P A L M   V E R S I O N E   *   P A L M   V E R S I O N E
Dzisiaj jest 20.11.2009 - kolejny wesoły dzień twojego życia!



Jak rozpoznać dobry serial?


Przez Pablo_Key o 2009-11-20 05:00:55
klisza000 napisał :
Czym należy się kierować kupując w sklepie internetowym płyty DVD z serialem, którego nie znamy? Recenzjami na portalach filmowych? Można, ale są lepsze sposoby...


Wystarczy spojrzeć co jeszcze kupili klienci, którzy nabyli już płyty DVD z tym serialem...


Komentarzy : 19

Wielka księga zabaw traumatycznych CLXXVIII


Przez Charakterek o 2009-11-20 04:30:10
Charakterek napisał :
Obraz
W Wielkiej Księdze zaczyna się regularna walka płci. Okazuje się, że dziewczyny nie są gorsze od chłopaków w zadawaniu sobie bólu. Dziś zatem tylko dwie dziewczyny będą opowiadać o swoich traumach, ale za to materiału uzbierały tyle, że... Liczymy na godną odpowiedź panów...

Nie powtarzajmy tego! Nigdy! Osobom, których psychika nie jest wypaczona stanowczo odradzamy lekturę, pozostałych zapraszamy, im i tak jest wszystko jedno...

SPRAWDZIŁA


Miałam może z sześć lat, gdy wraz z rodzinką pojechałam do wujostwa na wieś, zjazd rodzinny. Dziewczyna mojego drugiego wuja, w ramach wkupienia się w łaski rodziny postanowiła przewieźć mnie na bagażniku roweru po okolicznym lesie. Wyprawa całkiem miła, ale monotonna, więc postanowiłam sprawdzić, jaki odgłos wydają szprychy koła w zetknięciu z moimi nowymi trampkami.
Odgłos tyr, tyr, tyr był super do momentu, gdy przycisnęłam prawą stopę trochę mocniej, co zaowocowało wkręceniem nogi w szprychy. Siłą rzeczy koło stanęło, a co za tym idzie rower wylądował w rowie. Efekt: ósemka na kole, trochę krwi, skręcona kostka i koniec wypraw "prawie rodzinnych". Blizna wielkości pięciozłotówki doskonale widoczna do dzisiaj.

DOKARMIAŁA


Ta sama okolica na wsi. Jako mieszczuch bardzo zainteresowałam się kurami. Zabrałam więc z kuchni kawałek chlebka i z misją dokarmiania ruszyłam do kurnika. Pierwsze parę minut karmienia zwierzątek było prawdziwą frajdą, ale najwidoczniej kogut nie podzielił mojego entuzjazmu i rzucił się na mnie, dziobiąc mnie wściekle po głowie. Spanikowana zaczęłam uciekać do domu. Mina mojej mamy bezcenna na widok całej twarzy zalanej krwią.

LAKIERKOWY SZPAN

Może rok później dostałam swoje pierwsze lakierki. Piękne czerwono-czarne, bez pięty, na 1.5 cm obcasie. Byłam z nich taka dumna, że postanowiłam iść w nich do kościoła w najbliższą niedziele. Mieszkałam wtedy na Starówce, gdzie wszystkie ulice pokryte są kamienną kostką tzw. kocimi łbami. Przeprawa przez takie podłoże okazała się trudna, ale zachęcona pierwszymi sukcesami po przebyciu 20 metrów postanowiłam zademonstrować jak pięknie umiem skakać w moich nowych butach. Nawet nie wiem, kiedy leżałam na ziemi ze zdartą skórą z rąk i zwichniętą kostką. Tym razem lewą.

POCELOWAŁ

Parę lat później zabawy podwórkowe. Stoję sobie i podpieram mur, mój kolega rzuca piłką tenisową raz po prawej stronie mojej głowy, raz po lewej. Zabawa przednia do momentu, gdy piłka dosięga mojego lewego oka. Efekt: połamane okulary, trochę szkła w okolicach brwi i mimo przykładania zamrożonego kotleta siniak wielkości jabłka utrzymujący się przez prawie dwa tygodnie.

STARSZY PAN

Ten sam przedział wiekowy, zabawy podwórkowe. Zabawa polegała na rzucaniu znalezionymi ziemniakami do celu. Niestety uciecha ta nie spotkała się z aprobatą jednego z mieszkańców. Całe towarzystwo ucieka, a ja w pełni przekonana o swojej przewadze nad starszym panem odchodzę ze stoickim spokojem. Nagle słyszę: Uważaj!, obracam się i widzę lecącą w moim kierunku cegłę. Zdążyłam się odsunąć na tyle, że nie dostałam w głowę i za przykładem towarzystwa poratowałam się ucieczką. Efekt: ból w ramieniu, przez co najmniej tydzień i przekonanie, że jednak potrafię szybko biegać.

by Kasiula88-83 @

* * * * *

ZAKRĘT

Mieszkam na osiedlu, do którego prowadzi stroma góra i żwirowy zakręt, przy którym były garaże. Najlepszą zabawą była jazda na rowerze z górki. Taa, tyle że mając lat pięć nie wyhamowałam i, wpadając w poślizg, nie dość że przeleciałam przez kierownicę, to dodatkowo pocałowałam się z ścianą jednego garażu. Nie wiem ile leżałam na ulicy zanim panikujaca babcia przybiegła i zaczęła mnie cucić.

KRĘCONE KRZESŁO

Zabawa na kręconym krześle z starszym bratem. Po pięciu minutach ląduję głową w kaloryferze z rozerwanym uchem. Z racji, że rodzice szli na imprezę uznali, że nie muszą ze mną jechać do szpitala, bo samo też się zagoi.

TARZAN(KA)

Po obejrzeniu "Tarzana" pałałam chęcią przygody. Niedaleko domu rośnie kasztan, grusza i jabłonki. Wdrapałam się na sam szczyt i postanowiłam przeskoczyć na drugie drzewo. Pech chciał, że akurat tam była pęknięta gałąź. Następne co pamiętam to zapłakaną twarz przyjaciółki, która pytała czy żyję. Okazało się, że z czubka 4-metrowego drzewa spadłam do dziury, gdzie był materac, na którym rosły pokrzywy i była rozbita szklana butelka. Chodzić nie potrafiłam z tydzień.

DWUPOZIOMOWA PRZEWROTKA

Fikołki i akrobacje na trzepaku też kończą się brakiem pamięci. Kojarzę, że robiłam dwupoziomową przewrotkę, a następnie bladą twarz brata, który zabierał się za usta-usta.

NIE PRZEWIDZIAŁA

Kłóciłam się z koleżanką, ta ze złości wzięła i gwałtownie pociągnęła za krzesełko z karuzeli. Nie wzięła pod uwagę, iż cała karuzela się przesunie, a ja oberwę kantem drugiego krzesełka w kant oka. Mama, jeszcze wtedy nieprzyzwyczajona do krwi i złamań otwartych, prawie zawału dostała jak przyszłam do domu z cała zakrwawioną twarzą.

WŚLIZG

Jako że bliżej mi do chłopczycy niż do Barbie, grałam z chłopakami w piłkę nożną. Robiąc wślizg nie zauważyłam rozbitej butelki po piwie i cegły. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jakie mam ładne kości, a konkretnie kość kolanową. Mama akurat jechała ściągnąć gips bratu, więc podrzuciła mnie do szpitala. Założono mi 10 szwów i stwierdzono "ubytek mięsa". Kolana mam dzisiaj nierówne, a blizna ma już tylko 7 cm.

POLICJANCI I ZŁODZIEJE

Druga klasa podstawówki. Bawiłam się u wujka z bratem w policjantów i złodziei. Wujek ma na garażu bardzo niski blaszany dach, którego jeden kant zakończony jest plus minus jak zjeżdżalnia. Właśnie tam mój kochany braciszek włożył strzałkę do mojego pistoletu. Odważnie skoczyłam po nią i ucieszyłam się, gdy ją złapałam, tyle że na dachu zostawiłam pół palca. Akurat ciocia była pielęgniarką i szybko opanowała sytuację. Załatwiła również z doktorem, że podejmie się próby przyszycia a nie amputacji. Dzisiaj praktycznie nie widać żadnych blizn.

SIATKÓWKA

Pierwsza klasa gimnazjum. Mecz siatkówki. Dziewczyna z przeciwnej drużyny atakuje i przelatuje pod siatką (nikt nie wie jak to zrobiła), oczywiście po lądowaniu potyka się i ląduje na mnie, skręcając mi kostkę.

SIATKÓWKA PO RAZ DRUGI

Druga klasa gimnazjum. Znowu mecz siatkówki. Sama sobie krzywdę robię, wbijając tzw. gwoździa. Lądując okazało się, że piłka odbiła się prosto pod moje nogi. Skutek? Kolejne skręcenie i noga w gipsie.
Telefon do mamy:
- Hej, co robisz? Bo do szpitala potrzebuję podwózkę.
- Ok. Co zrobiłaś?
- Kostka skręcona.
- Będę za pięć minut, tylko wyciągnę kule.

ODPUŚCIŁ?

Chodzę sobie po szkole o kulach z racji, że noga w gipsie, nauczyciele wypuszczają mnie 5 minut przed dzwonkami żebym spokojnie doszła. Niestety, jedna się zagapiła i wypuściła troszkę za późno. Dochodząc do schodów, nagle popycha mnie fala uczniów. Spadam z dwóch kondygnacji schodów. Gips pęka, ale że to były ostatnie dni lekarz odpuścił ponowne gipsowanie. Za to drugiej nogi już nie odpuścił. Kolejny gips na 3 tyg.

MINI SIATKÓWKA

Gram sobie z byłym chłopakiem w minisiatkówkę. Nagle on atakuje, a ja jedyne co mogę zrobić to zasłonić twarz przed złamaniem nosa. Diagnoza? Dwie pęknięte kości w palcu.

LUBEGO TEŻ POŁAMAŁA

Obecnego Lubego wyciągnęłam na łyżwy. Wszystko jest ok, gdy nagle ktoś szarpie mnie od tyłu - tracę równowagę i w akcie desperacji chwytam się Lubego, on się przewraca, a ja przelatuję przez balustradę. Ja mam całą siną twarz i poobijane plecy, on połamane dwa żebra.

PIRAMIDY

Piramidy w liceum. Razem z partnerką robimy zaawansowaną piramidę, w której wiszę głową w dół, a ona mnie za nogi podciąga w górę, dzięki czemu siadam na jej ramionach. Jedak podczas drugiej próby, przez przypadek mnie puszcza. Ratując się przed skręceniem karku, wyciągnęłam ręce i wybiłam sobie wszystkie palce.

HULAJNOGA

Pamiętacie wielkie boom na hulajnogi? Ja pamiętam. Przytargałam swoją na stromą ulicę, na której z obu stron parkowały samochody. Wzięłam zamach nogą, odbiłam się i ruszyłam. Nabierając tempa usiadłam sobie na hulajnodze. Nagle auto wyskoczyło zza zakrętu. Chcąc ocalić życie skręciłam gwałtownie i wjechałam w zaparkowane auto. Odbiłam się od niego i przejechałam twarzą po żwirze. Szybko się pozbierałam i zakrwawiona uciekłam gdzie pieprz rośnie, bo auto nieźle było porysowane...

REMONT HARCÓWKI

Dawno temu byłam zapaloną harcerką. Zaczęliśmy remont harcówki, mnóstwo gwoździ leżało sobie na ziemi, więc ja skakałam sobie między nimi. Nie wzięłam pod uwagę, że jakiś może wystawać z deski, na którą akurat skoczyłam. Ale o dziwo nie przebiłam stopy na wylot.

RINGO

Podobna sytuacja do poprzedniej. Tyle, że grałam z tatą w ringo na plaży. Ostry około 10cm patyk wszedł mi cały do pięty wraz z toną piasku. Tu jednak bez szpitala się nie obyło.

by Bulbul @

Traumatycy i wszyscy inni przeżywające mrożące krew w żyłach przygody! To seria o Was i dla Was! Klikaj w ten link i pisz! Opisz naprawdę traumatyczną historię, która zagości na stronie głównej i którą przeczytają tysiące ludzi! W tytule maila wpisz WKZT, to mi bardzo ułatwi zbieranie opowiadań.

UWAGA! Znaczek @ występuje przy nickach osób, które nie założyły sobie (jeszcze) konta na najlepszej stronie z humorem na świecie!
Komentarzy : 8

Pierwszy afgański girlsband


Przez Reszka o 2009-11-20 04:36:14
Reszka napisał :
W Afganistanie kobietom do tej pory nie pozwala się grać ani śpiewać. Kilka lat temu 25-letnia Nargiz (ta grająca na perkusji) na własne ryzyko zorganizowała zespół. Pomimo że nie ma już przymusu noszenia burki na twarzy, dziewczyny na wszelki wypadek na wideoklipie wystąpiły z zasłoniętymi twarzami. Przed Wami pierwszy i jedyny chyba jak dotąd afgański żeński zespół muzyczny - Burka Band:






Komentarzy : 53

Trzy etapy życia każdego mężczyzny


Przez joemonster o 2009-11-20 04:40:12
Moonshield napisał :
Na którym etapie odnajdziesz siebie?

Etap #1: Singiel


Etap #2: Żonaty


Etap #3: Rozwiedziony



"Nareszcie spokój" Obraz

Komentarzy : 20

Kobieta mnie bije, czyli wrestling po boliwijsku


Przez joemonster o 2009-11-20 04:36:10
coldseed napisał :
Mieszkańcy Ameryki Łacińskiej zawsze mieli słabość do sportu zwanego „lucha libre”, u nas bardziej kojarzonego pod nazwą „wolna amerykanka”.

Zamaskowane gwiazdy zapasów w stylu wolnym stają się dla swoich fanów obiektem najszczerszego kultu. Jak się okazuje nie tylko zwaliści mężczyźni sieją postrach na południowoamerykańskich ringach. Ku uciesze boliwijskiej gawiedzi, o prawa do zakładania dźwigni, rzutów na matę i duszenia przeciwnika upominają się równie zwaliste kobiety.

El Alto, drugie co do wielkości miasto w Boliwii, położone jest na wysokości czterech kilometrów nad poziomem morza. Bieda aż piszczy. Spośród miliona mieszkańców El Alto za szczęśliwych uważać się mogą ci, którzy znajdą zatrudnienie w położonym nieopodal La Paz – stolicy Boliwii. Inni zajmują się handlem pirackimi płytami DVD, zabawkami oraz pamiątkami. Najbiedniejsi usiłują związać koniec z końcem jako tragarze, uliczni sprzedawcy ziół lub żebracy. W tych warunkach zrodził się przedziwny pomysł na dochodowy biznes, który pozwoli mieszkańcom ubogiego miasta na chwilę oderwania się od trudów życia codziennego.


„Cholitas luchadoras” to kobiety odziane w tradycyjne, andyjskie szaty, które wzorem najprawdziwszych zapaśników, pośród ogłuszającego ryku żądnej wrażeń publiczności, okładają się pięściami, ciągną za długie warkocze, skaczą na siebie lub też rozbijają sobie na głowach plastikowe krzesła.


Największymi gwiazdami kobiecego wrestlingu są dwie panie. Claudina, która niczym bohaterka najbardziej łzawej telenoweli zawsze wciela się w postać złej do szpiku swej boliwijskiej kości jędzę, dla której obce są wszelkie zasady fair play. Yolanda z kolei to kobieta o gołębim sercu, która walczyć będzie do końca w imię dobra, szlachetności i świeżego oddechu.

Za walczącymi babami stoi pasjonat wrestlingu, Juan Mamani, na co dzień pracujący w małym sklepie z serwisem elektronicznym. Część swoich zarobków włożył w zbudowanie w swym domu ringu zapaśniczego, gdzie szkoli swoich podopiecznych. Dobrze wyćwiczony zawodnik trafia na maty, gdzie daje popis swych umiejętności przed dużą publicznością. Za jedną stoczoną walkę każdy z wrestlerów zgarnia od 20 $ do 30 $, co dla mieszkańców Ameryki Łacińskiej wcale nie jest małą kwotą. Największym marzeniem Mamaniego jest założenie własnej, profesjonalnej szkoły „lucha libre”.

Początkowo Juan Mamani chciał aby na ringu toczyły się walki karłów. Jednego takiego zawodnika sprowadził nawet z Peru. Jednak to walczące kobiety, ubrane w wielowarstwowe suknie i kapelusze wywołały większy aplauz wśród przybywających do sali widzów.


Interes kręci się całkiem nieźle. Co niedzielę na plastikowych krzesłach nieogrzewanej sali Multifunctional Center zasiadają setki osób, które za tę czterogodzinną galę zapasów płacą równowartość jednego dolara.


Zapaśniczki są przedstawicielkami Indian Aymara - jednej z najliczniejszych andyjskich grup etnicznych. W Boliwii, Peru i Chile żyje dziś ponad dwa tysiące przedstawicieli tego ludu. Tereny Ameryki Południowej zamieszkują oni od ostatnich dwóch tysięcy lat. Grupa ta jest znacznie starsza niż kultura Inków, która podbiła tereny Aymarów w piętnastym wieku.


Zapaśniczki nie walczą jedynie między sobą. Nierzadko stawić muszą czoła zamaskowanym wrestlerom. Interesujące jest to, że w boliwijskich walkach zawsze jest wyraźny podział między dobrym zawodnikiem, a jego złowrogim rywalem.




Kiedy po kilkugodzinnym show emocje już opadną, a nażarta popcornem publiczność zaspokoi swe prymitywne potrzeby i z wyrazem błogiego zadowolenia oddali się w kierunku swoich hacjend, zawodniczki zmieniają swe ubrania, opatrują rany i dzierżąc ciężko zarobione pieniądze wracają do domów, gdzie wśród mężów i dzieci  czeka na nie zasłużony odpoczynek. Muszą zebrać siły - w ciągu tygodnia znów trzeba poddać się morderczemu treningowi, aby w następną niedzielę skopać komuś tyłek pośród euforycznego jazgotu setek wiernych kibiców.

http://www.youtube.com/watch?v=4CjDyU5WPk4



Czy nie byłoby dobrym pomysłem przeszczepienie tego typu atrakcji na nasz polski rynek?

Wiejskie dyskoteki zamienione zostają na wielkie areny, gdzie o tytuł złotej ropuchy walczyć dziś będzie reprezentantka Mazowsza oraz przedstawicielka Kaszubskiego Związku Zapaśniczek Polskich.

Nie... to chyba nie przejdzie.

Komentarzy : 8

Chińska szkoła życia


Przez joemonster o 2009-11-20 04:45:10
Moonshield napisał :
Twoja koleżanka ma doła, bo złamał się jej tips albo puściło oczko w rajstopach? Zepsuła ci się spacja w klawiaturze, a na śniadanie masz znowu kanapkę z serem i szynką? Faktycznie, życie bywa ciężkie, ale jak zobaczycie co wyprawia ten Chińczyk, to możecie zmienić perspektywę.

Widzieliście kiedyś, żeby facet bez rąk zmieniał opony w rowerze? I samodzielnie posługiwał się narzędziami?

Wielki szacun i ukłony dla tego anonimowego gościa z Chin.
Komentarzy : 43

Legenda Grobli Olbrzyma


Przez joemonster o 2009-11-20 04:18:10
Moonshield napisał :
Poszarpane i rozrzucone olbrzymie bloki skalne wyłaniają się z odmętów spienionych fal, tworząc zadziwiającą konstrukcję. Od razu sprawia ona wrażenie, że musi być dziełem jakiegoś niezwykłego architekta. Tak się składa, że wieki temu wydarzyło się tu coś niesamowitego.

Finn MacCumhaill, irlandzki olbrzym i przywódca wojowników zwanych Fianna, postanowił pozbyć się swojego odpowiednika ze Szkocji. Wybudował tę właśnie groblę, aby przedostać się na wyspę suchą stopą. Niestety, zadanie, jakie sobie wybrał, przerosło jego możliwości...

Kiedy zobaczył, jak wielki jest ów szkocki olbrzym, w panice wziął nogi za pas i szybko się wycofał. Jakby tego było mało, dla niepoznaki, z pomocą swojej żony, przebrał się za dziecko.
 
Gdy gigant ze Szkocji przybył do Irlandii, zobaczył to "dziecko" i zamarł z wrażenia. Pomyślał: "skoro tak wielkie jest dziecko, to jak wielki musi być dorosły?". Nie zastanawiając się ani chwili uciekł z powrotem tam, skąd przybył, rąbiąc za sobą groblę na kawałki, aby Irlandczyk nie mógł za nim wrócić.  
 


Ta historia jest oczywiście częścią irlandzkiej legendy i należy do tamtejszej mitologii. Spisana ok. III wieku naszej ery, wchodzi w skład tzw. Cyklu Feniańskiego. Zostały w nim opisane przygody wojowników Fianna, służących Wysokiemu Królowi Irlandii.
Pomińmy zatem fakty o tym, że ta bazaltowa formacja ukształtowała się podczas erupcji wulkanicznej jakieś 50-60 mln lat temu i składa się z ok. 37 tysięcy bloków,  z których największe osiągają wysokość 12 metrów.
 

Obraz



Legenda jest dużo ciekawsza. Niemal tak, jak same zdjęcia.


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz


Obraz

 
Foto:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15
Komentarzy : 14

Największy basen na świecie


Przez Reszka o 2009-11-20 04:00:11
Reszka napisał :
Jeśli potrafisz pokonywać wiele długości basenów za jednym podejściem, to tym razem lepiej miej przy sobie kilka napojów energetyzujących. Basen ten ma ponad kilometr długości, zajmuje powierzchnię ponad 8 hektarów, w najgłębszym miejscu ma ponad 35 metrów.  Wypełnia go ponad 250 milionów litrów wody.

Niedawno został on uznany największym basenem świata i został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Koszt jego wybudowania wyniósł prawie miliard dolarów, a jego roczne utrzymanie pochłania sumkę 2 milionów. Jest to główna atrakcja turystyczna San Alfonso del Mar w Chile.

Obraz


Idą zimne dni, więc... do zobaczenia w San Alfonso!
Komentarzy : 24

Miss krajów arabskich


Przez varie o 2009-11-20 04:00:10
boxxer napisał :
Cóż, ich kanony piękna różnią się nieco od naszych, co da się zauważyć najbardziej na ostatnich zdjęciach przedstawiających tę, którą wybrało jury.

Obraz



Komentarzy : 26

Skrzynka pocztowa vs Jeep


Przez Pablo_Key o 2009-11-19 04:05:14
Pablo_Key napisał :
Wynik pojedynku pomiędzy dużym Jeepem a małą, przydrożną skrzynką pocztową wydaje się być oczywisty, ale czy na pewno?


Zobacz efekt tego starcia i wskaż zwycięzcę:


Obraz


 Kto wg ciebie wygrał ten pojedynek?
 
Komentarzy : 32

Wyskocz ze zdjęcia! - rozwiązanie konkursu


Przez joemonster o 2009-11-19 05:00:10
joemonster napisał :
Dziękujemy serdecznie wszystkim uczestnikom tego konkursu, to co zrobiliście wprawiło jury w zakłopotanie (pozytywne!), niełatwo było wybrać najlepsze prace, a i na wyróżnienie zasłużyło ich mnóstwo. Zobaczcie sami, jak z ramek wyskakiwali najlepsi.

Bungee jumping


Zwycięzcom gratulujemy, otrzymają od nas po browarze (lub kawie), którą wysyłamy im za pomocą serwisu JaStawiam.pl

Zobacz wszystkie prace konkursowe
Zobacz aktualne konkursy

Komentarzy : 57

Bojownicze dzienniczki LVII


Przez Charakterek o 2009-11-19 04:02:10
Charakterek napisał :
Obraz
W zeszłym tygodniu praktycznie nie było uwag. Pomyślałem - zmądrzeli - przestali szaleć. Ale gdzież tam. Rozwialiście moje nadzieje... Oto kolejna porcja uwag.

W podstawówce na przerwach na za dużo nie pozwalali, więc jak kiedyś coś tam robiłem z kolegą, wychowawczyni kazała mi napisać sobie uwagę: "Szalałem".

* * * * *

Kiedyś na lekcji angielskiego w jakiejś klasie dziewczyna weszła na ławkę.Uwaga:
"Skacze po ławce bez spadochronu".

* * * * *

Kolega dostał uwagę w klasie 3 gimnazjum "B. rozprasza kolegów - udaje psa".

* * * * *

Kiedyś na lekcji próbowałem rzucić skuwką od długopisu w koleżankę, niestety - ta trafiła w nauczycielkę, babka się zdenerwowała - a ja odpowiedziałem jej, że to niechcący. Skutek - Uczeń Krzysztof W. niechcący rzucił skuwką w nauczyciela.

* * * * *

D. zapytany dlaczego rozmawia odpowiada: To nie ja, to moja schauma.

* * * * *

O. chowa się w szafie i twierdzi, że jest Draculą.

* * * * *

W gimnazjum kolega na lekcji chemii miał dokręcić kapiący kran, kiedy woda nie przestała lecieć dostał uwagę "Uczeń utrzymuje, że woda sama leci."

* * * * *

Gdy zapytałam dwóch uczniów, bijących innego ucznia na przerwie, co robią, odpowiedzieli, że skilują na nubku.

* * * * *

Odwraca się do koleżanki, po czym razem podśpiewują.

* * * * *

Uwaga sprzed kilku lat: Mateusz podejrzanie się śmieje, szyderczo podciąga spodnie, ma chamskie spojrzenie, a na pytanie dlaczego Stalin zatrzymał się pod (nie pamiętam) odpowiedział "Bo był Murzynem."

* * * * *

Uczeń M. kopie i rzuca po klasie Damiana K.
Dla ścisłości - nauczycielka zapomniała wpisać w uwadze istotnego słowa "piórnik". Dodać należy także, że kolega M. raczej mizernego wzrostu był, w przeciwieństwie do K.


* * * * *

Uczeń W. wpadł do klasy udając karabin maszynowy, po czym niezwłocznie oddalił się w bliżej nieokreślonym kierunku.

* * * * *

Uczeń K. kopie w drzwi do sali nr 23, tym samym odrywając listwę od ławki w klasie nr 20.

* * * * *

Mieliśmy w LO dość luźnego nauczyciela od religii, i kiedyś go poprosiliśmy z kumplem o uwagi, bo "dzienniczki" nasze były puste. Oto co napisał:
"Paweł wyciągał rurę do rysunku na lekcji religii."
"Łukasz źle znajduje się w klasie na lekcji religii."

* * * * *

Czwarta klasa podstawówki. Gdy nauczycielka musiała na chwilę wyjść Kuba zsikał się w majtki i wybiegł z płaczem z klasy. Przewodniczący miał obowiązek to posprzątać. Lecz gdy nauczycielka wróciła i zobaczyła co on robi, natychmiast napisał mu uwagę: "Jacek wyciera siki Kuby" oraz uwaga dla Kuby: "Cały obsikany wybiega z klasy".

* * * * *

S. żongluje ławkami.

* * * * *

M. je czipsy na oczach wygłodniałego nauczyciela.

* * * * *

Trzykrotnie powtarzałam M., aby nie częstował kolegów czipsami podczas recytacji Pana Tadeusza.

* * * * *

M. zapomniał ile ma lat i w której jest klasie, i chowa się w szafie ku uciesze męskiej części klasy.

* * * * *

Pani rozdała kartkówki. Kolega dostał złą ocenę, zdenerwował się i ugryzł ją, co zaowocowało uwagą: "Je na lekcji - zjadł kartkówkę".

* * * * *

Jako że w młodości (teraz też) stwierdzono u mnie ADHD to też nazbierałem trochę uwag w podstawówce, a także w szkole średniej. I tak oto kilka które pamiętam:
1. W podstawówce mięliśmy takie małe jednoosobowe ławki na lekcjach muzyki, a że nasz nauczyciel był całkiem wyluzowany (często było od niego czuć znaną mi dziś doskonale woń), trochę szaleliśmy na jego lekcjach. Były to czasy sukcesów naszych sztangistów, więc próbowałem "rwania" na ławce klasowej i tak ostała mi się uwaga "B. podnosi w geście triumfu ławki na lekcjach muzyki, następnie z hukiem odstawia je na ziemię i skacze jak opętany szatanem".
2. Tej historii nie będę przybliżał, wystarczy sama uwaga: "B. rzga (dźga) koleżanki cyrklem na lekcji matematyki i mówi na nie bydło".
3. Tak jakoś wyszło, że w naszej średniej było muzeum rolnictwa ze starym ciągnikiem, na którego strasznie się napalaliśmy z kumplami. W końcu jeden przyniósł ropę i odpaliliśmy, z czego wzięła się uwaga: "B. wraz z kolegami odpalił zabytkowy ciągnik i poganiał nim dyrektorkę po parku, aż do wyczerpania benzyny".

* * * * *

27 lat temu w szkole podstawowej mieliśmy modę na strzelanie z papierowych kulek wydmuchiwanych z rurek. Na lekcji chemii strzelałem sobie spokojnie w kolegę. Pech chciał, że wypatrzył to nauczyciel, pan S. Uwaga jaką wpisał mi do zeszytu "Matka przyjść szkoła syn partyzant".

* * * * *

"J. dźga cyrklem kaktusy twierdząc, że chce pomścić dziadka, który był kowbojem."

Uwagami dzielili się: Helliox, Djbartass, Bonczo1 @, Ksch, Mateef, Szymek0 @, L.T.C. @, ManjuK, Przemek L @, Amkaf @, Yourself, Asis-92 @, Qra1992, Misiekvradlivy @, Wojt1114 @, Dzikos @.

Jeśli masz jakąś fajną uwagę - upewnij się, że nie było jej we wcześniejszych odcinkach a następnie ślij do mnie! W tytule maila wpisz: Bojownicze dzienniczki.

Znaczek @ pojawia się przy nickach osób niezarejestrowanych na Joe Monster.
Komentarzy : 4

10 oryginalnych luster


Przez Reszka o 2009-11-19 04:30:11
Reszka napisał :
Lustro w domu ma chyba każdy, ot zwykły kawał "szyby" na ścianie. A jak się zbije, cóż... zamiast czekać na te lata nieszczęść, lepiej pobiec do sklepu i kupić jedno z takich zwierciadełek...

#1. Lustro - żyletka

To lustro w kształcie żyletki zostało zaprojektowane przez Phila Simsa i ma wygrawerowaną nazwę Sweeney Todd - markę najbardziej popularnych żyletek. Można je kupić za 74,99 funtów. To naprawdę wygórowana cena jak na lustro, więc nie ma sensu go kupować, jeśli miałoby służyć po prostu jako... lustro.



#2. Lustro prawdziwego narcyza

Lustra te zostały zaprojektowane przez znane francuskie domy projektowe Matali Crasset, 5.5 Designers i Ich&Ka. Na ich stronie znajdziemy wzmiankę, że kolekcja luster Narcisse, to kolekcja luster artystycznych, w których, oprócz oczywiście starannie dopracowanej powierzchni odbijającej, wiodącym elementem są wysokiej jakości bogato zdobione ramy.

Komentarzy : 21

Żabie zabawy na świeżym liściu


Przez Reszka o 2009-11-19 04:20:10
Reszka napisał :
Na górze róże, na dole fiołki, a my się kochamy jak... dwie żaby, czyli kilka pozycji z żabiej kamasutry:


Komentarzy : 30

Moje życie jest do d... XIII


Przez varie o 2009-11-19 04:12:10
szamanka_de_lux napisał :
Obraz
W dzisiejszym odcinku będzie m.in. o podglądaczach, spóźnieniach do pracy a także nad wyraz troskliwych sąsiadach.


1. Dzisiaj zauważyłam na drzwiach notkę o treści „Jesteś najseksowniejszą laską jaką kiedykolwiek podglądałem”. Jakiś czas później dostałam drugi liścik: „Sorry, to było do twojej współlokatorki. Nie jesteś w moim typie”. Nawet obleśnym podglądaczom się nie podobam... ŻJDD

2. Dzisiaj, moi znajomi mieli dużą imprezę i „zapomnieli” mnie zaprosić. Przypomnieli sobie o mnie ok. 2 nad ranem, gdy impreza się skończyła - zaczęli do mnie wydzwaniać i prosić bym ich porozwoził do domów, bo są zbyt pijani żeby prowadzić. ŻJDD

3. Miałem dzisiaj rozmowę o pracę, ale wychodząc z domu nie mogłem znaleźć kluczyków do samochodu. Przeszukałem całe mieszkanie i oczywiście nie zdążyłem na rozmowę. Kluczyki były cały czas w mojej kieszeni. ŻJDD

4. Dzisiaj zerwała ze mną dziewczyna mówiąc, że mam problem z komunikacją i jej nie rozumiem. Kiedy zapytałem, dlaczego mi o tym wcześniej nie powiedziała, odparła „nie chcę o tym rozmawiać”. ŻJDD

5. Pisałem SMS-a gdy przypomniało mi się, że mam w lodówce kawałek zimnej pizzy. Wysłałem, włożyłem pizzę do mikrofali i nastawiłem timer. Jak otworzyłem drzwiczki poczułem zapach spalonego plastiku. Niestety, telefony komórkowe nie są przystosowane do mikrofalówki. ŻJDD

6. Dzisiaj wpadłam na zebranie spóźniona, z herbatą miętową w przezroczystym plastikowym kubeczku. "Przepraszam za spóźnienie, byłam na badaniach". Cała sala dziwnie spojrzała na moją herbatkę. ŻJDD

7. Dzisiaj miałem straszną biegunkę w pracy. Co 15 min pęd do toalety, pod pretekstem, że idę do księgowej pracującej piętro wyżej, bo pracujemy nad czymś razem. O 15:30 stażystka szepnęła mi na ucho, że księgowa jest na urlopie. ŻJDD

8. Dziś zaparkowałem samochód pod piekarnią. Po pięciu minutach, wychodząc, zauważyłem, że ktoś mi właśnie kradnie auto. Pierwsza reakcja? Spisać numer rejestracyjny… ŻJDD

9. Dzisiaj po mocno zakrapianym wieczorze odprowadziłem koleżankę do domu i zaczęliśmy się całować. Zapytała, czy nie mam ochoty wejść na drinka. Zadowolony chętnie się zgodziłem. Wtedy sprecyzowała, że niestety nie ma w domu alkoholu. Odmówiłem. ŻJDD

10. Ubrałam się dzisiaj w moją nową różową bluzkę i białe spodnie. Uznałam, że się nieźle prezentuję. Poszłam do kumpla, z którym byłam umówiona na imprezę – "O, przebrałaś się za szynkę z tłuszczykiem?" ŻJDD

11. Dzisiaj byłem pod moim domem sam z dziewczyną, która mi się podoba. Stwierdziła: "Jest już ciemno, nie mam pojęcia jak wrócić do domu". Narysowałem jej mapkę. ŻJDD

12. Dziś wracam do domu, moja dziewczyna uczy się do egzaminu z biologii. Daję jej buziaka, ona się na mnie rzuca, zdejmuje mi spodnie i się delikatnie nachyla… Pełen nadziei oczekuję na ciąg dalszy… "Nie podniecaj się, chcę po prostu go porównać z rysunkami penisa w mojej książce do biologii". ŻJDD

13. Dzisiaj pierwszy dzień wakacji. W kąpielówkach uciąłem sobie małą sjestę na słoneczku. Obudziłem się w momencie gdy ptak, który chyba wziął mnie za swoją zdobycz, dziobnął mnie w sutek. ŻJDD

14. Spacer w parku z moim kochaniem. Siedzimy na ławeczce, niedaleko innej pary. Mija nas babcia z ratlerkiem na smyczy, ujadającym na wszystko, co się rusza. Gościu z ławki obok stwierdza: "Im mniejsze, tym bardziej upierdliwe!". Odpowiedź mojego Skarba? "Wiem coś o tym" i szybki rzut oka w moją stronę. Mam 1,55 m wzrostu. ŻJDD

15. Moja dziewczyna zajrzała dzisiaj do mojej lodówki i zaczyna swoje klasyczne kazanie: "Ale z ciebie prosiak, czemu ty nigdy nie sprzątasz? Zobacz na to jajko, chyba zwymiotuję!. Całe czarne, pokryte pleśnią. Fuj! Na dodatek obrośnięte WŁOSAMI!!!" Zaglądam. Mówiła o kiwi. ŻJDD

16. Pojechałam dzisiaj do sklepu z moimi, no powiedzmy szczerze, dość "żywymi" dziećmi, kupić basen. Sprzedawca polecił mi największy, żebym mogła "w nim utopić wszystkie 3 potworki w tym samym czasie". Najgorsze, że w końcu zdecydowałam się na ten model… ŻJDD

17. Dzisiaj moja teściowa poskarżyła się na brak miejsca w aucie, co jest męczące przy długiej podróży (jedziemy na wakacje). Mój mąż powiedział więc, że ja nie jadę z nimi. Jej reakcja? " O, fajnie to odpada nam przynajmniej jedna DUŻA RZECZ". ŻJDD

18. Dzisiaj zostawił mnie mój chłopak, z którym byłam ponad 3 lata. Złapałam doła,więc przyjaciele zabrali mnie do klubu, żebym się trochę rozerwała. W klubie był mój ex ze swoimi przyjaciółmi. Podszedł do nas i zapytał moją przyjaciółkę, czy nie miałaby ochoty się z nim umówić. Zgodziła się. ŻJDD

19. Pisałem dzisiaj SMS-a do dziewczyny, w której jestem zakochany. Rzucałem delikatne aluzje, jak to jest lubić kogoś, jak się nie jest pewnym czy ten ktoś też nas lubi itd. Trochę flirtowałem. Miałem nadzieję, że mi odpisze, że ona też mnie lubi. Odpisała: "Nie przejmuj się, gdybyś nie był gejem na pewno bym się z Tobą umówiła!". ŻJDD

20. Dzisiaj odwiedziła mnie policja, żeby sprawdzić skargę dotyczącą molestowania seksualnego nieletniego. Po godzinie tłumaczeń w końcu mi uwierzyli, że dawałem mojemu synowi lekarstwo w postaci czopka. Sąsiedzi usłyszeli jego histeryczny szloch: "Tatusiu, dlaczego mi to wsadziłeś w pupę? To boli!" i zawiadomili policję. ŻJDD

21. Dzisiaj napisałam SMS-a do chłopaka, którego ostatnio poznałam. W odpowiedzi mój telefon zadzwonił – jego numer, więc podekscytowana odebrałam. To była jego dziewczyna pytając, czy jej chłopak nie zawraca mi przypadkiem głowy, bo jak jest pijany to ma zwyczaj wysyłania SMS-ów do przypadkowych osób. ŻJDD

22. Dzisiaj kumpel obiecał mi 20$, jeżeli umówię się z najbrzydszą dziewczyną w szkole. Próbowałem, odmówiła. ŻJDD

23. Dzisiaj spotkałam faceta, w którym się podkochiwałam 3 lata temu. Spotykaliśmy się na spacerze z naszymi psami. Nawet pamiętał imię mojego psa! Tyle, że nie pamiętał mojego... ŻJDD

24. Dzisiaj mój kolega z pracy pochwalił się, że w końcu "zaliczył" żonę szefa. Pracuję dla moich rodziców. ŻJDD

25. Pracuję w Obsłudze Klienta Wal-Mart. Starsza pani przyszła do mnie, żeby zwrócić parę białych spodni. Jak zapytałem, co z nimi jest nie tak, odpowiedziała: "Nawet jak noszę pod nimi bieliznę, cały czas prześwitują moje włosy łonowe!". Znalazłem włos na spodniach. ŻJDD.

26. Siedziałam dzisiaj w samolocie obok super atrakcyjnego gościa. Zaczęłam z nim rozmawiać. Między nami było puste siedzenie, a boarding się skończył, więc zapytałam głośno "Ciekawe, czy ktoś jeszcze tu usiądzie?" Odpowiedział: "Mam nadzieję!". ŻJDD

Gość specjalny

Swoją niezwykle pechową historią podzieliła się z nami bojowniczka Inais:
Dwa lata temu pojechałam do Lublina (nigdy wcześniej tam nie byłam), żeby sfotografować warsztaty muzyki gospel (na zaliczenie na uczelnię). Organizatorzy twierdzili w mailach, że chętnie mnie wpuszczą, że załatwią mi darmowy nocleg i że scena będzie świetnie oświetlona. Pełna nadziei spakowałam aparat, obiektywy, kilkanaście złotych na jedzenie, szczoteczkę do zębów i koszulkę do spania, ubrałam krótką spódniczkę i pojechałam. Sprawdziłam na wszelki wypadek pociągi powrotne - jeden koło 22:30, drugi o 6 rano. Schody zaczęły się, kiedy wysiadłam z pociągu. Najpierw zorientowałam się, że padł mi telefon, a ja zapomniałam ładowarki, potem, że jeszcze pół godziny autobusem muszę jechać i kolejne dziesięć minut iść, żeby dotrzeć na miejsce. Na miejscu niespodzianka: zmieniła się koncepcja oświetleniowca, śpiewających oświetla tylko czerwona lampka. Od tyłu oczywiście. A moje lampy zostały w domu. Pocykałam, co się dało i przezornie zapytałam organizatorki, czy mój nocleg jest pewny. Powiedziała, że tak. Koncert skończył się o 23. Wtedy okazało się, że jednak nie. Tzn. jeśli chcę, mogę za 10 złotych przespać się na podłodze w kościele (sic!). Licząc na inne standardy, śpiworka i karimatki oczywiście nie miałam. Postanowiłam dostać się na dworzec i coś wymyślić. Oczywiście ostatni autobus zdążył już odjechać, ale bardzo miła pani (pozdrawiam ją z tego miejsca serdecznie) powiedziała mi, że jak wsiądę w autobus jadący w drugą stronę, to za dwadzieścia minut dostanę się na pętlę, z której całą noc jeżdżą autobusy na dworzec. Wsiadłam w ten autobus i za 20 minut rzeczywiście byłam na pętli, z której ostatni autobus w stronę dworca odjechał godzinę wcześniej. I oto nastał czas apokalipsy - ja sama, w krótkiej kiecce, z torbą kryjącą sprzęt za kilka tysięcy złotych, z rozładowaną komórką, kilkunastoma złotymi w kieszeni na obrzeżach Lublina, którego kompletnie nie znam i nie mam tam żadnych znajomych, stoję sobie za piętnaście dwunasta w nocy. Pętla okazała się bursztynowym szlakiem dresiarzy, przed którymi chowałam się trzykrotnie za śmietnikiem. W końcu pojawił się mój wybawca - szedł sobie drogą jakiś mężczyzna, którego postanowiłam poprosić o pomoc. Już nic nie miałam do stracenia. Dobra dusza zaprowadziła mnie na dworzec (ponad półtorej godziny z buta) i nawet chciała zaprosić do domu, ale trochę się bałam. W końcu obmyśliłam drogę wiodącą przez trzy przesiadki. W pociągu dosiadł się do mnie czosnkowy dziadek mający do przejechania tę samą trasę, co ja. Dziadek zamknął przedział, zasunął zasłonki, zgasił światło i rzekł: "Może się prześpisz? Przecież cię nie zgwałcę!". Z przedziału udało mi się uciec i jakoś dotarłam do domu, ale wrażenia - niezapomniane.
PS. Zdjęcia oczywiście nie wyszły.

W poprzednim odcinku
Komentarzy : 16

Rodzynki (z) wykładowców - Akademia Medyczna w Katowicach


Przez masakra o 2009-11-19 04:25:13
masakra napisał :
Obraz
Nie wiem czy to kwestia tego, że studiowałem automatykę, czy czegoś innego, ale jakoś zawsze uwielbiam czytać rodzynki z uczelni medycznych. Dziś dowiecie się m.in. jak plemniki dostają się do jajowodu plus co powinno nam powiedzieć badanie czasu protrombinowego, aby na koniec dotrzeć do ważnego pytania o suplementacji diety.

Patomorfa, dr K.:
- Co do suplementacji witaminy D3... dr G. będzie wam wmawiał, że nie trzeba jej suplementować, że ta, która jest wytwarzana przez organizm wystarcza. Wystarczy na niego popatrzeć, żeby się przekonać, że suplementacja jednak jest konieczna.

Dr X., patofizjologia:
Cytat z zajęć:
- I nie wierzcie jak przyjdzie do was GRUBA baba i od progu powie: "ja jem tylko kiełki i piję wodę". Jakby od picia wody się tak tyło, to sam już 3 chlewnie bym miał i świnie wodą tuczył!

Patomorfologia:
Stoimy pod drzwiami sali, czekamy na prowadzącego, spóźnionego o dobre kilka minut. Nagle podchodzi do naszej grupki starszy facet.
- A państwo co tu robią ?
- Czekamy na prowadzącego, na dr W....
- Naprawdę, hmmm, (i tu zostaliśmy zasypani gradem pytań) a jaki miał być temat, a o której się miało zacząć itp. i na koniec:
- Ale to na pewno miał mieć dr W.? Nic o tym nie wiem, w końcu to ja jestem dr W...

Prof. Gmiński::
- (...) a teraz przechodzimy do regulacji układu tkankowego renina-angiotensyna. Między innymi tym zajmujemy się na co dzień w naszym zakładzie, tak że cokolwiek byście nie powiedzieli na ten temat jak będziemy was o to pytać, nie będziemy zadowoleni... (...)

Prof. Gmiński::
- Jak będziecie lekarzami i dostaniecie z laboratorium wynik czasu protrombinowego to jedyna przydatna informacja to ta, że laboratorium jest czynne...

Dr Lepich (anatomia):
- To która z tych kości to łódeczkowata?
- Nooooo, ona jest taka mała...
- Wszystkie są małe! Kaczyński ma mniejsze, Giertych większe!

Dr Pokora (biologia):
Student:
- Czy mogę to zdawać za tydzień?
Pokora:
- Dobrze, po prostu dostanie pan dwóję za tydzień, a nie teraz...

Histologia:
Dr Harley:
- Proszę Pani, jak to się dzieje, że plemniki dostają się do jajowodu?
- Yyyyy... siłą wyrzutu?
- No ja bym tak nie potrafił!

Prof. Gumiak:
Jeden z wielu wykładów z biochemii:
- Ten błąd jest bardzo często popełniany przez tzw. lekarzy pierwszego kontaktu, a raczej ostatniego kontaktu. Są oni również znani jako "biała śmierć".

Patomorfologia, dr P.:
Jeśli oblejesz I termin zaliczenia (testowy), to idziesz na II termin - ustny u asystenta. Dr P. znany jest z tego, że pyta bardzo długo i namiętnie (45min/osoba) i nigdy nie pyta więcej niż 3-5 osób dziennie. Przed zamknięciem semestru zimowego pod jego gabinetem zgromadziło się około 20 osób do przepytania, Pająk wystawia głowę, ogląda towarzystwo i pyta z niedowierzaniem:
- Państwo wszyscy do mnie?! Chyba żartujecie... (Po namyśle) Dobra, niech będzie. Wracajcie do domu, nikt dzisiaj nie zdał.

* * * * *

Powiem krótko – bez Waszej pomocy rodzynki za tydzień mogą wyglądać źle. Koniecznie prześlijcie nam to, co najciekawsze jest na Waszych uczelniach i Waszych wykładach.

I na koniec rodzynek killer, który nie wiedziałem czy opublikować, czy nie. Bo zawiera najdrastyczniejszą z prawd na temat zmarszczek u kobiet.

Anatomia, dr Twardy:
- Kobiety mają w pochwie zmarszczki. Im młodsza - tym większe. Z wiekiem te zmarszczki się wygładzają i w ramach równowagi w przyrodzie przechodzą na twarz...

Komentarzy : 5

Dziwne buty z ubiegłych stuleci


Przez Reszka o 2009-11-19 04:00:12
Reszka napisał :
Przy niektórych tych "czółenkach", nawet buty na 20-centymetrowym koturnie wydają się czymś szarym i przyziemnym... Wszystkie zaprezentowane okazy mody antycznej pochodzą z kolekcji Victora Guillena.


Komentarzy : 13

Krab gigant


Przez joemonster o 2009-11-19 04:00:10
joemonster napisał :
Ten wielki stwór to krab palmowy, największy lądowy stawonóg na świecie, zwany jest też złodziejem palmowym, ponieważ niektóre osobniki lubią kraść błyszczące przedmioty, takie jak patelnie lub srebra, z domów i namiotów. Miewa 4 kg wagi i do metra rozpiętości szczypiec. Żyje na wyspach Azji i Pacyfiku.


Japończycy nie tylko uwielbiają go zjadać, ale też lubią kupować go i hodować go jako domowe zwierzątko, ot taki pupilek.
Komentarzy : 30

Co jest nie tak na tym zdjęciu?


Przez Pablo_Key o 2009-11-18 04:50:45
CAYEO napisał :
Niby normalne zdjęcie Agencji Gazeta znanych polskich tenisistek opublikowane m.in. na zczuba.pl, ale jeden szczegół wskazuje, że ta sesja zdjęciowa chyba trwała do późnych godzin wieczornych. Znajdź ten szczegół!


Jeśli nie widzisz to może powiększenie ci pomoże:


Komentarzy : 107

Duży bagażnik to podstawa!


Przez Pablo_Key o 2009-11-18 04:10:06
Pablo_Key napisał :
Oto pomysł dla osób lubiących robić duże zakupy, a jednocześnie ceniących sobie wolność.


Wystarczy pokombinować i można w prosty sposób połączyć przyjemne z pożytecznym, oto przykład:


Komentarzy : 7

KRÓTKIE DŻOŁKI

Piwowar Guenter Stoltz postanowił zamieszkać w Rosji. Niektóre rzeczy go zadziwiły, niektóre - zasmuciły, niektóre natomiast mu ukradziono.
* * *
- Co oznacza "czau-czau" po koreańsku?
- "Pychotka".
* * *
Wiecie czym się różni Arab od Europejczyka?
Europejczyk trzyma swoje araby w stajni a Arab swoje europejczyki w garażu.
* * *
Mam bardzo aktywne życie seksualne. To jest, zdaje się, jedna z zalet siedzenia w pace.
* * *
Viking - usuwa wszelkie osady.
* * *
Obudziły mnie jakieś hałasy. Zaglądam do kuchni. Podchodzę do mikrofali... otwieram... a tam mikrosurfingowcy.
* * *
Gdy facet staje się bogaty, robi się niegrzeczny. Gdy kobieta staje sie niegrzeczna, robi się bogata.
* * *
Brutalna rzeczywistość uczy nas, że jeżeli ostrzyżony na zero fan odzieży sportowej pyta nas: "Chcesz mieć pi*dę pod okiem?", to rzadko ma na myśli, że jego koleżanka będzie się rozbierać...
* * *
Byłem romantykiem do czasu, kiedy zostałem ginekologiem.
* * *
Lepszy wróbel w d*pie niż gołąb.
* * *

do góry
:: Kto jest online?
Niestety jesteś anonimowy/a! Ale zawsze możesz się zarejestrować tutaj)

Gościmy obecnie 7013 osób, w tym 1479 rejestrowych bojowników walki z powagą.

Ostatnio dołączył do nas bojownik Momino


© Joe Monster.org 2001-2009