem trzy lata... Hah tyle, ze dwa lata w jednej klasie, to sie znaczy w drugiej. Pamietajcie ludzie! Nie podskakujcie nauczycielom gdyz moze sie to zle skonczyc. W moim przypadku tak sie skonczylo. Nie zdalem dwa razy...
Ajjj to bolalo. Ale nie narzekam. To byly moje trzy najlepsze lata zycia. Swawolka i robta co chceta. Wychodzenie na przerwie na papierosa. Czy pojscie z geografii na dzialki, ktore przecinaly tory, lezenie w trawie z paroma butelkami wina i filozofowanie na temat egzystencji ludzkiej oraz calym wszechswiecie. Tworzenie teorii na temat czarnych dzior, praw fizyki czy kreowaniu przyszlosci ziemi... Haha! To bylo zajebiste ;]
A teraz tak na powaznie.
Skonczyla sie sfawolka w technikum. Brat z jego pzyszla zona zaproponowali mi wyjazd do Jeleniej Gory i tam kontynuowanie nauki. Oczywiscie sie zgodzilem. A raczej musialem sie zgodzic by nie pojsc do jakiejs roboty i spieprzyc sobie reszte zycia. Przeprowadzka stanowila maly problem, nie ze wzgledu na porzucenie starych znajomych czy poznaniu nowych czy takze w tym, ze nikogo nie bede znal a dopiero poznam. Punkt bolu lezal gdzie indziej. Ja mialem sie przeprowadzic do Jeleniej a dziewczyna? Dziewczyna rozpoczela studia, ale w Nysie. I jak tu zyc? Juz przezylem zwiazek, ktory sie rozsypal z powodu braku dostepu do siebie, zylismy razem prawie rok a tu jebudu, musi leciec ze starymi za granice, na stale. Przezylem drugi zwiazek, z ktorym wiazalem wielkie nadzieje. Tez sie sypnal, po ilu? Dwoch miesiacach? Moze nawet nie. Teraz juz nie mialem zadnych watpliwosci, ze cos moze sie nie udac. Zwiazek nadal trwa. Zyjemy w odosobnieniu. Widujemy sie raz na ruski rok zwanym co drugim tygodniem. I sie modle do chuj wie kogo o to bym przetrwal te jebane lata do puty nie skoncze szkoly, i nie wyjde na swoje.
Tak do tad sobie trwam i jestem w technikum. Chodze na imprezy metalowe, takie jakie kocham z headbanding''''''''iem oraz pogo czy moshpitem. Poznalem wielu zajebistych ludzi i nie zaluje, ze teraz mieszkam w Jeleniej. Skoncze szkole i... wlasnie nie wiem co ;)
To na tyle ;P Wiek:23
Pierwszy dzień: 5 listopada 2008
Uczelnia: Technikum - uczen Imię/Nazwisko: Kamil Płeć: facet Stan: zajęty Miasto: Kluczbork Zajęcie: Spanie, ziewanie i mamroczenie czegos przez sen. Zainteresowania ekstremalne: ASG i programowanie -programowani w szczegolnosci jest ekstremalne, mozna sobie np powybijac palce... [=
-
- Status konta: Superbojownik
- GG: 8857160
Moje miejsce na świecie
DATY
WAŻNE INFORMACJE O MNIE
- Mogę załatwić: Wiele, zalezy jeszcze czego. Moge zalatwic darmowe lanie, nie obraze sie takze jak doplacisz ;)
- Jak długiego mam? Ojjj... niewiele zna dlugosc ;)
- W przyszłości chcę zostać: Konserwator powierzchni plaskich -zawsze marzylem o tym by jezdzic smieciarka, poznawac nowych ludzi.
- Ważne osoby, które znam: Pana Miecia spod monopola :) Wazna osoba w miescie, zna sie na trunkach wysokoprocentowych o najnizszej cenie jakt nikt inny.
Jak dla mnie osoba nie do zastapienia.
- Numer mojej karty kredytowej: 73920490009128848037
- Pin do mojej karty: 7516
- Jak wiele jestem w stanie: Wiele, nawet powiem, ze bardzo wiele. Noc i dzien, noc i dzien, i tak w kolko :D
- Jak to lubię: Na ostro i bez popitki. Czemu na ostro? Bo lubie ostro. A czemu bez popitki? Bo po poitce jeszcze bardziej jest ostro ;P
- Kiedy: Zawsze i wszedzie :) Mozna tez na zamowienie, jak oczywiscie masz co ;D
- Która godzina: Pozna. Lepiej wracac :)
- Miseczka: Takowej brak :D
- Na pączka: Na baczka lepiej
- Strony, które odwiedzam: m-forum.pl www.sexdyskusja.pl faerun.com.pl
CO LUBIĘ
- Film: O dwoch takich... no dobra, na powaznie to Pulp Fiction :)
- Książka: Trylogia o Mordimerze Madderdinie Jacka Piekary
- Piosenka: Anaal Nathrakh Between Shit and Piss We Are Born
- Komedia: Cala seria Jasia Fasoli oraz Spy Hard
- Kabaret: Moralnego niepokoju oraz Ani Mru Mru.
- Gra: Diablo II, Starcraft BW, Quake II oraz Unreal Tournamen
- Pozycja: Boczna ustalona :D
- Jedzenie: Najlepiej jakies niezdrowe, bo na cos trzeba umrzec ;)
- Seks: W jak najwiekszej ilosci, na wszystkie mozliwe pozycje
- Władza: Naturalnie calkowita -Tyran i dyspota
- Alkohol: Oczywiscie nie odmowie. Zawsze jest okazja do picia 8)
Aktywność bojownicza
- 2 postów na forum
- 3 linków
- Wystawionych okejek: 2439
- Profil oglądany: 3682 x
|
Sygnatura forumowa:
Missa Lucifera
In nomine Domini Dei nostri Satanae Luciferi Excelsi, Amen!
"Złośliwość rzeczy martwych" -niestety martwy nie jestem ];=
|
pst pst, naprawdę nie pamiętasz nic z okresu podstawówki?
pamiętaj. 11 grudnia - liga. bo w***.
Ta ostatnia kotka kiedyś wróciła po 3 tygodniach w ciąży...ale wszystkie małe już oddałam, więc nie zaproponuję Ci kotka....
biedne chomiczki :(
Pozdrowienia
niebawem znów będzie pięć ptaszniczków, mru ^^
jakie masz, jakie masz? c:
nie wiem, mi kiedyś zapałek nie chcieli sprzedawać i musiałam ściemniać, że dla mamusi, a póżniej robiliśmy ognisko w kącie piaskownicy ]:->
z saletrą nie było takich problemów, koledzy kupowali a ja się bawiłam ^^
a mi wczoraj umarł jeden ptasznik i zostały tylko cztery :( żałoba normalnie.
saletrą na pewno bawił się każdy, ale czy każdA... podobnie jak czy każdA kocha ptaszniki i muzykę cięższą niż dyskotekowa.. xD
się nie znamy, jeszcze. ale co to szkodzi. ]:->
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą