bojownik Offline
Jako czlowiek majacy 3 lata nauczylem sie czytac. Kiedy opanowalem te literki tata zabral mnie na rower do lasu. Tam przez okolo tydzien jezdzilem z kijem aby potem moc samemu poszybowac w drzewiasta otchlan. Byl to taki maly pedalski, rozowy rowerek w kropki. I tak zaczela sie cala moja przygoda...
Wszyscy sie ze mnie smiali wiec ciagle chodzilem zalamany. W zerowce mnie bili a mama kazala mi sie nie bic wiec sie nie bilem. Pewnego razu,kiedy enty raz przyszedlem z placzem do domu mama kazala mi oddawac. No wiec zaczelem oddawac. Tluklem kazdego kto powiedzial chodzby cos glupiego w moja strone. Mamusia byla wzywana do szkoly prawie codziennie. Jakby tego bylo malo, po szkole bilem tych co sie smiali z mojego rowerka. W wieku 7 lat dostalem pierwszego gorala. Takiego malego. Byl caly metalowy. Wazyl wiecej niz moje obecne 2 rowery razem wziete. No rower nie do zdarcia. Tatus uczyl mnie na nim jezdzic. Przerzutki byly dla mnie skomplikowane, wiec postanowilem bawic sie w piaskownicy z kolegami (raczej wasalami). No i w tedy zaczely sie kolejne problemy. Bawilismy sie w dom. Kopalismy rowy w piaskownicach no i czasem sie zasypywaly. Bylem taki glupi ze nie rozumialem ze to dlatego ze piasek potem sie robil suchy i to wszystko sie zsypywalo bo nie wytrzymywalo. Tak wybuchaly wojny pomiedzy mna, a wasalami, lecz pewnego razu dalismy sobie bany. Chodzilem do babci ktora mieszka po drugiej stronie ulicy, a w sumie na starych blokach. Dawala mi cukierki i chodzilem zadowolony. Tata i mama zabierali mnie na hustawki co bylo bledem. Jak duzy odsetek dzieci popelnilem ten sam blad. Kiedy nie moglem sie hustac stwierdzilem iz pobiegam wokol hustawki. Byl to taki konik, na dwie osoby. Po ktoryms tam okrazeniu postanowilem sie zatrzymac i sprobowac podejsc jak najblizej. Dalej nie bede opisywal bo kazdy to zna, chodzby z zabaw traumatycznych. Teraz czas na pierwsza komunie. Wiec przyjechal chrzestny i dal mi duzego gorala, babcia zloty lancuszek (ktorego matka nie pozwolila mi nosic nawet w wieku 15lat). Potem dostalem jeszcze od niej rolki. Do kosciola nie moglem jechac na rowerze bo cos tam cos tam. No wiec pogodzilem sie z tym. Po tym calym cyrku w koncu moglem usiasc na rower! Ledwo dosiegalem do pedalow ale pieprzyc to! Jechalem tak szybko jak tylko potrafilem... kolo bloku musialem jechac powoli bo wiadomo, ludzie krawezniki itd itp. No wiec jechalem naprawde wolno... Tata mowil zeby naciskac to cos po prawej stronie zeby zachamowac. Tak tez czynilem. No ale jak to na bachora przystalo, ciekawosc wziela gore. Chcac sprawdzic co to za magiczne cos postanowilem to nacisnac. I booom...tak powstal czokapik! Zapomnialbym dodac! Kiedy mialem ten swoj pedalski rowerek to pojechaismy z rodzinka do lasu. Byl tez dziadek ktory wozil mnie na grzyby. No a ze ja mam od malego GPS w dupie no to wiedzialem jak tam trafic. Dziadek zniknal mi gdzies z oczu. Zapytalem sie gdzie jest i ktos powiedzial ze poszedl dolasu sprawdzic czy sa grzyby. No to ja na tym swoim pedalski bicyklu pojechalem tam gdzie dziadek mnie wozil... 7km od domu. Prawie do zawiercia dojechalem... znalazly mnie jakies dwie ladne dziewczynki (blizniaczki:D) No i powiedzialy swojemu ojcu ze sie chyba zgubilem. No ale ja nie chcialem nikomu nic mowic ( "pamietaj, nie rozmawiaj z obcymi"). Nagle gdzies wszyscy znikneli i za chwilke przybiegly te dwie dziewczynki. Zaczely sie ze mna bawic no i w koncu sie wygadalem. Powiedzialem swoj adres. Ojciec ich natychmiast mnie zawizl. Bylem caly upierdolony w blocie...
W 3 klasie podstawowki z kolega bawilismy sie w piratow. Chcielismy zrobic mape. No to ja narysowalismy.Chcielismy zeby wyglada jak stara. No wiec idziemy do kuchni, odkreca kuchenke i jak to dziecko, trzymal kartke za nisko i sie ona podpalila. On w panice ja puscil. I booom... tak powstalo ognisko. Przyjechala straz pozarna... cala kuchnia i troche przedpokoju poszlo z dymem. No ale jaka frajde mielismy z tego ze jest straz! Nasza radosc minela jak wrocili jego rodzice...
Prosilbym szanownych moderatorow o zdjecie mi limitu na biografie... Wiek:19
Pierwszy dzień: 26 czerwca 2009
Ostatnio widziany: 4 września 2009 21:18 Status uczelniany: uczen Imię/Nazwisko: Karol Mikołajewski Płeć: facet Stan: wolny Miasto: Wodzisław Śląski
DATY
- Imieniny: 04 listopada
- Urodziny: 12 sierpnia
WAŻNE INFORMACJE O MNIE
- Mogę załatwić: Nie co a kogo...
- Jak długiego mam? Nie napisze bo zaczna na mnie polowac zazdrosne samce...
- W przyszłości chcę zostać: To takie wstydliwe...
- Ważne osoby, które znam: Niejakiego Joe Monster'a
- Numer mojej karty kredytowej: Zglaszac sie kto chce...
- Pin do mojej karty: seks
- Jak wiele jestem w stanie: od 3-7 razy...
- Jak to lubię: Szybko i bez stresu... a najwazniejsze zeby spluczka dzialala...
- Kiedy: Jak nikt nie patrzy!
- Która godzina: 11:15..ale nie wierz polakowi...
- Miseczka: Zawsze pelna... lubie jesc
- Na pączka: whatever xD
- Strony, które odwiedzam: www. .com
CO LUBIĘ
- Film: Black or White Hawk Down
- Książka: Art of War
- Piosenka: Exodus - War is my Shepherd
- Komedia: Najlepsze w swiecie sa...Polskie Komedie!
- Dramat: brak
- Kabaret: byle dobry...
- Gra: Americas Army
- Pozycja: Szefu
- Jedzenie: Lubie
- Seks: jest jak gra w brydza...ale kazdy to zna...
- Władza: Udeza do glowy
- Alkohol: ma byc dobry...
Aktywność bojownicza
- Wystawionych okejek: 8
- Profil oglądany: 183 x
|
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą