Widze tutaj calkiem sporo komentarzy: "nie zapialem, przezylem".
Szkoda, ze ci, ktorzy nie przezyli, nie moga sie podzielic swoja opinia, choc stanowia wiekszosc.
Tak jak ze slodkimi delfinkami, ktore ponoc ratuja rozbitkow ciagnac ich w strone ladu. Niestety, nie znamy relacji tych, ktorych pociagnely w druga strone.
większość wypisujących tutaj specjalistów robi kilka kilometrów dziennie, więc może się chwalić że jezdzi bez pasów, ci którzy na codzień pokonują setki km wiedzą że pasy warto zapinać, różne przypadki widzi się czasem na drogach ! gość na przede mną przywalił przy 120km/h w auto stojące na autostradzie w nocy bez świateł, zmucił tamto i swoje auto, ale wyszedł o własnych siłach z rozciętą wargą ...
Heh... też raz niezapięte pasy uratowały mi życie. Nie da się przewidzieć, jakiego typu wypadek może się wydarzyć, więc ja bym optowała za zlikwidowaniem nakazu zapinania pasów. Każdy wie, na co się naraża.
dobra akcja, dobra :)
a zapinac pasy? zapinam, jakbym z airbaga dostal przy niezapietych... ech...
"Mi raz NIE ZAPIĘCIE pasów uratowało życie, jak bym miał je zapięte to by mi się dach w głowę wbił - pasy ratują życie tylko w przypadku zderzenia czołowego." - a zalicz uderzenie boczne, zmenisz zdanie, akurat tuz przed zgonem... i wbicie dachu w glowe? niby ze co? dachowanko chyba tylko...
Wczoraj widziałem na trasie skutki wypadku. Samochód był rozbity (przód), nie aż tak bardzo, aby mógł ktoś zginąć, a jednak leżały dwa ciała przykryte dwoma workami. Więc chyba wiadomo dlaczego zginęli. Gdyby mieli zapięte pasy jestem przekonany, że ci ludzie by żyli, bo samochód wyglądał bardziej jak po stłuczce.
Pas wcale nie musi ratować życia. Kumpel nie zapiął i przy drobnej stłuczce zawiasy puściły w drzwiach i wyleciał łbem na asfalt (żyje, ale ma metalową płytkę). Mama nie zapięła i jako pasażer przy ostrym hamowaniu przygrzała kolanem w schowek -do dzisiaj ma problemy z nogą. Kumpela nie zapięła i przy małym dzwonku rozbiła bańką przednią szybę. Łeb bolał przez tydzień i oprócz wymiany chłodnicy, grilla i drobnego prostowania przodu dodatkowo jeszcze 250,- zł za przednią szybę.
Poza tym: po co zakładać prezerwatywy skoro i tak czasem pękają.
jak was slucham to az mi was zal. z zapinaniem pasow nie chodzi o to ze one uratuja cie w kazdej sytuacji. one po prostu:
1. zmniejszaja przeciazenia
2. co najwazniejsze, nie pozwalaja wam wyleciec przez przednia szybe, (jezeli chodzi o tylne siedzenia) wbic sie w siedzenie na przeciwko, badz podczas dachowania wyleciec przez, np rozbita szybe.
O czym w ogóle gadanie są przypadki że ktoś właśnie jedzie przykładowe "200" wypadek, samochód owinie się 5 razy na drzewie a on wyleci przez okno i to mu życie uratuję. Ale przy wypadkach 40-60-80..etc. głupie pasy naprawdę mogą zdziałać cuda w przypadku jak by ich nie było. Gdzie przy tych 40 na godzinę osoba siedząca za tobą zabija cię miażdżąc cię pędem swojego ciała na kierownicy.
Tak się składa, że ostatnio dwóch moich znajomych miało wypadek samochodowy - jeden z nich przeżył właśnie dzięki temu, że miał pasy, drugi - dokładnie odwrotnie (pas go udusił, opętlając się wokół szyi). Więc sam fakt zapinania pasa nie gwarantuje niczego...
