| « | następny » |
Najtrudniejsza decyzja w życiu
Śmierć najbliższej osoby, to surowa lekcja życia. Trzeba być na prawdę cholernie odważnym, żeby wybrać decyzje która decyduje o czyimś życiu...
1876 |
Jeśli uważasz, że film już był wcześniej na Monster TV to podaj do niego link. Do oglądania filmów może być potrzebny najnowszy Flash Player. Zobacz najpopularniejsze tagi.














zwróćcie uwagę na siłę jaką trzeba włożyć w sam masaż serca i tempo uciśnięć, tutaj jest to bardzo dobrze widoczne.
Potem zastanówcie się nad tym, czy jest sens reanimować osobę, która jest nieuleczalnie chora, jej narządy są już niewydolne (co wiąże się z dużym ryzykiem nieudanej reanimacji)
Któryś z bojowników napisał, że się cieszy że żyje w Polsce, bo tutaj nikt nie pyta, tylko reanimuje. Otóż prawda jest taka, że często robi się to dla samej rodziny, aby nie miała pretensji, o to, że nic się nie zrobiło. Rodziny ciężko chorych pacjentów bardzo często nie mogą się pogodzić z faktem, że Ci już fizjologicznie zaczynają umierać.
Ja osobiście mając 80 lat, nie chciałabym, aby mnie reanimowano, bo to nie miałoby sensu.
jeżeli w uratowaniu mojego życia miałoby pomóc połamanie mi żeber to... wybieram życie.... żebra całkiem szybko się zrastają...
a koleś po prostu ZABIŁ własną matkę O_o i jeszcze wesoły jeździ sobie na deskorolce.
Pewnie kupił deskę za pieniądze pogrzebowe.
To musi być ameryka bo taka rzecz w innym kraju by się nie przytrafiła.
Zmienię zdanie tylko wtedy jak dostane pełną kartę pacjenta (matki) i sam zobaczę na co była chora i czy przywrócenie jej do życia nie byłoby złym pomysłem.
Tylko czy tam mają neta?
Czemu mnie wymieniasz? Ja zgadzam się z decyzją tego chłopaka.
@Bydyniowaty
Ludzie nie chcą umierać, bo się tego boją.
Ogólnie jakoś nigdy nie widziałem, aby zmarły skarżył się na to, że nie żyje.
Odwrotnie owszem.
Ponieważ miałem najbliżej do hospicjum, pierwszego dnia świąt zjawiłem się tam rano. Ugięły mi się nogi, gdy zobaczyłem podłączony aparat natleniający. Czekałem na przybycie reszty rodziny. W pewnym momencie zaczęło coś się dziać, zmienił się rytm oddechu u mamy. Zaniepokojony poszedłem do pielęgniarki, ta posłuchała mnie, popatrzyła na mnie i powiedziała: "Pańska mama umiera". Wróciłem do pokoju, nie wiem ile czasu moja matka umierała, ale chyba coś około godziny. To była chwila miażdżąca wszystko w głowie. Bezradność, niedowierzanie, strach, nadzieja... trzymając matkę za rękę miałem nadzieję, że jeśli jej organizm przetrwa te chwile, to będzie żyć.
Moje rodzeństwo i ojciec nie zdążyli dojechać zanim umarła, ale dziś myślę sobie, że tak było lepiej. Ja przejąłem ten ciężar towarzyszenia w ostatnich chwilach.
Gdy przyjechali, powiedziałem im o śmierci matki. Weszli na salę, a ja zacząłem odczuwać ulgę.
Dwa i pół roku walki z rakiem. Walki trudnej, beznadziejnej, masa wyjazdów do Warszawy na ul. Roentgena. Rok przed śmiercią dla matki to był rok bólu i cierpienia, niewyobrażalnego, nie wiem, jak ona to zniosła. Mówiła, że nie pomaga morfina. Gdy ją odwiedzałem w domu widziałem, co się dzieje.
W pierwszy dzień świąt dwa lata temu poczułem ulgę, ulgę, że umarła moja mama. Widok jej cierpienia każdego dnia i cierpienia w ostatnich dniach w hospicjum był niewyobrażalny. Poczułem ulgę, bo to się skończyło. Czy ktoś napisze, że jestem zły, bo poczułem skrawek radości, że moja matka przestała cierpieć? Mam to gdzieś. Wiedziałem, jak to się skończy, przygotowywałem się na taką chwilę i jednak nie byłem na to gotowy.
Każdy powinien spędzić raz w życiu w hospicjum przynajmniej tydzień, może wtedy byłby gotowy na śmierć i zmieniłby zdanie o takich sytuacjach. Ja nie miałem wyboru, ten chłopak musiał wybrać i moim zdaniem podjął dobrą decyzję. Jeśli lekarze dali mu wybór, to znaczy, że jego matka nie miała szans na dalsze życie.
Ci co piszą o zrastających się kościach: połamane żebra grożą zapaleniem płuc, tego też można nie przeżyć. Kości nie zrastają się w dwa dni, ani w tydzień.
Pozdrawiam wszystkich którzy zrozumieli o czym napisałem, tumanom co nie mogą osiągnąć i nigdy nie osiągną przyzwoitego poziomu empatii napiszę tak: szkoda że zabieracie innym tlen do oddychania i jesteście tu niepotrzebni. Najgorsze jest to, że umierają ci, którzy powinni żyć, w większości przypadków odpady ludzkości żyją sobie długo.
tylko to nie jest strona "poplaczmy razem", a jak czujecie sie urazeni komentarzami w stylu mojego, to sorry... idzcie dajcie na tace czy co tam sie robi... kazdy kiedys przezyl strate bliskiej osoby, ale po co dolowac tym innych?
Wyboru dokonał właściwego, podobno lekarz powiedział mu też że łamanie kości poprzedzi zdejmowanie paznokci oraz przypalanie żelazem...
Nie szkodzi. Nie musisz wszystkiego rozumieć.
Pozdrawiam ;)
"wysłałbym na krzesło elektryczne, a potem starał się mu wybaczyć"
A tego to już kompletnie nie rozumiem. :D
Skoro "every single bone" oznacza żebra i mostek, to ja domyślam się, że ona nie miała rąk, nóg i kręgosłupa.
Chodzi o żebra i mostek, domyśl się reszty :(
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą