Zakupiłem na Allegro laptop Itronix IX250. Jest to model stary, lecz specjalnie zaprojektowany do pracy w ekstremalnych warunkach fizycznych, a ja potrzebowałem niekoniecznie szybkiego, za to odpornego, przenośnego komputera za przystępną cenę.
W opisie przedmiotu stało "pancerny, niezniszczalny". Zanim zalicytowałem, obejrzałem filmik, który utwierdził mnie w przekonaniu, że wybrałem dobrze.
Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Logiczne, bo gdyby po burzy nie było ani chwili spokoju, lecz od razu następna burza, to skąd byśmy wiedzieli, że to nie ta pierwsza? Tak samo rację mają optymiści, że po latach chudych przychodzą lata tłuste; i pesymiści, że po tłustych -- chude. Jakbyśmy mieli po tłustych tłuste, to nie byłoby "po".
Zobaczyłem w telewizji reklamę "Przełom na froncie rozmów" i ostatnie sekundy mnie zmroziły.
Mam nadzieję, że mój Wujek -- nieboszczyk z bardzo krótkim stażem -- wybaczy w niebiesiech brak powagi na pogrzebie. Bardzo się starałem i nawet na cmentarzu chwycił mnie na parę minut refleksyjny nastrój, lecz to, co działo się wcześniej, zaiste przypominało komedię.
Istnieją dwa utwory muzyczne, które słyszałem wielokrotnie, zanim pojąłem śpiewaną treść; w obu przypadkach stało się to w momencie, gdy poznałem tytuł. Czułem się jak wtedy, gdy pierwszy raz oglądałem końcówkę "Szóstego zmysłu". Poza tym kilka razy zdarzyło się, że zrozumienie kluczowej kwestii otwarło przede mną całość piękna koncepcji matematycznej bądź fizycznej. Kojarzę też jeden dowcip, który mógłby konkurować z tym wszystkim mocą nagłego oświecenia.
Tu będzie o piosenkach.