A Zientarski? nie jestem taki pewien czy cieszy sie ze zyje... lezec tyle czasu na intensywie, slinic sie, srac w papmersy, lezec na CMV pod respiratorem z tracheostomia, slowa nie moc powiedziec, przykurcze i zaniki miesni... latwo powiedziec ciesz sie ze zyjesz... tylko zawsze jest to "ale"...
k****a znawcy sie wypowiadaja! zobaczylibyscie czlowieka po wypadku... zmienilibyscie zdanie... chcecie zapinajcie, nie chcecie? nie zapinajcie. mam to w dupie, ja zapinam.
Ta, Zientarski pewnie bardzo żałuje, że nie zapiął pasów i nie spalił się żywcem, tak jak jego kolega, który pasy zapiął. (sorry, ale momentami mam po prostu dosyć ludzi, którzy lepiej odemnie wiedzą, co jest dla mnie dobre).
jak ktoś nie zapina to gówno prawda, a nie jego sprawa, tylko potem koleś w czasie drobnego wypadku, z którego po zapięciu pasów wyszedłby bez szwanku, zostaje kaleką i z naszych składek jest debil leczony i łóżko w szpitalu zajmuje. Gdybyśmy w całości pokrywali nasze i tylko nasze leczenie to ok, a tak narrrra.
@TheGreatSouthernTrendkill "w mieście zdecydowana większość wypadków to zderzenia boczne/od tyłu" skoro ktoś dostanie od tyłu to ktoś musi przodem w ten tył walnąć czyli miasto wykorzystuje wszystkie możliwości :P
a i jeszcze jedno. za jebista sprawa polecieć z siłą bezwładności na bok i zatrzymać się przy absolutnie znikomym wytraceniu pędu w drzwi/szybę/pasażera. MIałeś Ty kidy wypadek? :D
@thegreatsoutherntrendkill - wypadek w mieście a na trasie to kolosalna różnica, zarówno prędkości jak i wypadkowej wektorów kierunkowych. W mieście pasy nie ratują życia, bardziej komfort, a ja mówię o wypadkach z prawdziwego zdażenia, a nie lamerskiej stłuczce.
@TheGreat... nie dalej jak tydzień temu kumpel przywalił... przodem. Ja także co prawda nie mocno ale przodem, mój ojciec także przodem. A to są przykłady tylko "z brzegu". I obejrzyj sobie jak się zachowuje ciało podczas uderzenia bocznego a nie piszesz bzdury. @andriu masz rację ciekawe co tym ludziom te pasy przeszkadzają... Gdyby pasy nie pomagały producenci by ich nie montowali z prostego powodu - taniej by było. A reklama ciekawa.
@ andriu i powgow - andriu nie masz racji. w mieście zdecydowana większość wypadków to zderzenia boczne/od tyłu (potrąceń nie liczymy), a tutaj pasy mogą mogą nawet zaszkodzić - masz odlecieć na bok, a jesteś trzymany przez pasy, więc odskakuje sama głowa i... trach :) ale poza miastem faktycznie pasy zapięte mieć należy.
a film niezły :D
Szkoda, ze ci, ktorzy nie przezyli, nie moga sie podzielic swoja opinia, choc stanowia wiekszosc.
Tak jak ze slodkimi delfinkami, ktore ponoc ratuja rozbitkow ciagnac ich w strone ladu. Niestety, nie znamy relacji tych, ktorych pociagnely w druga strone.
a zapinac pasy? zapinam, jakbym z airbaga dostal przy niezapietych... ech...
"Mi raz NIE ZAPIĘCIE pasów uratowało życie, jak bym miał je zapięte to by mi się dach w głowę wbił - pasy ratują życie tylko w przypadku zderzenia czołowego." - a zalicz uderzenie boczne, zmenisz zdanie, akurat tuz przed zgonem... i wbicie dachu w glowe? niby ze co? dachowanko chyba tylko...
Poza tym: po co zakładać prezerwatywy skoro i tak czasem pękają.
1. zmniejszaja przeciazenia
2. co najwazniejsze, nie pozwalaja wam wyleciec przez przednia szybe, (jezeli chodzi o tylne siedzenia) wbic sie w siedzenie na przeciwko, badz podczas dachowania wyleciec przez, np rozbita szybe.
a filmik świetny, zaskoczył mnie :]
a film niezły :D
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą