| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Autentyki CCLXXIII - Budowa piekarnika
Kish | Nie 16-11-2008 05:04
Zawiłości lingwistyczne będą dominować w dzisiejszych Autentykach. I nie mówimy tylko o znajomościach języków obcych. Czytajcie i giętkość języków ćwiczcie.KULTURA
Tytułem wstępu: jestem ja sobie adminem systemów unixowych na jednej z prywatnych uczelni w Polsce. Niestety muszę się w miarę do pracy ubierać, czyli marynareczka, krawacik, koszulka są na porządku dziennym.
Historia właściwa:
Wychodzę ja sobie dzisiaj z pracy gdzieś koło godziny 7 wieczór. Tradycyjnie jak co piątek zapalam sobie papieroska, gadam o głupotach z ochroniarzami, aż tu w końcu przypałętał się jakiś [Ż]ulik i zagaja do mnie:
[Ż] - panie profesorze, którą to godzinę mamy?
w tym momencie mnie gościu zażył i raczej nie tą godziną, ale tytułem, ale odpowiadam grzecznie:
[J]a - 7 wieczór.
[Ż] - Ale ja nie rozumiem, to którą to godzinę mamy?
[J] (zakładając, że chyba trzeba po 24godzinnemu powiedzieć) - 19 proszę pana.
[Ż] - Ale ja dalej nie rozumiem...
[J] (zniecierpliwiony) - 7 wieczór k**wa!
[Ż] - No, a mówią, że to ja tak brzydko się wyrażam. Dziękuję bardzo.
by umarakuku
* * * * *
EH... CI DOKTORZY...
Wczoraj kończyłem robotę o 18.00. Już się pakowałem do domu kiedy do gabinetu kroczyła z mopem Pani Sprzątaczka. Żując gumę spojrzała przeciągle w prawo... potem w lewo... i stwierdziła (brakowało mi tylko strzyknięcia śliną):
- No wie Pan, Panie Doktorze... Mógłby Pan tu czasem porządek zrobić... Normalnie aż robić tu niemiło.
Wymiękłem. Normalnie obiecałem poprawę.
by Brunner
* * * * *
LINGWISTA
Byłem wtedy jakoś w wieku przedszkolnym, gdy w moim domu pojawiło się dwoje równie młodych Niemców (w tej chwili nie mam już zielonego skąd się wzięli, jakaś znajoma przyprowadziła czy coś). Siedzą sobie u mnie w pokoju i rozmowa się delikatnie mówiąc nie klei... Idę do ojca i pytam:
- Tato jak ja mam z nimi rozmawiać ?? Oni nic nie kumają po polsku tylko szwargocą coś do siebie i ja nic nie kumam.
- No nie wiem. Wymyśl coś...
Jako, że tata mi zbytnio nie pomógł, przypomniałem sobie parę kwestii z Czterech Pancernych i Klossa. Wpadam zatem do pokoju i krzyczę:
- Hende ho! Heil Hitla!
by zbylon80
* * * * *
HISTORIA ŚW. TERESY
W liceum znałam tylko dwóch dumnych posiadaczy video - moją przyjaciółkę i księdza z naszej parafii.
I laska, i ksiądz wymieniali się kasetami, wszystko przyzwoicie, pod kontrolą rodzicielską i biskupią.
Któregoś razu przyjaciółka, nazwijmy ją Gosią, zaprosiła mnie na ploty, po których to plotach miałyśmy skoczyć na plebanię powymieniać kasety z dobrodziejem. Gośka przerzuca kasety, układa, bla bla bla.
Nagle robi się letko blada.
- O kurwa - cedzi przez żeby - trochę mi się pomieszały pudełka. Ksiądz nie dostał Historii św. Tereski od Dzieciątka Jezus...
- ???
- Caryce Katarzynę mu dałam...
Wyrwałyśmy jak wariatki do kościoła, na plebanie, znowu do kościoła, całe w pąsach, purpurze i wizji wiecznego potępienia oraz smażenia się w ogniu piekielnym. Znalazłyśmy wreszcie naszego księżula zamotanego w konfesjonale, wysłuchującego grzechów jakiegoś trzecioklasisty.
- Niech będzie pochwalony... - zaczęła Gośka bezgłośnie
- O, dziewczyny! - roześmiał się tubalnie nasz ksiądz. - Mam spowiedź... Albo chwila...
Ku naszemu zgłupieniu dobrodziej wstał, wymotał się ze stuł, otworzył drzwiczki konfesjonału, syknął w stronę klęczącego małolata i objąwszy nas bezceremonialnie, wyprowadził poza obręb zdziwionej, zawiniętej kolejki grzeszników.
- Bo, proszę księdza, ja właśnie się pomyliłam - zaczęła Gocha...
- Taaaak?
- I te kasety... Boże! Niech ksiądz ich nie ogląda! Tej jednej nie, o błogosławionej Teresce...
Ryk śmiechu zastopował kilku przechodniów. Dobrodziej dawał upust nagromadzonym emocjom zapewne.
- Już obejrzane - powiedział - Dwa razy...
by konwalia
* * * * *
POPRAWNI POLITYCZNIE
Brat opowiadał. Do hotelowej restauracji gdzie pracuje (a hotel z tych z wysokiej półki) przyszedł Murzyn. Zamówił kawę. Kelner lekko skonsternowany musiał zadać sakramentalne pytanie:
- Białą czy czarną?
Na co Murzyn bez mrugnięcia okiem
- Poproszę z mlekiem.
by poop_ek
* * * * *
PARAGON
Przypomniało mi się, jak byłem kiedyś na meczu reprezentacji w polskim Klubie w Londynie. Serwowali bigosik do piwka, więc grzech było nie zjeść kapuchy.
Zapłaciłem i dostałem paragon z kasy fiskalnej, a na nim:
* BeeGees Staropolski .............. L 3.50
by telesfor
* * * * *
NO WŁAŚNIE... PO CO?
Koleżanka dość często przybywa na uczelnie z kłopotliwymi i z natury banalnymi pytaniami. Zaznaczyć warto, że uczelnia karmi nas trującą piersią na chemików przyszłych.
Godzina późnonocna haniebnie przyjęta za początek dnia wszystkich uczących - ósma rano. No może troszkę wcześniej.
Męczona przez widma niedawnych snów i walcząca z rozziewającą się dolną drogą oddechową, połykając łapczywie powietrze łudząc się, że choć tyć-tyć obudzą te chałsty brudnych wyziewów gęb wszelorakich, zostałam zaatakowana pytaniem:
- Ile stopni ma koło?
W głowie prawdziwa burza mózgu, iskrzy się i przepalają się styki. Zaraz! Na uczelni jesteśmy! Toż to musi być pytanie chemika do chemika. Ile stopni? Koło? Absurd!
Odpowiedziałam więc zgodnie z logiką zaspanego umysłu, choć wcale nie odpowiedzieć chciałam lecz zająć jej umysł kolejnym pytaniem:
- Po kiego ch*ja gotować koło?
by Avidia
* * * * *
DUŻE AUTO
W mojej firmie mamy takiego pozytywnie zakręconego kolegę, którego pasją są amerykańskie samochody z lat 60-tych; czyli wiadomo 8 metrów długości silnik 20 litrów itd.) i z tymże kolegą (1) oglądamy sobie zdjęcia i opisy tych krążowników szos na jakimś poświęconym temu portalu . Oczywiście Kolega1 ekscytuje się tym co widzi i co i rusz podsumowuje: "o ten super" , "mmm ale cacko" , " o takim właśnie marzę" . "Natenczas" pojawia się u nas Kolega2 (tzw. lubiany inaczej) i oczywiście nie znając sprawy i kontekstu rozmowy, widząc te zdjęcia rzuca starym tekstem:
- No wiesz stary co się mówi o facetach z takimi autami, duże auto, mały członek.
Każdy z nas popatrzył na Golluma z politowaniem i nawet ripostować się nam nie chciało, ale nie naszej koleżance, która to postanowiła jednak nie odpuścić i tako rzekła:
- Jakby było tak, jak mówisz, to byś musiał TIR-em jeździć...
by rewident
* * * * *
NOWE ZGŁOSZENIE
Po namiętnie spędzonych chwilach leżymy przytuleni. Moje Słonko zamyślone rzecze tak:
- Sąsiedzi nas znienawidzą. Wezwą policję.
Chwila ciszy...
- Albo nie. Zgłoszą nas do Mam talent.
by Aishaa
* * * * *
PRAWIE ODKRYTY TALENT
Mam kolegę Dja, który ma kolegę - również Dja. Tzn. z tych Dji, którzy za bardzo nie umieją grać (tzn. może i umie, ale jak dla mnie ma strasznie wypaczony gust muzyczny, a jedyne miejsca w jakich dają mu grać to zadresione tańc-budy, w których równie dobrze zamiast Dj mogłaby grać w kółko VIVA (ble) lub eska (po stokroć ble). No więc kolega ten może i osobiście jest sympatyczny i sprawia wrażenie miłego, jednak wciąż o gada o tym jakim to nie jest najlepszym w swym fachu, jakich to nowych remiksów Mandaryny nie pościągał, ile to panienek nie wyrwał na deki (kompakty, o zgrozo - żeby jeszcze na analogi podrywał), jakich to samochodów by nie miał itp. itd. wpadliśmy jednak na pomysł, żeby zamknąć go na troszkę i dać do myślenia. Mam znajomego lekarza, który mi w tym troszeczkę pomógł... No i doszło do wieczoru, w którym mój znajomy pozwolił mu zagrać na jego imprezie krótkiego, półgodzinnego seta. Rozradowany przyleciał po wszystkim do baru podniecony, w kółko powtarzając jak dobrze mu poszło. Wtedy wyciągnąłem wcześniej przygotowaną kopertę i dałem mu ją:
- Słuchaj, jakiś koleś zostawił to u mnie, jak grałeś i prosił, żeby Ci przekazać... Chciał osobiście, ale się strasznie spieszył, więc zostawił to i prosi o kontakt.
Trzeba było widzieć jego minę... Urósł jakieś 15 centymetrów, uśmiechnął się. Pewnie myślał, że ktoś poznał się na jego "talencie" i proponuje mu angaż czy coś w tym stylu...
Niestety rzeczywistość szybko go odnalazła, bo z koperty wyciągnął wypisane na jego nazwisko skierowanie na badania do laryngologa...
by telesfor
* * * * *
PALIMY
Sytuacja miała miejsce jeszcze na wakacjach. Odbywałem wtedy praktyki w pewnym ciekawym mieście na Podkarpaciu. Wyszedłem już z zajęć, dowlokłem się na dworzec i czekam. W końcu uwagę mą przykuł bus, na którym widniała nazwa miasta, w którym właśnie byłem. Konkluzja, pewnie skończył trasę i zaraz będzie wracał do Rzeszowa. Podchodzę do kierowcy i pytam:
- To cudo (ogórek pamiętał jeszcze chyba zabory) wraca jedzie do Rzeszowa?
- Tia, tylko jeszcze będę palił.
Generalnie w to mi graj, też miałem ochotę na dyma, więc mówię:
- No i elegancko.
Wyciągam papierosy, już chce odpalać, a tu kierownik się odzywa z tekstem, który wyrwał mnie z butów:
- Nie nie, pan pcha, ja próbuję odpalić tego trupa...
by Pitar
* * * * *
BUDOWA PIEKARNIKA
Moja małżonka ma w pracy koleżankę w stanie błogosławionym. Ich koledzy z biura określają to dość subtelnie - "ciasto rośnie w piekarniku".
Wczoraj rozmawiamy sobie w drodze z pracy, a że to pociąg podmiejski pełen ludzi, to niektóre sprawy omawiamy trochę na około, żeby nie wszyscy dookoła od razu wiedzieli w czym rzecz. I [M]ałżonka mówi o rzeczonej koleżance:
[M] - Wiesz, ona nawet nie bardzo tyje, tylko rośnie jej...
tu zamilkła jakoś tak na moment, więc [J]a kończę:
[J] - Piekarnik...?
[M] - No tak... I pokrętła...
by Talbot
| Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: |
Opracowanie: Kish / Joe Monster.org
Foto: Internet
Foto: Internet
| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
Best of Joe Monster.org na wyczaj.to
:: Newsy z kategorii
08.11
· Autentyki CCCXXIV - Uczynki miłosierne względem ciała (4)
07.11
· Wielopak Weekendowy CCCXXXIX
06.11
· Potwornie dziwny kostium dla dziecka (157)
· 10 razy zastanów się, zanim powiesz "tak" (5)
· Potrafisz to wyjaśnić? (12)
· Najsłynniejsi przyjaciele cioci Marysi (40)
· Czadowe tatuaże na głowie (13)
· Love Land, czyli koreańska kraina miłości (11)
· Wielka księga zabaw traumatycznych CLXXVI (29)
· Włoskie dziewczyny na 2010 (55)
· Krakowski Zombie Walk (14)
05.11
· Nie chcesz otrzymywać erotycznych katalogów? (41)
· Rodzynki (z) wykładowców - Wracamy! (7)
· Dlaczego jazda na słoniu bywa niebezpieczna? (37)
· Kto się bawi na dachu ferrari? (29)
· Scenariusz pandemii w Polsce (62)
· 10 głębokich myśli przeciętnego faceta w autobusie (49)
· Bojownicze dzienniczki LVI (2)
· Stara Japonia w 3D (16)
· Niefortunne stroje sportowe (28)
· Autentyki CCCXXIV - Uczynki miłosierne względem ciała (4)
07.11
· Wielopak Weekendowy CCCXXXIX
06.11
· Potwornie dziwny kostium dla dziecka (157)
· 10 razy zastanów się, zanim powiesz "tak" (5)
· Potrafisz to wyjaśnić? (12)
· Najsłynniejsi przyjaciele cioci Marysi (40)
· Czadowe tatuaże na głowie (13)
· Love Land, czyli koreańska kraina miłości (11)
· Wielka księga zabaw traumatycznych CLXXVI (29)
· Włoskie dziewczyny na 2010 (55)
· Krakowski Zombie Walk (14)
05.11
· Nie chcesz otrzymywać erotycznych katalogów? (41)
· Rodzynki (z) wykładowców - Wracamy! (7)
· Dlaczego jazda na słoniu bywa niebezpieczna? (37)
· Kto się bawi na dachu ferrari? (29)
· Scenariusz pandemii w Polsce (62)
· 10 głębokich myśli przeciętnego faceta w autobusie (49)
· Bojownicze dzienniczki LVI (2)
· Stara Japonia w 3D (16)
· Niefortunne stroje sportowe (28)
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy

