| « | następny » |
"Jeśli się pan myli w kwestii Boga, to co wtedy?"
Richard Dawkins odpowiada na tytułowe pytanie.
Jeśli uważasz, że film już był wcześniej na Monster TV to podaj do niego link. Do oglądania filmów może być potrzebny najnowszy Flash Player. Zobacz najpopularniejsze tagi.



















Bla blaaa bla bla bla blaaaa... Dziękuję.
Absolutnie nie, wierzę w Boga, nie jestem chrześcijaninem nawet- powiedziałbym wolnomyślicielem. Nauka to tylko jedna droga poznania, i obejmująca tylko percepcję fizyczną- więc jest ułomna.
@Dilvish" ateizm nie jest wiarą. Sprawdż w słowniku co to słowo oznacza. Co do wiary jako takiej, życie bez żadnej wiary byłoby chyba niemożliwe. Natomiast życie bez wiary religijnej jest możliwe, co więcej, otwiera nas pełniej na prawdę i dobro. Mieszasz pojęcie wiary z wiarą(jako religię). Wierze w siebie, w moich przyjaciół, w to, że to co robię ma sens. Nie ma w tym boga, nie ma religii."
A ja zacytuję wikipedię "pogląd odrzucający wiarę w istnienie boga lub bogów. Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną."
co nie oznacza odrzucanie wiary jako takiej, wierzysz w fizyczne badanie świata, w naukę- jako narzędzie do jego badania, czyli w pewnym sensie wyznajesz je- uznajesz ich przekaz za jedynie słuszny i prawdziwy.
Osobiście uważam, że wiara w jakiegokolwiek osobowego boga uwłacza godności ludzkiej, prowadzi do relatywizmu moralnego i sprawia, że człowiek traci zdolność do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków.
@tomaaaa - Jeżeli się pomylila, wybierając wiarę nie w tego boga, co trzeba, niechaj nie liczy na litość Orkusa, Hadesa, czy np. Plutona...
@slavan: akurat Aruel w ogóle nie odnosił się w żaden sposób do Biblii. Czasem warto poszerzyć horyzonty aby dostrzec, ze oprócz chrześcijaństwa jest parę innych religii, a i spektrum niereligijnych jest nieco szersze niż ateiści.
A teraz podaj mi numery totka. Na cześka.
Aruel: ateizm nie jest wiarą. Sprawdż w słowniku co to słowo oznacza. Co do wiary jako takiej, życie bez żadnej wiary byłoby chyba niemożliwe. Natomiast życie bez wiary religijnej jest możliwe, co więcej, otwiera nas pełniej na prawdę i dobro. Mieszasz pojęcie wiary z wiarą(jako religię). Wierze w siebie, w moich przyjaciół, w to, że to co robię ma sens. Nie ma w tym boga, nie ma religii.
Co nie znaczy, że mówił bezsensu w istocie- jednak odpowiedż na pytanie to była żadna, a jedynie zagrywka pod publiczkę, która nie wiedziec czemu się śmiała.
BTW, nie jestem wyznawcą żadnej religii, jednak wiem, że Bóg istnieje, ateiści są religią, tzn. wierzeniem w naukę, w fizjologię świata. Więc jego argumenty są bezsensu w ogólnym wymiarze jeżeli chciał ich użyc przeciwko wierzącym, ponieważ odnoszą się również do niego.
Pozdrawiam
Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze od Armaniego, woń Hugo Bossa... - Dzień dobry, zapraszam pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie, tu natryski, sauna, solarium, jacuzzi, można korzystać do woli. Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi. Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura żarcia, chętne dziwki się kręcą, ludzie balują... ateista czuje, że musi być jakiś hak. Następne pomieszczenie - biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na świecie wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu czytają. Ateista nie wie, o co chodzi. Kolejny lokal - kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista nie wytrzymał: - Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a tu kotły, smoła... - A nie, na tych niech pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak mają.
@misiekram: Pewnie - tyle, że istnienie Boga też można uznać za roboczą hipotezę, a sam nie czuję się na tyle "mocny" aby móc powiedzieć innym "moja hipoteza o nieistnieniu Boga jest lepsza od twojej zakładającej jego istnienie" (lub odwrotnie). Jeśli ktokolwiek postawiłby hipotezę, że za horyzontem zdarzeń kryje się tunel do równoległego świata, gdzie krasnale ujeżdżające jednorożce na polecenie Wielkiego Juju? Cóż... To generalnie jego problem. Choć hipoteza nie byłaby ani do udowodnienia ani do obalenia.
@Times: Wiara/jej brak to sprawa jednostki i jej oceny rzeczywistości. Ktoś kto w Boga nie wierzy po prostu nie od razu "nawraca" pozostałych (no bo i po co?). Natomiast pan Dowkins WIERZY, że Boga nie ma. NIE MA dowodów. Nie ma, bo mieć ich nie może. Mimo tego "nawraca" ludzi "oświeconych" (bo religia jest przecież dla "zacofańców" - prawda? To też taka fajna manipulacja). I właśnie o to chodzi - "niewojujący" ateiści nie wierzą w Boga. Zgoda. Lecz "wojujący" zaś wierzą, że go nie ma i chcą aby inni przyjęli ich punkt widzenia. Czym generalnie osiągają status sekty.
To akurat zły przykład.
Z ciemną materią jest tak, że właśnie została zmierzona, tylko jej natura jest niewyjaśniona.
W szczególności stwierdzono (obserwacyjnie- między innymi mierząc prędkości, z jakimi gwiazdy obiegają centra swoich galaktyk), że oprócz tego, co świeci i co widzimy, jest jeszcze coś, co ma masę i oddziaływuje grawitacyjnie. Co to jest - nie wiemy.
Głupia analogia mi przyszła do głowy.
Dostajesz prezent w pudełku. Wiesz, że coś w pudełku jest, bo jest ciężkie. Dopóki pudełka nie otworzysz, możesz o tym, co jest w środku mówić najwyżej "zawartość pudełka". Możesz na przykład zważyć zawartość pudełka. (Tak jest z ciemną materią, której masę możemy zbadać - patrz wyżej). Ale nie wiesz, czym jest ta zawartość, póki nie otworzysz pudełka - to właśnie astrofizycy starają się zrobić. Albo chociaż zgadnąć, co to może być.
Natomiast @bob616 i @miron73
Macie rację, że nie sposób być pewnym odpowiedzi na pewne pytania, dotyczące istnienia istot nadnaturalnych czy losu świadomości po śmierci.
Jednakże nie chodzi tu o 100% pewność, tylko o coś, co nazwałbym roboczą hipotezą.
Mogę założyć, że lepiej podporządkować się zaleceniom tego czy innego "boga" lub nie zwracać na nich uwagi.
Mogę żyć swoje życie przygotowując się na życie po śmierci, albo zakładać, że to jedyne istnienie, jakie mnie spotka.
Mój (dość naukowy) umysł każe mi twierdzić, że roboczą hipotezą powinno być, że różne rzeczy nie istnieją, póki nie dostanę dostatecznych dowodów, że istnieją. Na tej podstawie większość odrzuca realne istnienie krasnoludków (pomijając ogrodowe), smoków, czerwi pustyni, obcych na Ziemi, wampirów, wilkołaków itp.
Ja do tej listy dołączam też bogów, anioły, demony, duchy en masse. Nikt nie udowodnił ich istnienia, więc równie dobrze mogą nie istnieć. Przy takim założeniu staram się funkcjonować.
I na koniec jeszcze aforyzm Leca(trochę a propos):
"-Czy istnieje życie pozagrobowe?
-Wyłącznie"
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą